poniedziałek, 23 września 2013

Pomyłka (VII) - zakończenie

Pierwsze zakończenie było tak lukrowane, że mnie zemdliło. Dominik padał na kolana przed Anią, postaci Eryka nie było w ogóle. Wykasowałam to badziewie i napisałam nowe. Przy czym poszłam w drugą stronę, zadając sobie pytanie "Ile jesteś w stanie poświęcić dla zemsty?". 

link do części VI - klik

          Pomyłka (VII)

Leżała otulona ciepłym kocem, zastanawiając się, co tak naprawdę się stało? Jak znalazła się na prostej drodze, stromo biegnącej w dół? A ona nie tylko nie hamowała staczając się, ale wręcz robiła wszystko, by przyspieszyć.
Przełknęła łzy. Łzy upokorzenia, poniżenia, żalu. Skuliła się jeszcze bardziej.
Czuła się… Po prostu nie potrafiła opisać tego bólu, który przenikał ją na wylot, szarpał wnętrzności, zatruwał każdy oddech.
Spod poduszki wygrzebała fiolkę z tabletkami. Wolała nie pamiętać, do czego miały służyć.
Tak. Niepamięć była najlepsza.
Tylko, że tak trudno zapomnieć!
Wysypała całą jej zawartość na stół. Potem długo, w skupieniu układała jedną tabletkę obok drugiej. Policzyła i z powrotem wrzuciła do pudełka. Skupiła wzrok na pęku kluczy, leżących tuż obok.
Potem pomyślała, dlaczego znów chce ukarać samą siebie? Odebrać to, co miała najcenniejsze – życie?
Nie, to nie fair!
Z narastającą furią wpadła do łazienki i jednym, stanowczym ruchem wysypała wszystko do sedesu. Potem spłukała, mściwie wpatrując się w znikające w kipieli wodnej tabletki. Przypomniała sobie moment, gdy potraktowana wyjątkowo brutalnie przez Eryka, wymiotowała na podłogę.
Zacisnęła zęby z taką siłą, aż rozbolała ją cała szczęka.
Wstała.
Kwadrans później przyniosła z kuchni flaszkę wina i starannie zakluczyła drzwi pokoju.
Usiadła przy biurku i położyła przed sobą czystą kartkę papieru. Po namyśle dołożyła drugą.
Na pierwszej napisała Eryk, na kolejnej Dominik. Tuż obok położyła te nieszczęsne klucze. Zapomniała je wtedy zostawić.
Dobrze, bardzo dobrze. Przydadzą się teraz.
A później, popijając wino, punkt po punkcie, pisała swój plan zemsty.
***
Dominik ostatnio nie czuł się najlepiej. Nie dość, że zaczęło szwankować mu zdrowie, to na uczelni wszystko szło pod górkę, i to bardzo stromą. Nie umiał się skupić, w związku z czym oblewał egzamin za egzaminem, pomimo życzliwego nastawienia uczących. Do tego ten nieustanny ból głowy, umiejscowiony gdzieś za oczami, pulsujący tak bardzo, że zdawał się rozsadzać czaszkę.
Czasem, gdy tabletki przeciwbólowe przestawały działać, leżał nocami, wpatrując się w sufit i rozmyślał.
Niejednokrotnie zastanawiał się, co słychać u pewnej dziewczyny, którą poznał w zadziwiających okolicznościach. Ojciec nigdy nie wspomniał, że się z nią spotkał.
Zresztą… Dominik skrzywił usta. Te jednorazowe numerki trudno było określić mianem randki. Nie chciał, by i Anna tego doświadczyła, ale cóż mógł zrobić?
W końcu, gdy już prawie zdecydował się odwiedzić lekarza, ból ustał.
Zdumiony chłopak siedział przy porannej kawie, obracając przygotowane na dziś tabletki.
- Cześć synu – usłyszał wesoły głos Eryka.
- Cześć.
- Jak tam głowa?
- Byłem umówiony na pojutrze, ale teraz sam nie wiem? Dziś czuję się jak nowo narodzony.
