sobota, 24 października 2015

Spadek X

Właśnie porządkuję bloga i oglądam jakiś koszmarny film pod tytułem Zombibobry :-))) Wspominałam kiedyś, że uwielbiam horrory klasy b? Zaraz potem przerzucę się na Rycerze (nie) na niby. Też niezła kaszana ;-D  A ogólnie to mam dziś wyjątkowo bezsenną noc, nie wiem dlaczego? Z pożytkiem dla bloga, bo zazwyczaj po uśpieniu, utuleniu, przeczytaniu bajek i zaśpiewaniu całego repertuaru kołysanek, padam na łóżko, ryjąc nosem w poduszkę.
Jakby ktoś był ciekaw, to w zapowiedziach umieściłam nowe teksty, te nad którymi obecnie pracuję (choć to za dużo powiedziane). Spadek za chwilkę kończymy, pewnie będą jeszcze z dwie części. 
PS. Wybaczcie że komentarzy nie komentuję. Czytam, ale nie odpowiadam. Chwilowo. Nadrobię później. Oby nie za dwa lata, jak Mały pójdzie do przedszkola ;-)

link do części IX - klik

            Spadek X
Pokusiłam się, aby zejść na dół. W rogu pokoju stała nocna lampka, dająca ciepłe, delikatne światło. Zapaliłam ją i poszukałam wzrokiem czegoś do ubrania. Po chwili zarzuciłam na ramiona pierwszą lepszą bluzę i na boso, starając się zrobić to bezszelestnie, zbiegłam po schodach. Sebastiana nie było ani w kuchni, ani w żadnym pomieszczeniu. Zaintrygowana wyjrzałam na zewnątrz. Stał na werandzie, oparty o jeden z drewnianych słupów, paląc papierosa. Otuliłam się szczelniej, bo nocny chłód stał się nieco dokuczliwy, ale nie podeszłam do niego, nie odezwałam się ani słowem. Zamarłam, wpatrując się w cień jego sylwetki i czując, jak powoli do mojego serca wkrada się żal. Może niepotrzebnie tak szybko się z nim kochałam? Może trzeba było zaczekać na coś więcej niż okazjonalny seks? Tak czy inaczej, te spóźnione wyrzuty sumienia nic nie dadzą. Mogłam wykorzystać to, co dostałam, albo zrezygnować. Przypomniałam sobie ostatnie dwie godziny i zdecydowałam się na to pierwsze. Nawet jeśli to ma być tylko jedna noc, to niech będzie szalona, niezapomniana. O reszcie pomyślę później…
– Długo tak będziesz czaić się w cieniu?
Jakoś nie poczułam się zdziwiona tym, że wiedział o mojej obecności. Dałam kilka kroków do przodu, a potem schroniłam się w wyciągniętych ramionach.
– Po każdym numerku papieros? – zażartowałam, zadzierając głowę do góry. Bez obcasów byłam już dużo niższa, co napełniło mnie niekłamanym zachwytem. Często bywało tak, że różnica wzrostu wychodziła na moją niekorzyść, albo w ogóle jej nie było. A tutaj, proszę!
– Zazwyczaj – odparł lakonicznie, zaciągając się dymem. – Nie palisz?
– Nie. Zresztą nigdy nie próbowałam – przyznałam się uczciwie. Przemilczałam fakt, że dotychczas nałóg nikotynowy, już na wstępie dyskredytował potencjalnego kandydata. Dziwne, ale u Sebastiana wcale mi to nie przeszkadzało.
– Mądra dziewczynka.
– To dlaczego sam to robisz?
– Znudzenie.
– Mną?
– Ogólnie – wzruszył ramionami, wyrzucając niedopałek. – Akurat tobą w najmniejszym stopniu nie jestem znudzony – w mgnieniu oka chwycił mnie w ramiona. Śmiałam się, machając bosymi stopami, gdy niósł mnie z powrotem do sypialni.
– Kontynuujemy? – spytałam zerkając na niego zalotnie, gdy położył mnie na łóżku.
– Wiesz… – zajął miejsce obok. Leżał teraz na boku, przyglądając mi się z rozbawieniem, półnagi, intrygujący, kuszący niczym najbardziej zakazany owoc. – Ja bym się trochę przespał.
