piątek, 14 kwietnia 2017

Recydywista (III) - treść płatna

Dziś to, a na świąteczny weekend zakończenie Do piekła i z powrotem :-)

            Recydywista (III)
Poszedł. W milczeniu wdrapał się na ostatnie piętro kamienicy, w zasadzie już poddasze. Mieszkanko było niezwykle przestronne. Salon połączony z kuchnią, całkiem duża łazienka i dwie sypialnie, po jednej dla każdej z dziewczyn. Lidia szybko przebrała się w dres, zastawiła wodę na herbatę i wtedy zabrała się za niego.
– Zdejmij koszulkę – rozkazała.
– Po co? – spojrzał na nią posępnie spod opuszczonej głowy.
– Jest cała mokra. I brudna – dźgnęła go palcem w pierś. – Wrzucę do pralki i za godzinę będzie sucha i czysta. No dalej!
Zdjął. Z kwaśną miną pomyślał, że słuchanie jej poleceń zaczyna mu wchodzić w krew. Dobrze że nie upierała się przy spodniach.
– To ten wąż? – spytała zafascynowana, dotykając palcami tatuażu na po lewej stronie.
Skinął głową, obserwując ją coraz bardziej zamglonym wzrokiem. Miała takie delikatne dłonie. Pachniała deszczem i czymś ulotnym, czego nie potrafił zidentyfikować.
– Mówiłeś, że czaszka z piszczelami oznacza mordercę. A co oznacza wąż?
– Zemstę.
– Zemstę? – zmarszczyła brwi. – Na kim się mściłeś?
– Na nikim. Zemstę dokonaną oznacza wąż oplatający sztylet.
– Czyli jeszcze jej nie wykonałeś? Dobrze to rozumiem? – dopytywała się dalej, jednocześnie wciąż pieszcząc skórę na jego piersi.

– Poniekąd – wychrypiał. – Weź tę rękę, bo nie odpowiadam za to, co mogę zrobić!
Spłoszona, cofnęła się, przyciągając dłoń ku sobie.
– Przepraszam, nie pomyślałam. I nigdy wcześniej… – zarumieniła się gwałtownie. – Czajnik gwiżdże. To chcesz herbaty czy kawy?
– Herbaty – odparł ze spokojem, rozsiadając się na kanapie. Obserwował jak Lidia sięga po dwa kubki, jak przygotowuje napoje, jak ze zmarszczonym czołem rozważa, co jeszcze wyjąc z lodówki. Niechętnie pomyślał, że naprawdę była śliczna. Jak laleczka. Przy tym subtelna i kobieca. Temu skurwielowi, który ją skrzywdził, ktoś powinien powyrywać nogi z dupy. Jego kumplom także. Żeby tak skrzywdzić niewinną… Stop! A co niby do kurwy nędzy on zamierzał zrobić? Przesunął dłonią po twarzy. Trzeba będzie wymyślić inny plan zemsty na Tymoteuszu. Ten odpadał, bo zamiast się zbliżyć do ofiary i poznać jej tajemnice, on był na najlepszej drodze, aby się w niej zadurzyć.
– Chcesz kanapkę?
– Może być – mruknął, zerkając na ekran komórki. – Podaj dokładny adres, muszę wysłać wiadomość do Mariusza.
– Mam nadzieję, że nic nie powie tacie – odrzekła zaniepokojona. – Wolałabym nie słuchać umoralniających wykładów, jaki to jesteś okropny.
– Bo jestem. Już dawno powinno to do ciebie dotrzeć.
Lekceważąco machnęła ręką. Nie spodobało mu się to. Nie lubił, gdy na siłę chciała zrobić z niego grzecznego chłopca, bo nie był ani grzecznym, ani tym bardziej chłopcem. I chociaż wiedział już, że nie będzie w stanie zrobić jej krzywdy, to nie zaniechał swoich planów.
Wybrał po prostu inny sposób ich realizacji.

Jeśli chcesz przeczytać więcej, kliknij tutaj!