- To dobrze, jednak idź na wizytę. Aha. Nie będzie mnie dziś w nocy.
- Tato – chłopak przez chwilę się wahał przed zadaniem tego pytania. – Pamiętasz tę dziewczynę, która do mnie przyszła. Tę o imieniu Anna. Co z nią?
- Mieliśmy odjazdową nockę – Ojciec nie zamierzał przed nim niczego ukrywać. Przeciwnie – wydawał się być zadowolony na samo wspomnienie tamtego spotkania.
- Nie zrobiłeś jej krzywdy?
Eryk wzruszył ramionami, dopijając swój codzienny koktajl.
- Myślałem, że będzie inna. Ale to taka sama mała, śliczna kurewka jak pozostałe. Żebyś widział jak ochoczo wypinała ten krągły tyłeczek, abym ją zerżnął na ostro.
- Przestań!
- Dlaczego?
- Po prostu nie mam ochoty tego słuchać.
- Pytałeś, odpowiadam.
- Wiem - Dominik zasępił się i odłożył lekarstwo. - Ale po raz pierwszy w życiu tak bardzo czegoś żałuję.
- Czego? - Ojciec spojrzał na niego zdumiony, wciąż nie mogąc zrozumieć reakcji syna.
- Tego, że pozwoliłem to zrobić.
- Przesadzasz.
Może i tak. Ale zazwyczaj nie znał "kandydatek" na upojne nocki w domku letniskowym. Teraz było inaczej. Może stąd wyrzuty sumienia? Poczucie wstydu i żalu, że nie zaprotestował zbyt energicznie, sprzeciwiając się tej znajomości? A jego ojciec, cwana bestia, szybko wykorzystał sytuację.
Nieważne. Było już po wszystkim...
Dominik ubrał się i z zaciętą miną skierował w stronę domu Anny.
Choć męczyło go przeczucie, że już za późno na cokolwiek, to i tak postanowił porozmawiać.
***
Anna spoglądała bez słowa, na stojącego w progu chłopaka.
- Mogę wejść?
Czy mógł? Było jej to najzupełniej obojętne. To dziwne, ale na jego widok nie poczuła niczego, absolutnie niczego. Żadnych piknięć serca, drżenia kolan, wilgoci pomiędzy udami.
Zabawne.
- Proszę - pozostawiła otwarte drzwi i skierowała ku kuchni.
Czuła, że nie zraziło go chłodne przyjęcie. Szedł tuż za nią.
- Kawy, herbaty, wody? - odwróciła się i spojrzała pytająco.
- Wody jeśli mogę prosić. Ostatnio nie czuję się najlepiej.
Coś, jakby cień satysfakcji przemknął po twarzy Anny. Złośliwej radości. Przemknął i zniknął, pozostawiając obojętność.
- Proszę.
Postawiła przed nim szklankę napełnioną, aż po samą górę i usiadła przy stole naprzeciwko miejsca zajętego przez chłopaka.
To on pierwszy przerwał kłopotliwą ciszę.
- Zmieniłaś się.
- Powiedzmy, że wiele się nauczyłam.
- Na przykład czego?
- Na przykład tego, że o mężczyźnie uprawiającym seks na pierwszej randce mówi się, iż ma powodzenie. A kobietę traktuje się jak puszczalską kurwę, podsumowując wszystko ironicznym "sama chciała".
Rozgniewał się.
- Nieprawda! Ja chciałem się z tobą ponownie umówić! Zaprosić na kolację! To ty mnie potraktowałaś jednorazowo i kazałaś się wynosić!
Anna zacisnęła usta. W tym co mówił, było wiele racji. Nie zamierzała jednak ustąpić.
- Przyznaj, było to ci na rękę? Prawda? Mogłeś od razu się poddać i przystąpić do nowych podbojów?
- Jesteś niesprawiedliwa! - wybuchnął, wytrącony z równowagi. W dodatku znów pojawił się ten cholerny, uporczywy ból.
To nie był już ten sam roześmiany, beztroski chłopak, którego spotkała kilka miesięcy temu na imprezie u Joanny. Przypominał cień samego siebie.
