środa, 7 maja 2014

Głupstwo (VIII)

To niesamowite, ale ja już w pidżamce :-) Jeszcze muszę poczekać na córcię, a potem myk, pod pierzynkę...

Jak matury? Pewnie dobrze ;-)  A mnie naszła chętka, aby się zapisać na jakieś podyplomowe od października. Jest w czym wybierać, choć wszystko płatne :-(

Co do głównej bohaterki - jak dobrniemy do końca, to będziemy dyskutować o jej wyborach. Myślę jednak, że wcale nie jest takie oczywiste powiedzieć czasami "nie". Nawet najtwardsze i najbardziej przebojowe kobiety popełniają głupoty w dziedzinie związków damsko-męskich.

Link do części VII - (klik)

          Głupstwo (VIII)
Patrzyłam w górę, prosto w ciemne, nieprzeniknione oczy. Patrzyłam i zastanawiałam się, co tak naprawdę widzę?
– Żałuję, że wczoraj cię zostawiłem – powiedział znienacka.
Odpowiednie słowa, ale grubo po czasie.
– Może i dobrze się stało – odpowiedziałam zmyślona. – Uległabym impulsowi, magii chwili, a potem bym tego żałowała.
– Nie, zapewniam cię, że seksu ze mną byś nie żałowała.
– Doprawdy?
– Sama mówiłaś, że odrobina brutalności się przydaje.
– Odrobina! A rzucanie mną po ścianach i wyrywanie włosów, to niby co? Odrobina?
– Owszem – zmrużył oczy. – Przy tym na co mnie stać, to zaledwie odrobina.
Patrzyłam w milczeniu na jego twarz, błądząc palcami po muskularnym torsie. Nie wszystkie guziki koszuli miał dopięte i teraz lekko muskałam doskonale widoczne kędzierzawe włosy na piersi. Bawiłam się nimi w zamyśleniu, z którego wyrwał mnie dopiero ochrypły szept.
– Chryste, Gabrysiu! Czy ty chcesz mnie doprowadzić do szału?
Znieruchomiałam.
– Mówiłeś, że pogrzebaczem nie tkniesz?
– Tak, mówiłem – westchnął. – Dasz się pocałować na zgodę czy wydrapiesz mi oczy?
Z wielu powodów powinnam była powiedzieć stanowczo – nie! Nie, nigdy, nie ma mowy! Przecież w zasadzie to wcale mi się nie podobał, próbował zgwałcić i na dodatek miał tę swoją Ewunię. Jednak z drugiej strony, kusiło mnie by przekonać się, ile wytrzyma. Mieć tuż pod ręką takiego seksownego, niegrzecznego i, co tu dużo ukrywać, napalonego faceta, a nie wykorzystać tego, to prawdziwy grzech.
Korciło mnie. Coraz częściej przyłapywałam się na erotycznych fantazjach z nami w roli głównej. Zresztą, dałbym się i związać, ale pod warunkiem, że jasno określilibyśmy, jak daleko może się posunąć. To coś zupełnie innego niż brutalne zmuszanie do seksu.
Korciło mnie jak cholera! Ciekawość, upór i duch przekory, splotły się w jedno, popychając do działania. Na dodatek przyprawione to było odrobiną zazdrości.
– Pocałować? – uśmiechnęłam się kusząco. – A będziesz w stanie skończyć na pocałunku?
Ze świstem nabrał powietrza.
– Nie.
– To napisz smsa do ukochanej, by zadzwoniła za trzy minuty. Wtedy na pewno dasz radę.
Zachmurzył się. Widać było mu nie w smak, wysłuchiwać wyrzutów wciąż z tego samego powodu.
