sobota, 1 kwietnia 2017

Do piekła i z powrotem (XVI)

Jaka to fajna funkcja, że można sobie tak zaplanować dodawanie postów :-)

           Do piekła i z powrotem (XVI)
Z łazienki dobiegał już jednostajny szum wody. Bez zastanowienia podszedł do kabiny z mlecznego szkła, a potem wpakował się do środka. Nie spuszczał przy tym zachłannego wzroku z Darii. Stała nieruchomo, z głową przechyloną do tyłu, z zamkniętymi oczyma, w otoczeniu chmury kropelek. Ciężko było mu nasycić się tym widokiem.
– A, jesteś – powiedziała, nie zmieniając pozycji. – Tam stoi mydło.
Nie musiała niczego więcej tłumaczyć. Doskonale wiedział, co powinien zrobić. Z białej buteleczki wylał na dłoń sporą ilość przejrzystego płynu o świeżym, cytrusowym zapachu. A potem ze ściśniętym gardłem, zaczął namydlać zgrabne kobiece ciało. Wbrew swej naturze, nie spieszył się do zakończenia. Wręcz delektował się każdym powolnym, delikatnym ruchem, każdą wyczuwalną wypukłością i zaokrągleniem. Jego męskość nie tylko na powrót ożyła. Sterczała dumnie i wyraźnie było widać, jak bardzo demon jest podniecony. Lecz on nie przerywał. Za dłońmi podążyły usta, kreśląc na mokrej skórze chaotyczne wzory. Ramiona, plecy i jeszcze niżej. Przyklęknął, nieznacznie zaciskając palce na jej biodrach, nos zanurzył pomiędzy dwoma jędrnymi pośladkami. Mało nie oszalał. Ale wiedział, że czeka na niego coś jeszcze, coś lepszego. Powoli odwrócił dziewczynę przodem, dotykając wargami płaskiego brzucha. Przez chwilę ocierał o niego twarz, policzki, jakby nie mógł się zdecydować, co dalej.
– Davyan – wyszeptała, a ten szept sprawił, że puściły wszystkie tamy. Szept i kobieca dłoń na jego głowie, szczupłe palce wplatające się we włosy. Zaczerpnął tchu i zjechał niżej, jednocześnie zarzucając jedną ze zgrabnych nóg na swoje ramię. Miał teraz niczym nieskrępowany dostęp do jej wnętrza. Opadł na kolana, palce wbił w ciało dziewczyny i odleciał. Jego język zwariował, muskając, wciskając się, dostarczając rozkoszy. Jak przez mgłę słyszał coraz głośniejsze jęki, czuł, jak Daria wije się konwulsyjnie w jego uścisku, lecz nie wycofał się, a wręcz przeciwnie. Nie chciał już siebie kontrolować, zapomniał o tym, że powinien panować nad swymi czynami. Całą sobą pragnął tylko jednego. Wstał i…

– Daria! Daarriiaaa!!! – rozległ się głośny okrzyk gdzieś z okolic parteru. Oboje zamarli, bo powrót do rzeczywistości był zbyt brutalny.
– Kto to? – warknął rozwścieczony demon.
– Mój brat – odparła zdumiona, odpychając go od siebie. Szybko zakręciła wodę, sięgając po ręcznik. – Też sobie wybrał porę – dodała, tym razem z doskonale wyczuwalną irytacją.
Davyan tylko sapał ze złości. Nawet mało go obeszło, że cel jego poświęcenia właśnie pojawił się w pobliżu. Szczerze mówiąc, to miał to głęboko w dupie.
– Zostań i dokończ, żeby… – wskazała na jego nabrzmiałą, sterczącą męskość. – No, po prostu coś z tym zrób.
Nie odpowiedział. Za to zaniepokojona dziewczyna szybko narzuciła na siebie szlafrok, po czym głośno tupiąc zbiegła na dół. Przy kuchennym stole siedział Alex.