Ona również nie wyglądała najlepiej. Zeszczuplała; policzki miała zapadnięte, podkrążone oczy, bladą, półprzejrzystą cerę. Najgorszy był jednak błysk nienawiści w zielonych źrenicach. Tak bardzo do niej nie pasował...
- Mocno cię skrzywdził? - spytał cicho, kładąc swoją dłoń na jej ręce. Drgnęła gwałtownie, zaskoczona tym gestem.
- Wystarczająco - odparła krótko.
- Aniu, dlaczego mnie nie posłuchałaś?
- Popełniałam błędy od samego początku.
- A teraz?
Spojrzała na niego dziwnie. Wyszarpnęła dłoń i skrzyżowała ramiona.
- Teraz możesz już iść. Nie chcę twej spóźnionej litości czy wymuszonych wyrzutów sumienia. Nie są mi potrzebne.
- A co jest?
Nie odpowiedziała. Obserwowała go z uwagą jak wstaje, uśmiecha się i odwraca w kierunku drzwi.
Właśnie takim chciała go zapamiętać.
Potem wstała, wzięła plecak z komody i wciągnęła buty. Uśmiechnęła się ponuro, bo doskonale zdawała sobie sprawę, skąd u Dominika ten ostry ból głowy. A to był tylko początek. Później dojdzie kilka innych objawów. I będą się nasilały dopóty, dopóki nie skończy mu się duża tubka pasty do zębów.
Wzruszyła ramionami i wybiegła z mieszkania. Niech trochę pocierpi, chociażby fizycznie. To i tak znacznie lepsze od tego, co czuła ona sama.
Teraz miała ważniejszą sprawę do załatwienia.
Potwór ruszył na łowy.
Jak co miesiąc, w ostatni piątek. Systematyczność Eryka w jego ekscesach erotycznych ułatwiła pracę. To było takie banalne, takie proste, iż czasami miała ochotę wybuchnąć śmiechem.
Wyśledzenie drogi do leśnej chatki nie sprawiło jej najmniejszych problemów. Był zbyt pewny siebie, zbyt zadufany, by przypuszczać, że któraś z jego kochanek mogłaby zdecydować się na odwet. A już z pewnością nie spodziewał się tego po skromnej, delikatnej Annie.
Dotarła na miejsce parę godzin przed nim. Przygotowała wszystko i opatulona kocem, usadowiła się na maleńkim stryszku. Chrupiąc zabrane ze sobą orzeszki, jeszcze raz powtórzyła krok za krokiem cały plan. Uśmiechnęła się sama do siebie na myśl o przyszłości.
Gniew. To gniew i zimna wściekłość popychały ją do działania.
Pragnienie odwetu za wszelką cenę.
O, tak! Eryk zapłaci za wszystko co zrobił. Nie tylko jej, ale każdej z tych dziewcząt.
Dwie godziny później na dole rozległ się chrobot klucza. Do środka wszedł Eryk, a przez ramię miał przerzucone smukłe ciało.
Przyglądała się jak mężczyzna kładzie nieprzytomną dziewczynę na łóżku. Jak siada w fotelu z drinkiem w dłoni. Razem z nim cierpliwie czekała, aż ofiara się ocknie.
Poczuła żal, gdy zobaczyła zagubioną twarz tamtej. Doskonale wiedziała, że tym razem Eryk przesadził. Zawsze wybierał młodsze, jednak tym razem to była nastolatka.
Anna zagryzła wargi. Nie mogła i nie chciała się wtrącać. Miała plan do zrealizowania. Nie czas na sentymenty, może smarkata nauczy się czegoś, co potem przyda się jej w życiu? Tak jak ona sama...
Bezgłośnie zaklęła.
Z dołu dobiegły do jej uszu pierwsze pojękiwania i urywane okrzyki. Potem rozległo się miarowe plaskanie dwóch nagich ciał.
Ostrożnie zerknęła zza krawędzi barierki.
Spocony Eryk z obłędem w oczach wbijał się pomiędzy sterczące pośladki, klęczączej przed nim dziewczyny. 