– Czepiasz się i czepiasz! Ona przede wszystkim widzi we mnie przyjaciela, na którym zawsze może polegać.
Powinnam była nie drążyć tematu, ale…
– Hau, hau! – wyrwało mi się złośliwie.
– Z tobą nie da się normalnie rozmawiać! – rozzłościł się. Lecz nie odsunął się i nie odepchnął mnie.
– Przecież nie o rozmowę ci chodzi, prawda?
– Nie, nie o rozmowę. Tylko o seks. I jak się zdecydujesz – tym razem mnie odepchnął i odwrócił się na pięcie – to przyjdź.
Pokazałam język jego plecom.
Przyjdź? Jeszcze czego! Nie ja, ale ty będziesz błagał! Błagał, a nie żądał. Już ja się o to postaram, pomstowałam w duchu.
Na wszelki wypadek, postanowiłam, że drażnić bestię będę jedynie w towarzystwie. Czegoś w końcu się nauczyłam?
Westchnęłam i zeszłam na plaże.
Miałam ochotę na samotny spacer. Długi i wyczerpujący. Tak, abym mogła sobie wszystko przemyśleć i poukładać. I zastanowić się, czy gra jaką podjęłam, może zakończyć się sukcesem.
***
Tym razem poszłam spać dużo wcześniej. W zasadzie przed zachodem słońca. Cała reszta balowała prawie do białego rana, po czym nazajutrz to ja byłam zadowolona, a oni nie.
Śniadanie zjadłam samotnie. Poleżałam na plaży, utrwalając opaleniznę, udałam się do miasteczka na lody i wróciłam.
Dom wciąż sprawiał wrażenie wymarłego.
Zrobiłam sobie kolejną kawę i usiadłam na leżaku. Po chwili dało się słyszeć człapanie, i moim oczom ukazał się wciąż zaspany Karol, w rozciągniętych bokserkach, krzywej fryzurze i doskonale widocznym zaroście.
Ziewnął i zajął miejsce obok.
– Żałuj, że cię wczoraj nie było.
– Słyszałam jak wróciliście nad ranem. Impreza się udała?
– Tak – podrapał się po nieogolonym podbródku. – W moim przypadku nawet bardzo.
– Zaliczyłeś super orgię z udziałem pięciu młodych, chętnych lasek?
– Nie, jednej, ale za to doświadczonej.
Cmoknęłam.
– No i patrz! A Ewunia nie zadzwoniła?
– Co ty z tą Ewunią? – zdenerwował się. - Można pomyśleć, że jesteś zazdrosna.
– Bo jestem – odparłam, dla odmiany wprawiając go w osłupienie. – To źle?
– Bo ja wiem – bąknął. – To dziwne.
– Dlaczego?
– Jeszcze nigdy nie była o mnie zazdrosna kobieta, której nie przeleciałem.
– Przecież twierdzisz, że to kwestia czasu?
– Gabrysia! Natychmiast przestań!
– Co mam przestać?
– Sam już nie wiem, co mam myśleć? Drwisz ze mnie? Podpuszczasz? A może to twój sposób na podryw?
– Wolę walić kijem bejsbolowym…
Tym razem chyba się obraził, bo wstał i bez słowa udał się do kuchni.
Zadowolona, powróciłam do przerwanej lektury, ale nie na długo, bo okazało się, że Karol poszedł tylko zrobić sobie kawę.
– Próbowałeś to wywoskować? – spytałam z zaciekawieniem, po dłuższej chwili milczenia.
Parsknął kawą.
– Co?!
– No, to owłosienie. Śpisz na kasie, więc mógłbyś sobie zafundować kilka zabiegów od czasu do czasu. No i kochasz ból, a to, zaręczam, boli jak cholera!
– Lepiej interesuj się swoim własnym futerkiem.