– No, nareszcie. Myślałem, że nie ma cię w domu.
– Sam jesteś?
– Na razie sam. Za pięć minut zjawi się również druid. Muszę zabrać ze sobą kilka podręczników i poszukać jednego zeszytu z notatkami. Ta cała heca z demonami – skrzywił się. – Ja nie należę do tego świata i bardziej interesuje mnie to, czy zaliczę sesję czy nie.
– Należysz, należysz – rozległ się chrapliwy głos tuż przy drzwiach. Daria, która właśnie nalewała sobie kawy, drgnęła przestraszona, ale zaraz potem spytała swobodnym tonem:
– Chcesz kawy?
– Poproszę. – Davyan zajął miejsce naprzeciwko zdumionego Alexa. – Bez mleka, ale daj cztery łyżeczki cukru. Lubię słodkie – wyjaśnił niechętnie, bo chłopak gapił się na niego, i gapił.
– Czy to jest ten, o którym myślę? – Daria zerknęła na brata, który palcem wskazywał na demona. – I co on tu robi?
– Nocuje.
– Jak to… Czyś ty już do reszty zwariowała?! Najpierw znajduję was, jak smacznie pochrapuje, przytulony do twoich piersi, teraz to!
– Mieliśmy umowę – odparła Daria, podając Davyanowi kubek z kawą i z niepokojem obserwując jego zachłanny wyraz twarzy. – A ty bądź grzeczny. Bo zaraz zjawi się druid i przetrzepie ci skórę, jak będziesz kombinował.
– Siostra! – jęknął Alex. – Jak ty się do niego zwracasz? To nie pięciolatek!
– Cóż… Mentalność miewa podobną. Zaparzę więcej kawy, może Aleksander też się napije.
– O słodki Jezu! – wystękał jej brat. – Zobacz, jak on się na mnie gapi! Czuję się jak ofiara, wokół której krąży wygłodzony sęp.
– Wilk, jak już to wygłodzony wilk. Sępy jedzą padlinę. A poza tym daj spokój. Na mnie patrzy podobnie i co? Żyję.
W tym momencie obaj na nią spojrzeli. Zakrztusiła się kawą i zaczęła śmiać.
– Ależ macie miny – powiedziała w końcu. – A tak a propos demonów. Tatuś go przysłał. I bynajmniej nie po to, bo zatęsknił za rodziną. Ma cię pojmać, zawlec na jakiś rytuał, tam wykorzysta kilka kropel twojej krwi i otworzy przejście.
– Chyba całe wiadro. Aleksander pokazał mi, na czym polega ten rytuał.
– Davyan? – spojrzała pytająco na siedzącego w milczeniu demona. – Okłamałeś mnie?
– No bo tacy jak on, zawsze mówią prawdę.
– Czepiasz się bez powodu.
– Bez powodu? Całkiem cię pogięło! Za chwilę sama będziesz na mnie polować.
– Kretyn z ciebie! – walnęła pięścią w stół. – Chociaż przyznaję, że mam ochotę zdrowo ci przyłożyć.
– Ty mnie?! Daruj, ale…
– Spokój! – wrzasnął znienacka poirytowany demon. – Oboje idziecie ze mną. Ciebie – wskazał Darię – muszę zerżnąć. A ciebie – tym razem jego palce powędrował w kierunku Alexa – wypatroszyć.
– Już pędzę, mało sobie nóg nie połamię – odpowiedziała z irytacją, pukając się w czoło. – Zerżnąć, też coś!
– Pod prysznicem nie miałaś nic przeciwko.
– Czy ty… z nim? – Alex prawie że wybulgotał te słowa, dusząc się złością.
– Cóż… Mam jeszcze alternatywę, ale ten drugi jest wampirem.
– Wampirem?