Anna przechyliła głowę w zadumie. Taki sam scenariusz, te same metody. Żadnego polotu, zero fantazji. Eryk wbrew wszelkim pozorom był nudny...
To stwierdzenie szalenie ją ubawiło.
Jeszcze raz zerknęła w dół.
Choć to było chore, czuła jak rośnie jej podniecenie. Jak wilgotnieje wnętrze i twardnieją sutki. Usiadła tak, by widzieć pieprzącą się parę, a potem wsunęła prawą dłoń w spodnie. Lekko zaczęła masować nabrzmiałą łechtaczkę, drugą rękę wkładając pod bluzkę i zaciskając na piersi.
Eryk uderzał z coraz większą wściekłością. Palce zacisnął na smukłej szyi jęczącej dziewczyny. Parł do przodu na nic nie zważając.
Patrząc na nich miała wrażenie, że nie widzi dwojga ludzi, ale parzące się zwierzęta. Paradoksalnie podniecało ją to tak bardzo, iż przyspieszyła, dopasowując się do rytmu tych z dołu. Zacisnęła usta, by nie zdradzić się nawet najcichszym dźwiękiem.
To było trudne.
Wiła się i prężyła, czując jak zbliża się ku końcowi. Pragnienie, by znaleźć się na miejscu tej dziewczyny, było niemal bolesne. Wszytko inne, nawet poczucie wstydu, że to co robi jest porąbane, zniknęło. Dyszała ciężko, czując jak tonie we własnych sokach, obficie moczących jej bieliznę.
Gdy usłyszała przeciągły krzyk szczytującego Eryka, również wybuchła. Napięła całe ciało, spazmatycznie zacisnęła dłoń na piersi i zagryzła wargi, by nie usłyszeli jej skowytu.
Leżała wyczerpana pod ścianą. Sił starczyło na tyle, by odsunąć się w głąb i nie zostać zauważoną.
Potem cichutko przemknęła do swojej kryjówki i otuliła się kocem. Wciąż drżała po przeżytym orgazmie. Poczuła straszne zmęczenie i pochyliła głowę.
Zostało kilka godzin.
Później finał.
Przeciągnęła się niczym zadowolony z siebie kot. Plan wypalił w stu procentach. A Eryk zrobił jej dodatkową przysługę, wybierając tym razem siedemnastolatkę.
Po prostu wybornie.
Opłaciło się wytrwale czekać, planować, śledzić i obserwować.
Zemsta zawsze najlepiej smakuje na zimno.
***
- To twoja sprawka?! Twoja?
Najpierw spojrzała w oczy rozjuszonego Dominika. Potem na tytuł gazety, którą rzucił na stół.
- Moja - przyznała uczciwie. Nie było sensu tego ukrywać. Ciekawe jak się domyślił?
- Zobacz co z niego zrobili? Zboczonego pedofila!
- Widziałeś film?