– Nie mam. Latem nie noszę. Zimą owszem, nawet nóg nie golę, bo wtedy jest cieplej.
Spojrzał na mnie dziwnie.
– Dobrze się czujesz? Może słońce ci zaszkodziło?
– Doskonale! Wibratora w końcu nie wzięłam, ale mam zwinne paluszki – mrugnęłam porozumiewawczo. – I tym razem calutki czas myślałam o tobie. Dawno nie miałam takiego orgazmu – dodałam z rozmarzeniem.
– Nie podpuszczaj mnie, bo wiesz, jak to może się skończyć.
– Ech, nie marudź. Ty przecież także miałeś upojną noc.
– Miałem – mruknął, popijając. – Bardzo upojną.
– Niech zgadnę? Poiłeś się i poiłeś, aż w końcu przeleciałeś pierwszą lepszą chętną, przy czym wygląd i wiek był ci obojętny?
– Och! Zamknij się w końcu!
Zachichotałam.
– A jesteś pewien, że to była kobieta?
– Gabrielo! – zaczął groźnie. Ale widziałam, że w kącikach jego ust błąka się uśmiech.
– Tak Karolu? – spytałam, posyłając mu przeciągłe spojrzenie i prężąc się na leżaku niczym kotka.
– Zaczynam się zastanawiać czy nie byłoby lepiej, gdybyś się na mnie obraziła?
Nie odpowiedziałam, bo w oddali dostrzegłam coś ciekawego. Kogoś ciekawego.
– O! – zerwałam się z miejsca. – To jeden z moich wczorajszych obrońców. – Energicznie pomachałam do biegnącego plażą chłopaka. I bez namysłu udałam się w jego kierunku.
Oczywiście zatrzymał się i lekko dysząc, posłał mi szeroki uśmiech.
– Dla zdrowia czy gdzieś się spieszysz?
– Dla zdrowia. Pogodziliście się? – spytał wskazując głową na siedzącego na werandzie Karola.
– Pogodziliśmy się? Nie żartuj. Tego typa nie da się lubić.
– I przyjechałaś z nim na wakacje?
Trzeba przyznać, że bystry i bezpośredni chłopiec. Spodobał mi się, choć z reguły nie gustuję w młodszych.
– Tylko z siostrą i jej chłopakiem. Oraz trzema innymi osobami. W tym, z nim – westchnęłam cierpiętniczo. Nie w głowie były mi jakieś odwetowe romanse na pokaz, ale dlaczego nie mogłam się choć odrobinę zabawić kosztem nadętego typka z werandy.
– Mogę cię pocałować w podziękowaniu za wczorajszą obronę? – spytałam, skromnie spuszczając wzrok i kładąc obie dłonie na jego piersi.
Trzeba przyznać, że lekko zbaraniał.
– Pocałować?
– Tak.
– Dlaczego nie – odpowiedział nagle rozbawiony. – On cały czas siedzi i się na nas gapi. Ze strasznie niezadowoloną miną.
– Tym lepiej – mruknęłam.
Wargi miał miękkie, trochę słone, pachniał potem i czymś świeżym, co kojarzyło się z cytrusami. Po krótkim namyśle, objął mnie w pasie i odważył się na dużo więcej niż chciałabym mu dać.
Pomyślałam, że to było nieoczekiwanie relaksujące i bardzo przyjemne. Aż żal przerywać.
– Dziękuję – spojrzałam głęboko w ciemnoniebieskie oczy.
– Takie wyrazy wdzięczności mógłbym zawsze przyjmować. A może dostanę jeszcze dwa w imieniu kolegów? – spytał z nadzieją.
– Nie, nie dostaniesz! – Karol bez ceregieli przyciągnął mnie ku sobie. – Spływaj smarkaczu!
– Odczep się kudłaczu! Bo zadzwonię do Ewuni! – zagroziłam.