– Alternatywę?! Mówiłaś, że do niczego nie doszło! – wysyczał Davyan, wstając tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym siedział. Plany zdobycia świata od razu wywietrzały mu z głowy, za to w ich miejsce pojawiła się zwyczajna, prawie że ludzka zazdrość.
– Raz czy dwa mnie pocałował…
– Pocałował?! – ryknął, a potem jednym susem przeskoczył przez stół i znalazł się tuż obok nieco zdumionej, ale też i rozbawionej dziewczyny. Tak, to była zazdrość. Piekielna zazdrość. Davyan wyglądał, jakby lada moment miał wyskoczyć ze skóry. Za to Alex aż otworzył usta ze zdumienia.
– No wiesz, to była w końcu randka.
– Randka?! Ja ci kurwa pokażę randkę! – Bez ceregieli przerzucił ją sobie przez ramię, odwrócił się i zamarł, bo w progu stał niewysoki, krępy mężczyzna, przyglądając się całej scenie z zainteresowaniem.
– Nie wtrącaj się! – zastrzegł demon. – To prywatna sprawa.
– Postaw ją.
– Nie! Mam zamiar…
– …spłodzić małe demoniątko – zachichotała Daria. – Czy to zdrowe jak tak ci na przemian staje i opada?
– Nic mi nie opada! – warknął.
– Jak to nie? A wtedy, gdy nasypałam ci do gaci mrożonego groszku? Przecież widziałam, że oklapł.
– Cicho bądź babo, bo cię ukatrupię! – Otarł pot z czoła i zamarł w bezruchu. Za plecami druida ujrzał bowiem Gracjana z ogromnym bukietem kwiatów. Bezruch trwał zaledwie kilka sekund, bo zaraz potem zdecydowanym ruchem odstawił dziewczynę i z ogłuszającym rykiem ruszył na przeciwnika. Nieco zdezorientowany wampir wypuścił piastowane w objęciach kwiaty, po czym zachwiał się pod wpływem impetu uderzenia przeciwnika.
– Co robisz kretynie? – wysyczał. – Gramy po tej samej stronie!
– Ja ci kurwa pokażę tę samą stronę! – Davyan najwyraźniej nie zamierzał odpuścić.  Złapał Gracjana za poły kurtki, po czym rzucił nim o ścianę. A konkretniej w drzwi wejściowe, które okazały się niedomknięte i nieszczęsny wampir wyleciał przez nie na zewnątrz, lądując głową w niewielkiej kupce śniegu. Błyskawicznie się podniósł i parskając, stanął naprzeciwko półnagiego, wyraźnie wściekłego demona. Za to z ganku obserwowały ich trzy pary oczu, dwie z wyraźnym zdumieniem, trzecia z rozbawieniem.
– Słodki jest – odezwała się w końcu Daria z zachwytem, podczas gdy Davyan właśnie usiłował przegryź wampirowi gardło. – No co? – zirytowała się odrobinę widząc pełne zgrozy miny brata i druida.
– On?! – Alex wskazał na kotłujących się przeciwników. – Powiedział, że chce cię zerżnąć, a mnie przeznaczyć na ofiarę. Jak do cholery może być słodki?!
– E, tam – machnęła ręką. – Wciąż to mówi.
– Daria – odezwał się z wahaniem milczący dotąd Aleksander. – On nie przejdzie na naszą stronę, nawet na twoją nie przejdzie.
– O Darenie zdaje się twierdziłeś tak samo?
– Daren był demonem o dużym doświadczeniu, wojownikiem, jednym z najsilniejszych. Davyan to zupełnie inna bajka. Jest młody jak na ich możliwości, ale i obdarzony niezwykłymi umiejętnościami.
– Wiem – westchnęła. – Mojej sąsiadce wypadł dysk, a on go wyleczył jednym dotknięciem, ot tak! – pstryknęła palcami.
– Wyleczył twojej sąsiadce dysk? – spytał słabym głosem druid. Co on ma z tymi babami! Córka jeszcze bardziej pokręcona niż matka. – Ja przez was oszaleję. Mniemam, że ten, któremu twój wybranek właśnie wyrywa ramiona ze stawów, to wspomniany wampir?