Moja mina powiedziała chyba więcej, niż słowa, które cisnęły mi się na usta. Lekko się pochylił, powiódł palcem od skroni do czubka brody. Uśmiechał się, choć w jego oczach pojawiło się coś jeszcze. Potem wziął moją dłoń, położył ją pomiędzy swoimi udami.
– Jeśli potrafisz go ożywić, to drzemkę odłożymy na później.
Czy potrafiłam? Chciałam orgazmu i to pragnienie zagłuszyło we mnie wszystko inne, usunęło w cień nieśmiałość, wyzwoliło pożądanie. Podniecona własnymi myślami, spojrzałam w ciemne oczy. Moja ręka zaczęła delikatnie masować jego męskość, z każdym ruchem robiąc to coraz odważniej. Bluzę zsunęłam z ramion, leżałam więc obok niego całkiem naga, co widziałam po wzroku Sebastiana, również działało na niego prowokująco.
– Sądziłeś że dam ci tak po prostu zasnąć?
– Nie, na pewno nie ty i nie teraz – dotknął ustami moich warg. Tylko to, niespodziewanie delikatna wymiana oddechów. Jakby nie umiał zdecydować się na pocałunek. Za to ja postanowiłam, że go złamię. Moje zwinne palce bez problemu poradziły sobie z zamkiem spodni, wkradły się do środka. Sebastian uniósł nieco biodra, zsuwając sztywny materiał dżinsów, a więc miałam teraz pełne pole do popisu. Zamruczałam zadowolona, bo jego członek twardniał pod moim dotykiem, rosnąc w oszałamiającym tempie. Jednak daleko mu było jeszcze do zapamiętanego widoku. Pchnęłam Sebastiana tak, że leżał teraz na plecach, a sama podniosłam się, siadając na nim i zmysłowym ruchem przesuwając rękoma po swoim ciele. Potem zaczęłam lekko się kołysać, ocierając o sztywniejącą męskość, jednocześnie pieszcząc własne piersi. Zerkałam na niego, kusząc tym spojrzeniem, obiecując o wiele więcej. I z lekką irytacją musiałam przyznać, że był twardy. Leżał tak sobie, z rozrzuconymi ramionami, uśmiechając się kpiąco, pozornie niewzruszony. Pozornie, bo od razu zauważyłam z jaką siłą zaciska palce na prześcieradle, aż pobielały kłykcie, jak jego pierś unosi się w coraz szybszym oddechu.
– Twardziel z ciebie, nieprawdaż? – spytałam, pochylając się, muskając wargami jego skroń. – Założymy się, że wygram? Daję ci maksymalnie pięć minut.
– Cwaniara – mruknął. – Nie dasz rady.
Nie odpowiedziałam słowami. Zsunęłam się z niego, pieszcząc nagą skórę włosami, przesuwając po niej dłońmi, czasami rzeźbiąc głębokie bruzdy paznokciami. Znalazłam się dokładnie pomiędzy muskularnymi udami, wiedząc że muszę uderzyć w najbardziej czuły punkt. Na początek bardzo wolno, wręcz leniwie muskałam czubek twardniejącego członka. Później włożyłam go sobie do ust, połykając kawałek po kawałku i prowokująco patrząc w oczy Sebastiana. Przestał się drwiąco uśmiechać. Wręcz konwulsyjnie zacisnął palce na prześcieradle, ale to wciąż było za mało, aby się poddał. Nie miałam zbyt wielkiego doświadczenia w tych sprawach, za to miałam doskonałą intuicję, która nigdy mnie nie zawiodła. Zaczęłam wykonywać nieznaczne ruchy językiem, ślizgając się po żołędzi, aż w końcu moje usta na powrót objęły sterczącego członka, w taki sposób, jak gdyby wślizgnął się tam ukradkiem, powoli. Dłonią otoczyłam pozostałą cześć, sprawiając wrażenie całkowitego otulenia. Poruszyłam kilkakrotnie głową w górę i w dół, smakując i delektując się tą pieszczotą, a jednocześnie nie przerywając kontaktu wzrokowego. Widziałam jak prowokująco to na niego działa. Na chwilę przerwałam, wypuszczając z ust mokrego od mojej śliny penisa i kusząco się uśmiechnęłam. Sebastian ze świstem wciągnął powietrze, lecz się nie poddał. Uparty drań! Tylko że absurdalnie to właśnie mnie nakręcało, jednocześnie podniecając. Prawą dłonią zaczęłam pieścić jego męskość, a potem pochyliłam się i bardzo delikatnie polizałam to, co znajdowało się niżej. Nie zaprotestował, a ja odważyłam się na więcej. Mój dotyk stawał się coraz bardziej niecierpliwy, aktywny, coraz silniejszy. Język wędrował od czubka aż po jądra, jakbym miała do czynienia z ogromnym lizakiem. Raz, drugi, trzeci…