– Ona ma w dupie moje życie osobiste.
– Tak, ta wielka miłość… – powiedziałam szyderczo.
– Dobra dziadku, uciekam, bo aż iskry z ciebie lecą – chłopak roześmiał się. – Do zobaczenia! – I ruszył dalej, kiwając mi na pożegnanie.
Westchnęłam teatralnie i pożałowałam, że nie mam chusteczki. Pomachałbym nią na pożegnanie.
– Mógł on, mogę i ja!
Nawet nie wiem kiedy i jak znalazłam się w muskularnych ramionach. Pewność siebie promieniowała od niego, zmuszając mnie do uległości, przytłaczając i obezwładniając. Ciężko było wygrać bitwę z samą sobą, więc nie wyrywałam się i nie szamotałam, tylko pozwoliłam, by mnie całował.
Było zupełnie inaczej niż przed chwilą.
Inaczej niż kiedyś, na imprezie, kiedy zareagowałam z niezadowoleniem i złością.
Teraz nawet przez moment nie przyszło mi do głowy by się wyrywać. Górował nade mną, potężny, silny, i co najbardziej zdumiewające, już nie tak obojętny. Nagle naprawdę zapragnęłam wtulić się w niego i pozostać tam do końca świata.
I wtedy pocałunek się zmienił. Z namiętnego w brutalny, miażdżący moje wargi, żądający, a nie obdarowujący. Poczułam jak silne palce zacisnęły się na moim karku, tak mocno, aż mimowolnie jęknęłam z bólu.
– Tak dobrze? – wyszeptał, pocierając szorstkim podbródkiem mój policzek. – Pójdziemy do mnie?
No ładnie! Ten znowu swoje! Czar chwili prysnął w ułamku sekundy.
– Seks, seks, seks – powiedziałam z goryczą, próbując wyplątać się z jego uścisku. – Czy ty do cholery myślisz czasami o czymś innym?
– W twoim towarzystwie? Nie zdarzyło mi się – wykrzywił usta. Jego druga dłoń wciąż sunęła po krzywiźnie moich pleców, docierając do pośladków i wślizgując się za gumkę spodni. – A czego byś chciała? Mówiłem, że tylko to mogę ci zaoferować.
– Idę sobie. Puszczaj! – warknęłam rozgniewana.
Roześmiał się. Spojrzał w dół, na spore wybrzuszenie w swoich spodniach i znów się roześmiał.
– Pieprzony erotoman! – odwróciłam się na pięcie i energicznie ruszyłam w kierunku domu.  Mamrotałam przy tym pod nosem różne inwektywy, których za żadne skarby nie powtórzyłabym w towarzystwie.
Dogonił mnie przed sama werandą.
– No chodź na górę. Wypniesz się tam dla mnie ładnie…
Wrzasnęłam, bo prawą dłoń zacisnął na moim pośladku.
– Ta twoja dupcia – odparł na to zachwycony mą gwałtowną reakcją.
– Zrobię ci zdjęcie i powiesisz sobie nad łóżkiem podpisując – to, czego nie dostanę.
– Zdjęcie może być, ale opis będzie inny. Najlepiej - wkrótce lub świetlana przyszłość.
Nic się nie zmieniło. Mogłam sobie obrzucać go inwektywami, wściekać się i zarzekać, że nigdy, przenigdy w życiu. A jednak ciągnęło mnie do tego wrednego typa z coraz większą siłą. Wspomnienie wczorajszego incydentu wyblakło i przestało wywoływać u mnie gniew. Raczej pragnienie odwetu i udowodnienia mu, że owszem, zrobimy to, ale po mojemu.
Albo wcale?
No właśnie. Tego to już bym nie była taka pewna…
  