– Tak. Też słodki, ale mam już swojego demona.
Druid zamknął oczy. Gdy na podwórku rozległ się ponury, pełen bólu skowyt, głęboko odetchnął.
– Davyan! – krzyknęła zaniepokojona Daria. – Zostaw Gracjana w spokoju, bo zaraz sąsiedzi zaczną dzwonić na policję, że się tutaj mordują. No dalej! – tupnęła nogą. Demon łypnął na nią podejrzliwie jednym okiem, drugim zezując na wijącego się w stalowym uścisku wampira. W sumie to mógł na razie odpuścić, pomyślał z niechęcią.
– Jak cię zobaczę w jej pobliżu, to skończę to, co zacząłem! – zagroził. Gracjan z wściekłością otrzepywał ubranie, w duchu obiecując zemstę za sposób, w jaki został potraktowany.
– Czekaj, czekaj! – wrzasnął za oddalającym się demonem. – Zobaczymy co na to powie twój ojciec.
– Ojciec? – Davyan tylko wzruszył ramionami, ale Darię zainteresowały te słowa. – Ma na myśl mojego ojca?
– Niezupełnie – Aleksander odsunął się na bok, a ponury niczym gradowa chmura demon, minął go w milczeniu, by następnie udać się na górę. Z placu boju zniknął również Gracjan. – To jest właśnie powód, dla którego jest tak niebezpieczny.
– Jego ojciec? Czy… – Daria gwałtownie pobladła. – Czy on również jest synem Darena?
– Nic z tych rzeczy.
– Ależ mnie wystraszyłeś – roześmiała się z ulgą, otulając połami szlafroka. – Wejdźmy w powrotem do domu, bo zmarzłam.
– Nie, my już pójdziemy. Alex, masz wszystko, po co przyszedłeś?
– Tak.
– Dobrze. A ty spytaj się tego swojego demona, kto jest jego ojcem. I potem dobrze zastanów się nad udzieloną odpowiedzią.
Skinęła głową, marszcząc czoło. Niby kto miał nim być? Zamknęła drzwi, po czym wciąż zamyślona udała się na górę. Natknęła się na Davyana, który wychodził z pokoju jej brata, już kompletnie ubrany.
– Zaczekaj – chwyciła go za ramię.
– Bo co? – mruknął, patrząc na nią dziwnie odpychająco.
– Kim jest twój ojciec? Aleksander powiedział…
– Pieprzony druid!
– Bywa irytujący – zgodziła się. – To kim jest twój ojciec, że to takie ważne?
– Nie powiedział ci?
– Davyan! Czy ty też musisz mnie irytować?
– Czyli nie powiedział. A ty się nie domyślasz? – dodał drwiąco.
– Nie, nie domyślam się! No to kim jest? Człowiekiem?
Demon przez chwilę gapił się na nią, a potem zaczął się śmiać. Bynajmniej jednak nie był to przyjemny śmiech.
– Nie to nie! – obraziła się. Lecz kiedy go mijała, to śmiech umilkł. Brutalnie chwycił ją za ramię i przyciągnąwszy ku sobie, wyszeptał z wyjątkową zjadliwością.
– To ojciec mnie tu przysłał. Bo wierzy, że jestem w stanie zdobyć dla niego ten świat. Który, gdy przyjdzie na to czas, będzie i mój.
– Władca? – spytała po chwili milczenia.
– Tak. Ale nie martw się mieszańcu, dopóki się tobą nie nasycę, będziesz bezpieczna.
Patrzyła prosto w pełne złośliwej satysfakcji oczy, na wyjątkowo wredny uśmiech. I nagle, chyba po raz pierwszy tak wyraziście, dotarło do niej, kim tak naprawdę jest istota, w której tak beznadziejnie się zakochała.