– Dosyć! – jęknął Sebastian. – Zwolnij księżniczko, bo zaraz wytrysnę.
Posłusznie przerwałam i pełna satysfakcji, usiadłam okrakiem na jego brzuchu.
– Wygrałam.
– Wygrałaś. – Uniósł się na łokciach, wtulając twarz w moje piersi. Czułam tylko jego gorący oddech, wilgoć zraszającą czoło, siłę drzemiącą w tym umięśnionym ciele. Palcami przeczesałam wzburzone włosy, pogładziłam przedramiona, ale przecież pragnęłam więcej, intensywniej. Chyba to zrozumiał, bo stanowczym ruchem wślizgnął się w moje mokre wnętrze, a wtedy go odepchnęłam. Leżał w bezruchu podczas gdy ja galopowałam ku spełnieniu. Tylko jego ręce pieściły moje piersi, wzmagając rozkosz każdym silniejszym dotykiem, mocniejszą pieszczotą. Pochyliłam się, zacisnęłam dłonie na metalowym wezgłowiu łóżka. Moje coraz głośniejsze jęki nagle ucichły, gdy zamknął mi usta pocałunkiem. To spotęgowało doznania, gdy jego język bezczelnie igrał z moim, a głodne wargi wgryzały się z trudną do opisania pasją.
Orgazm był jeszcze lepszy niż poprzednim razem. Rozlał się po moim ciele ogromną, wezbraną falą, dotarł do najdalszych zakamarków. Krzyczałam, drżałam, a na końcu opadłam bezwładnie na Sebastiana, zamykając oczy. A on dał mi zaledwie kilka sekund wytchnienia. Potem gwałtownym ruchem obrócił mnie na plecy i teraz to ja leżałam na łóżku. Chyba wiedział, że po tak intensywnym doznaniu nie doszłam jeszcze do siebie, więc ukląkł obok mojej twarzy, trzymając nabrzmiałego członka tuż nad nią. Wykonał zaledwie kilka silnych ruchów, gdy poczułam jak na moje piersi spada gorący strumień spermy. Słyszałam towarzyszący temu jęk i uśmiechnęłam się z satysfakcją.
A kiedy położył się za mną, kiedy objął ramieniem, wtuliłam się w jego ciało z całej siły. Pomimo tego, że opływaliśmy potem, a w pokoju wciąż było wściekle gorąco.
– Teraz mogę pójść spać? – spytał z nadzieją. Słyszałam również w jego głosie nutki rozbawienia.
– Możesz – odpowiedziałam sennie. W zasadzie to oczy same mi się zamykały i tym razem nie miałam nic przeciwko dłuższej drzemce. Takiej do samego rana. Zanim zasnęłam delektowałam się jeszcze przez moment bliskością naszych ciał, a ostatnie co pamiętam, to dotyk jego ust na moim karku. Subtelny, czuły, niezwykle rozkoszny. I to wszystko.
***
Otworzyłam oczy, czując jednocześnie, ze na moje usta wypływa szeroki uśmiech. Prężąc się niczym kotka, przesunęłam dłonią po nagim brzuchu. Nadal czułam jego zapach, smak pocałunków, siłę uścisków. Nadal byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd. Spojrzałam na puste miejsce obok. Poduszka wciąż zachowała kształt jego głowy. Wtuliłam w nią twarz, wspominając minioną noc. Od pierwszego pocałunku, po ostatni orgazm.
I wtedy rozległo się głośne pukanie do drzwi. Odruchowo przykryłam się kołdrą, byłam przecież całkiem naga.
– Alina? – Spodziewałam się raczej Kuby, a to był tylko Adam. – Jesteś tam?