Link do części IX -

33 komentarze:

  1. Mam wyrzuty sumienia, bo sądząc z licznika odwiedzin, to chyba większość czatowała pod kompem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj wchodziłam na Twoją stronkę z milion razy w nadziei że już dodałaś kolejną część :)
      Dopiero jak dodałaś post że będzie wieczorem to się uspokoiłam ;)

      Mam wrażenie że Karol wymięka i chyba nawet zauważa że tak naprawdę Ewuni na nim nie zależy.
      Oby!

      S.

      Usuń
    2. Dokładnie tak, jak nie na komputerze to na telefonie jest tylko Twoja stronka odświeżana...

      Usuń
  2. Ja chce jeszcze!!!! xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dziw sie Babeczko, co chwile wchodze i sprawdzam czy nie ma czegoś nowego:D i jestes niesamowita!;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty jestem sadystką chcesz nasz chyba doprowadzić do załamania nerwowego żeby przerywać w takim momencie
    Zły Omen

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietne :))) czekam na dalszy ciag :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze! Jeszcze! Jeszcze! Jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  7. To może w nagrodę za czatowanie podwójne doładowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja tu się rozpędziłam a tu koniec.... no więc znów pozostało mi odświeżać Twojego bloga co 15 minut w nadziei, że dodałaś coś jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Noo i jak zawsze cudnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja zdecydowanie też!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak krótkie , że aż boli...:(

    OdpowiedzUsuń
  12. No zgadzam sie tez odswiezamoco chwile w nadziej na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja Cie uwielbiam. Twoje opowiadania są jak narkotyk. Codziennie jak wracam do domu to patrze czy czegos nie wstawilas a jak wstawisz to jestem w niebo wzięta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam że tylko ja tak mam a tu niespodzianka

      Usuń
  14. Świetne. Dodasz po północy następną część?

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze, keszcze, jeszcze :) Niech bedzie słodko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna część, tylko szkoda że Gabrysia, tak łatwo się w nim "zakochuje" zamiast szukać swojego ideału. Karol ma Ewe wiec.... Kiedy można się spodziewać kolejnej części?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ideały nie istnieją.

      Usuń
  17. Babeczko ja wchodzę średnio dziennie z 10 razy :)
    Bo dodałabyś już całość to nie katujesz nas <3
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Boska Babeczko, dziekuje ci za to ze piszesz :) Uwielbiam ten czas kiedy moj synek idzie spac a ja mykam tutaj, zeby pozytywnie zakonczyc moj dzien :* Pozdrawiam Dominika

    OdpowiedzUsuń
  19. No, no.. ciekawie :)
    Pozdrawiam, N.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest super :) ale niech Gabrysia tez sie troche rozerwie moze niech sie umowi z tym ratownikiem :D niech Karol widzi co traci przez swoja glupote i zapedy seksualne ;) chcialabym zeby to jednak on sie zmienik i zrozumial ze Ewa go wykorzystuje a to przy Gabi moze odnalezc szczescie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Babeczko, a ja tak trochę z innej beczki :) Zauważyłam, że kilka Twoich opowiadań (te z Kaylem) są z sobą powiązane. Mogłabyś mi napisać ich tytułu oraz kolejność w jakiej trzeba czytać żeby było chronologicznie? Wiem, że nie trzeba czytać chronologicznie żeby skumać o co chodzi (wiem z doświadczenia), ale tak byłoby mi łatwiej. Jeśli to nie problem oczywiście. Z góry baaardzo dziękuję :* Co do opowiadania to tak jak na początku nie byłam do niego przekonana (sama nie wiem dlaczego) tak teraz wyczekuję kolejnych części. Zazdroszczę Ci takiego talentu pisarskiego. Oraz tej lekkości w pisaniu. Pozdrawiam gorąco i życzę dużo, dużo weny. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Niech pomyślę. Pierwsza będzie Ilyn, Głód, Sen, Aż do końca świata. Ale powstały w kolejności Głód, Sen, Aż do końca i Ilyn - tak też możesz je czytać :-)))

      Głód był moim pierwszym opowiadaniem erotycznym, a Sen to bardzo stary pomysł, jeszcze sprzed 15 lat, który mi się przyśnił. Może nie był tak erotyczny i jak to zwykle ze snami bywa, nie miał zakończenia, ale udało mi się go przekuć w coś lepszego.

      Pozdrawiam i również przesyłam buziaki
      Babeczka

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo. Jesteś wielka. J.

      Usuń
  22. Uzależniasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pamietasz jeszcze o Mandacie, Babeczko?

    Chetnie zajelabym sie korekta Twoich opowiadan, wstawianiem przecinkow, gdzie trzeba, zeby tylko moc czytac Twoje opowiadania w calosci i zaraz po ich powstaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy kolejna część Babeczko?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Babeczko zlituj sie....nie moge myslec o niczym innym niz o tym opowiadaniu a ty mnie trzymasz w takiej niepewnosci:(

    OdpowiedzUsuń