Chłopak usiadł i z jękiem wczepił palce we włosy.
- Dobra, wiem, jest lekko porąbany. Ale przyznaj, też byłaś chętna?
- Byłam - wzruszyła ramionami. - A kiedy obserwowałam ich z góry, robiłam sobie dobrze. Kilka razy.
Powoli uniósł głowę. W jego oczach pojawiło się obrzydzenie.
- Jesteś tak samo chora jak mój ojciec.
Zaczęła się śmiać. Zerknęła na siedzącego w bezruchu Dominika. Przez chwilę miała wrażenie, że zerwie się z miejsca i ją uderzy.
Ale nie. Wstał, lecz wcale nie zamierzał odejść.
- A ja? Jaką karę obmyśliłaś dla mnie?
Uśmiechnęła się. Zniknęła jego bladość, podkrążone oczy. Widać, skończyła mu się pasta do zębów. Ta, którą odpowiednio spreparowała i podrzuciła.
- Idź już lepiej. I nigdy więcej tu nie wracaj. A Erykowi powiedz, że jesteśmy kwita. On zabrał mój honor, ja jego. Poniżył mnie, ja jego również. Wykorzystał, ja się zrewanżowałam. Tylko tyle i aż tyle.
Uniósł dłoń i delikatnie dotknął policzka dziewczyny. Nawet nie drgnęła, patrząc na niego z wyraźnie widocznym chłodem.
- Zrobiłaś coś znacznie gorszego. Nie Erykowi. Sobie. Zmieniłaś się Aniu i nawet nie wiesz jak bardzo. Tam, w ogrodzie, spotkałem wspaniałą dziewczynę. Co się z nią stało?
Miał rację pytając, ale odepchnęła od siebie tę myśl.
Stanęła przy oknie i objąwszy się ramionami, patrzyła jak znika za rogiem ulicy.
Cały, bardzo długi film z udziałem Eryka i nieznanej jej z imienia dziewczyny umieściła w internecie. I anonimowo przesłała do kilku odpowiednich instytucji.
Rozpętała się prawdziwa burza. Był osobą publiczną, na wysokim stanowisku państwowym, o politycznych aspiracjach i planach na przyszłe wybory.
Z premedytacją to wszystko zniszczyła.
Stała przy oknie, czując jak po policzkach spływają niechciane łzy. Zemsta nie przyniosła oczekiwanej ulgi, tylko rozczarowanie.
Myślała, że kiedy zrealizuje swój plan, po prostu poczuje satysfakcję i będzie mogła wrócić do życia, które znała.
Pomyliła się.
Teraz dopiero zaczynała rozumieć, jak bardzo.
Z szuflady biurka wyjęła kolejne opakowanie małych, białych tabletek. Usiadła i wysypawszy je na blat, zaczęła w skupieniu układać, jedna obok drugiej.
A potem zamyślona trwała w bezruchu, patrząc na krajobraz za oknem.
Wciąż miała nadzieję. I trzydzieści pięć sztuk tabletek nasennych...