– Tak – odchrząknęłam.
– Zniknęłaś wczoraj tak niespodziewanie, że poczuliśmy się zaniepokojeni. Wiemy że jesteś dorosła, ale sama rozumiesz…
– Przepraszam – poczułam wyrzuty sumienia. Nie mogłam jednak powiedzieć prawdy. – Byłam zmęczona i wróciłam do domu.
– Bez słowa? Nieładnie. Masz szczęście, że zauważyliśmy światło w twoim pokoju.
– Zaraz zejdę, to porozmawiamy.
Miałam nadzieję, że zauważyli tylko światło. Wcale nie chciałam, aby mój związek z Sebastianem wyszedł na jaw. Zresztą jaki tam związek, tylko uprawialiśmy seks zeszłej nocy. I wtedy zamarłam. A jeśli on również tak myślał? Okazjonalne bzykanko z babą, która sama pchała mu się w spodnie. Choć nie wiązałam z nim żadnych planów, to teraz gwałtownie posmutniałam. Wcale nie chciałam go tylko na jedną noc.
Euforia zniknęła, dobry humor rozwiał się niczym mgła, a ja z markotną miną ubrałam się, wykąpałam w świeżo wyremontowanej łazience, a potem zamyślona usiadłam na skraju łóżka. Dopiero teraz naszły mnie wątpliwości, rychło w porę! W zasadzie sama nie wiedziałam co dalej? Więcej seksu? Udajemy że nic się nie wydarzyło? A może „było super” i na tym koniec?
Zeszłam na dół. Zostałam delikatnie obsobaczona za wczorajszy wieczór, ale zaraz potem zmieniliśmy temat rozmowy na dzisiejszego grilla. Na szczęście nie było ani Kuby, ani Sebastiana. Ten pierwszy załatwiał jakieś ważne sprawy w mieście, ten drugi smacznie pochrapywał w przyczepie.
– Musiał wczoraj ostro balować – powiedział z przekąsem Mateusz, a ja podziękowałam siłom wyższym, że właśnie stałam odwrócona do nich tyłem, przygotowując sobie kanapkę. Naprawdę niezręczna sytuacja. A to był dopiero początek, bo zaraz potem pojawił się w kuchni zaspany Sebastian. Ziewając, usiadł przy stole i porozumiewawczo do mnie mrugnął, prosząc o kawę.
– Zabieramy się do roboty. Pij, jedz, byle szybko – dodał Konrad, a po chwili zostaliśmy sami. Zapadła niezręczna cisza. Przynajmniej dla mnie, bo nie wyglądało, żeby on był czymkolwiek skrępowany.
– Kiedy wyszedłeś? – spytałam cicho, przełamując wewnętrzną niemoc.
– Nad ranem.
– I co dalej?
– Jak to co? – Po raz pierwszy odkąd go poznałam, widziałam na jego twarzy takie zdumienie. – Będziemy się kochać w każdej wolnej chwili.
– W tajemnicy?
– Pewnie że tak. To doda wszystkiemu pikanterii – roześmiał się, podchodząc bliżej. Objął mnie w pasie i namiętnie pocałował. Niestety, zbyt krótko. – A teraz uciekam. Spotkamy się po obiedzie, tam, gdzie kąpałaś się nago.

link do części XI - klik

7 komentarzy:

  1. Super super i jeszcze raz super! jestem pierwsza więc proszę o więcej i jak najszybciej;-) z każda kolejna częścią jestem coraz bardziej ciekawa:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje opowiadania są cudowne. Wręcz. Uzależniasz. Moje pierwsze odwiedzane strony przy wolnej chwili w domu czy w pracy to blog Twój, Miki i Anny Valetty. Jesteście prze! Pozdrawiam Laurka

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja też, ja też chcę więcej i więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Będziesz pisała dalsze części "Głupstwa"? :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne :) poproszę więcej i częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Babeczko czy jest takie opowiadanie w którym głównym bohaterem jest mężczyzna? Właśnie nie mogę sobie żadnego przypomnieć

    OdpowiedzUsuń