sobota, 15 lipca 2017

Obcy (III) - treść płatna

Sorry za pusty post. Właśnie dodawałam nowy, gdy Mały zaczął mi płakać i zamiast kliknąć zapisz kliknęłam opublikuj. Mój błąd :-)      


           Obcy (III)
– Czy przyjęłaś przeprosiny? – spytał, dosiadając się do stołu, przy którym jadła śniadanie.
– Tak – odparła krótko. – Chociaż jeden bukiet by wystarczył.
– Ten z czerwonych róż?
– Tak.
– Więc się nie gniewasz? – drążył temat, jednocześnie częstując się kawą.
– W zasadzie to nie czuję gniewu – w końcu podniosła wzrok znad książki, którą czytała. – Raczej niechęć i niesmak. To było… – wykrzywiła twarz, jakby pewne słowa nie chciały jej przejść przez usta.
– Dla mnie podniecające – powiedział ze spokojem, bacznie ją obserwując.
– Dla mnie krępujące.
Zamilkli, bo do kuchni weszła zaspana Marta, a tuż za nią równie nieprzytomny brat. Zaraz potem Amelia wstała, rzucając w przestrzeń, że idzie na uczelnię.
– Obiad zostawcie mi na kolację – powiedziała jeszcze, otulając się połami kurtki. – Mam dziś część doświadczalną i diabli wiedzą, kiedy skończę. Pewnie bardzo późnym wieczorem.
Marta tylko machnęła ręką, a Mateusz wyglądał, jakby w ogóle nie dosłyszał tych słów. Kaleb milczał, odrobinę zły, że przerwano im rozmowę. A gdy w kuchni pojawili się kolejni lokatorzy, wziął kubek z kawą, uprzejmie przeprosił i udał się do swego pokoju. Tam usiadł na skraju łóżka i zamyślił się.

Przeszukał wszystko, co tylko mógł przeszukać. Dziś w nocy sprawdził także torebkę Amelii, beztrosko pozostawioną w przedpokoju. Jej telefon, laptopa. Nic nie znalazł. Teraz podejrzenia skierował na dziewczynę Igora, która niestety, mieszkała w innym miejscu. Energicznie wstał, sięgając po broń, schowaną pod poduszką. Już wiedział, czym dziś się zajmie. Gorzej, jeśli dalej nic nie znajdzie. Z drugiej strony żaden trop nie wiódł do Polski. Oprócz jednego. Paczki z książkami. Tylko że Igor wysłał ją przed wykradzeniem danych, sprawdzili to bardzo dokładnie. Czyżby jednak się mylili? Czyżby coś przeoczyli?
Kilka godzin później złożył swoim przełożonym szczegółowy raport. Nie byli nim specjalnie uszczęśliwieni.
– Co teraz mam zrobić? – spytał suchym tonem na zakończenie.
– Szukać dalej – usłyszał równie beznamiętną odpowiedź. – Masz na wszystko jeszcze pięć dni. Jeśli nadal nic nie znajdziesz, posprzątaj, zatrzyj za sobą ślady i wróć.
– Dobrze.
Zadowolony zakończył rozmowę. Pięć dni? Dla jego planów wystarczy. Wrócił do mieszkania, zaszył się w pokoju i zaczął zastanawiać, co teraz powinien zrobić. Po kilku minutach był już pewien, że tym razem jego poczucie obowiązku przegra. Misja przestała być priorytetem, stało się nim coś zupełnie innego. Nieznacznie się wykrzywił, wyglądając za okno.
Ktoś energicznie zapukał do drzwi.
– Proszę. – Ton jego głosu przeczył temu, co pojawiło się w oczach.
– Nareszcie wróciłeś – Marta posłała mu szeroki uśmiech. – Zapraszamy na kolację. Mieliśmy zaczekać na Amelię, ale jej wciąż nie ma, a wszyscy są głodni. Przyjdziesz?
– Oczywiście. Dziękuję.
Przy stole było wesoło i gwarno. Zajął miejsce, w milczeniu przyglądając się całemu towarzystwu. Jadł, uprzejmie odpowiadając na pytania, chociaż narastała w nim irytacja. Dlaczego jej jeszcze nie ma? Unikała go? Celowo?
– O! – Anka chwyciła brzęczący telefon. – Dzwoni Mała. Halo? Tak. Dobrze, rozumiem, ale błagam, nie siedź tam całą noc, zgoda?
– Często tak robi? – spytał obojętnie Kaleb, gdy już zakończyła rozmowę.
– No właśnie nie. – Ania zakłopotała się. – Miała dziwny głos. Gdybym jej nie znała, to pomyślałabym, że się czegoś przestraszyła.

Jeśli chcesz przeczytać więcej, kliknij tutaj!