koniec

32 komentarze:

  1. Bardzo smutne zakonczenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobre zakonczenie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakończenie może i smutne ale za to bardzo dobre. Jest zupełnie inne od tych wszystkich "lukrowanych". Też jestem zdania, że nie zawsze musi się kończyć "żyli długo i szczęśliwie"

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakończenie świetne :) dobrze, że Anna w końcu pokazała pazurki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Choć opowiadanie " pomyłka" nie podobało mi się, to zakończenie jest miłym zaskoczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. To się cieszę, bo trochę się bałam zakończenia bez "happy endu". Poza tym teraz mogę zdradzić, że na samym początku miałam ochotę na dużo, dużo krwi i przemocy, ale odpuściłam, bo główna bohaterka trafiłaby za kratki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :) A może jakaś kontynuacja pod postacią gorącego romansu z seksownym strażnikiem więziennym ?:D

      Usuń
  7. a mnie sie nie podoba. kobieta musi byc silna i stawać do walki każdego dnia.
    uwazam, ze kazdy ma takie problemy jakie jest w stanie znieść. Bohaterki niby cwane, wygadane nie dające sobie dmuchać w kaszę a kończą w ten sposób, stlamszone, zdeptane. Zbyt wielką zrobiła sie tragedia, gdyby on ją tak bzykał co weekend, mogłaby miec obrzydzenie do siebie, jakies tam stany depresyjne ale nie w momencie kiedy spędzili tak tylko jedna noc i sama sie w to wpakowala a na koniec robiła sobie dobrze patrzac jak on w ten sam sposób obraca inna laske.
    Nie wiem dlaczego tak piszesz, widocznie lubisz.
    Ja nie lubię i jestem zawiedziona bo opowiadanie mi sie początkowo mocno podobało.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z przedmówca, opowiadanie dobrze się zapowiadało, a marnie skończyło:) Nie idź tą drogą:)
    Mam nadzieję że "Nikomu ani słowa" nie będzie w ten deseń. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Również się zgadzam.
    Czuję też, że "Nikomu ani słowa" skończy się w podobny sposób.
    Autorka jakoś nie czuje naszego "dramatyzmu sytuacj" i pisze tak jakby od niechcenia i tak jakby byle było.
    Przypominam sobie, że "Sen" miał być wyjątkiem w smutaśnościach a jak widać sen rozpoczął złą dla czytelniczek passę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to zwykle bywa, jednym się podoba, innym nie :)))

    Przy "Nikomu..." też niestety tak będzie. Pozostaje mi działać wahadłowo - raz szczęśliwe, raz niejasne, raz dołujące zakończenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam problem. Z jednej strony zakończenie fajne, pasujące do reszty. Jednak z drugiej strony miałam nadzieje na coś mocniejszego, np. że spotkanie z Erykiem otworzyło jej oczy, odnalazła własna seksualność i zmieniła się w kobietę "wampa" albo że dalej spokojnie sobie żyje w bibliotece ale co jakiś czas pozwala jakiemuś brutalowi zawładnąć jej ciałem.

    OdpowiedzUsuń
  12. A jest jakas szansa na to że w środę będzie III i IV część wygranej?:) bo trzecią można na pokatnych przeczytać a ja juz umieram z ciekawości co będzie dalej :P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest inna numeracja niż na pokatnych :))) Musiałabym przeprogramować wszystkie posty....

      Usuń
  13. Wiesz, że masz chyba skłonności do smutnych opowiadań? Najpierw przeczytałam dziś zakończenie "Pomyłki", potem "Niekompletnych", a na koniec dorzucę pierwsze zakończenie "Dżina". Myślałam, że to po prostu kolejne części ( poza "Niekompletnymi"), a tu BUM! Koniec! Te zakończenia są cudowne! Mimo wszystko SMUTNE! Ja nie lubię smutnych opowiadań, szczególnie tych dla najlepszych opowiadań. Mam nadzieję, że napiszesz następnym razem coś wesołego, by swoimi opowiadaniami nie tylko nas rozgrzewac, ale również dawac radośc jaką niesie ze sobą romantyczna opowięśc z Happy Endem! ;) Miłego i twórczego pisania! Polecam piosenkę Birdy - Wings (delikatna, idealna do pisania, nie rozprasza) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawiam: Ja nie lubię smutnych ZAKOŃCZEŃ... . Przepraszam za błąd ;)

      Usuń
  14. mówisz, że wszytskim nie dogodzisz a ja chciałabym zobaczyć wpisy w których czytelnicy mówią, że chcą smutnego i dołującego zakończenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie piszę, że lubią. A wyżej są i wpisy, w których jest, że się podobało ;-)

      A tak serio, to czasami trzeba. To swoiste oczyszczenie, zwłaszcza, że na tapecie mam kolejny zabawny, lekki tekst z prawdziwie lukrowanym happy endem. Mowa o Życzeniu, gdzie główna bohaterka trafia podczas swojej podróży poślubnej na bezludną wyspę. A towarzyszy jej szalenie przystojny marynarz....

      Usuń
  15. zakończenie takie ... niesycące. Przy wcześniejszych pełnych ekspresji opisach czekałam na bombę. Takie trzęsienie ziemi połączone z huraganem, tsunami i wybuchem. Pojechałaś poprzednio babeczko ostro po bandzie i oczekiwałam, że finał będzie z wielkim hukiem. A tu takie mizianie wyszło. Może pokusisz się o alternatywne zakończenie?

    OdpowiedzUsuń
  16. zauważyłam taką jakaś dziwną rzecz... wszystkie opowiadania zapowiadają sie świetnie a kończą byle jak.
    Ktoś tu napisał, że pełzają a później już galopują. True. Babeczko przykładaj się mocniej;) Czasem warto poczekać dłużej i dostać zamiast dobrego ciacha pyszny tort z wisienką;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie zgadzam się ze słowem "wszystkie". Niektórych nie zgodzę się zmienić za skarby świata :)
      Co do reszty - jak każdy mam słabsze i mocniejsze teksty. Lepsze i gorsze pomysły. Z zakończenia "Pomyłki" też nie jestem w stu procentach zadowolona, nie wiem czy jednak ten krwawy mord nie byłby lepszy?
      Wiecie co? Jak na samym początku napiszę wstęp i zakończenie od razu, to całość o wiele lepiej mi wychodzi. Opisuję tylko krętą drogę od punktu do punktu. Może to dla mnie najlepsza metoda?

      Usuń
  17. Nie zrozum mnie źle.
    Jesteś ŚWIETNA w tym co robisz.
    Źle to ujęłam. Chodziło mi o wszystkie, moje ulubione. Poza Wygraną.
    Wiem, że czytelnicy mocno cisną ale czasami warto poczekać dłużej, żebyś miała czas na dopracowanie i dodawanie tylko tego z czego jesteś w pełni zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  18. P.S. Tu juz nawet nie chodzi o krwawy mord, tylko o to żeby Anka wygrała, a nie - nawet jeśli się zemściła - skończyła zdeptana. I przemiana Dominika, przyszla zbyt szybko i bez wyrazniejszego powodu. No i zemsty na nim z tą pastą jakoś nie rozumiem i sensu jej nie widze.
    Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do krwawego mordu zapomniałam dodać ";-)"

      Z tym odleżeniem w szufladzie to święta prawda! Wyjątek to Dżin i Lustra, w których nie zmieniłabym absolutnie niczego, a pisane były wręcz na kolanie :)

      Usuń
  19. Na co nasza bohaterka miała jeszcZe nadzieje

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodzil

    OdpowiedzUsuń
  21. Cała opowieść przypomina mi " Osiemdziesiąt dni żółtych, niebieskich i czerwonych" . też było w niektórych momętach ostro;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trafiłam ostatnio przypadkiem na Twojego bloga, czytam wszystkie opowiadania po kolei. Jesteś genialna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się bardzo cieszę i dodam od siebie, że mas zajebistego nicka ;-)

      Usuń
  23. Ostatnio przeczytałam to opowiadanie jeszcze raz i muszę stwierdzić, że to zakończenie idealnie pasuje do tej historii. Wcześnie nie przepadałam za niedokończonymi opowiadaniami, ( typu ,, i dopowiedz sobie czytelniku co było dalej sam") ale teraz zaczęło mi się podobać.

    Ps. Wakacyjna opowieść zapowiada się gorąco. W odróżnieniu od bohaterki ,,Głupiej miłości" ta bardziej przypadła mi do gustu.

    Pozdrawiam G.

    OdpowiedzUsuń
  24. I będą się nasilały dopóty, dopóki nie skończy mu się duża tubka pasty do zębów.- tak mnie ucieszyło to zdanie.

    Zakończenie piekne. Ciesze sie, że Anka nie załamła sie i nie liczyła popękanego serca brazylijskimi serialami i kubełkami pełnymi lodów. #-))

    OdpowiedzUsuń
  25. Eryka bym zabiła a z Dominikiem zrobiłabym podobnie jak ty zrobiłaś z Erykiem i nie zabijałabym Anny, nie zasłużyła na samobójczą śmierć. Za to Eryk jak najbardziej. Anna stałaby się twardą kobietą triumfu, może nie szczęścia ale na pewno nie śmierci. Właściwie podobało mi się co zrobiłaś z facetami ale naprawde żal mi Anny.
    Nikt

    OdpowiedzUsuń