poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Recydywista (IV) - treść płatna

Dobra, ruszamy z tym koksem, bo już się za Wami stęskniłam ;-) Dziś wedle zamiennej kolejności, część płatna. Później bezpłatna, chociaż do końca jeszcze nie wiem, co dam. Ostatnio kilka osób dopominało się o pyskatą bohaterkę, więc chyba przychylę się do tych próśb. Komentarze czytam, gorzej z odpowiedziami, bo nie lubię pisać ich przez komórkę. Głupi telefon tak zmienia sens niektórych słów, że sama nie wiem, o co mi chodziło.
I będę szczera. Idą chude tygodnie. Chude, bo mam za dużo na głowie. Przybył mi żywy inwentarz w postaci dwóch świnek morskich i już trzeba jechać z nimi do weterynarza, bo tak mocno się drapią, że się pokaleczyły :( Córcia wkrótce ma pierwszą komunię. Mąż zapracowany w  trzy dupy. Z Małego zrobił się rozrabiaka, żywe srebro to przy nim pikuś. Pomyliłam terminy na wynajęcie knajpy i na gwałt trzeba było szukać czegoś nowego. Niedługo egzamin ze skrzypiec, też muszę przypilnować, bo córcia obudzi się na tydzień przed, spazmując że nic nie umie. Siwieję od tego :-))) Ale wiecie co? Chociaż marzyłam o samotności, o tym, że zostanę starą panną i kupię sobie kota, to jednak niczego bym w moim życiu nie zmieniła. No... Prócz wagi. Wiosna idzie, czas się zabrać za kolejną cud dietę ;-)


           Recydywista (IV)
– Mam twoje słowo, że się do niej nie zbliżysz?
– Moje tak. Ale za całą resztę nie odpowiadam.
– Porozmawiam z córką. Już więcej nie będzie cię nachodzić.
Akurat, powiedziała mina Szymona. Jakoś nie bardzo w to wierzył. Trochę go to złościło, trochę mu to pochlebiało. Jednak przede wszystkim nie chciał kłopotów. A ona właśnie je oznaczała.
Tymoteusz wyszedł, a zamyślony Szymon usiadł na skraju łóżka, przeczesując palcami włosy. Przez otwarte okno słyszał dwa męskie głosy, rozmowę na całkiem banalny temat dotyczący pracy. Potem zapadła cisza, a po chwili do jego pokoju wszedł Mariusz.
– Kto by pomyślał… – uśmiechnął się krzywo. – Chodź, mam dziś wolne i chciałem zrobić porządek na tyłach ogrodu. Pomożesz mi.
– Wezmę prysznic.
– Nie warto. Lepiej po. Jak skończymy jadę do Anki i dzieciaków. Pewnie zostanę na noc, bo jutro nie idę do pracy.
Szymon skinął głową. Rodzina Mariusza wyjechała nad jezioro i miała tam zostać prawie cały tydzień. Pamiętał tę okolicę, bo jeszcze przed odsiadką załapał się na dwa sezony. Leśna głusza, drewniany domek z luksusami i tuż obok niewielka plaża. Czego chcieć więcej? Tym bardziej, że w szkole wystawiono już oceny i w zasadzie nie było powodu, aby nie skorzystać z cudownej pogody.
Zaścielił łóżko i szybko się ubrał. Kiedy był już w drzwiach spojrzał na otwartego laptopa. Potem wzruszył ramionami. Nie było nikogo, kto mógłby skorzystać z okazji i odkryć tych kilka tajemnic, jakie skrywał przed światem. Zbiegł na dół do kuchni, a potem razem z bratem udał się na tyły posesji.

Kilka godzin później spocony, umorusany i solidnie zmęczony Szymon siedział w wiklinowym fotelu, w cieniu ogromnego drzewa i popijał zimne piwo. Obok, na stoliku leżały puste opakowania po jedzeniu zamówionym w pobliskiej restauracji. Mariusz intensywnie pluskał się pod prysznicem, bo miał zamiar wyjechać wcześniej i urządzić ognisko dla dzieciaków, zanim pójdą spać.
Szymon przyłożył chłodną butelkę do spoconego czoła. Pierwszy raz miał zostać sam w domu i to w dodatku na całą noc. Pomyślał, że czas wykorzystać okazję i się zabawić. Naprawdę przyda mu się solidne rżnięcie. Ma wolne lokum, a z chętną dziewczyną nie było problemu, gdy się wie, gdzie szukać. Owszem, jakieś tam pozory trzeba będzie na początek stworzyć, uśmiechnął się z ironią. Sięgnął po telefon i poszukał w kontaktach zdobyty całkiem niedawno numer telefonu. Jednak nie zadzwonił. Postanowił, że zrobi to zaraz po tym, jak się wykąpie. Na samą myśl o seksie, poczuł niepokojące mrowienie w całym ciele. Z premedytacją pozbył się wspomnienia porannego incydentu z Lidią. Ona stanowczo nie była dla niego.
– Jestem gotowy – Mariusz wyszedł na zewnątrz, dopinając koszulę. – Jeśli będziesz czegoś potrzebował, dzwoń. Kasę masz w pudełku na lodówce. Pozamykaj wszystkie okna, bo od zachodu zbliża się burza. I nie rozrabiaj – dodał rozbawiony.
– Mam w planach randkę – mruknął Szymon.
– Randkę? Akurat! – ironizował brat. – Byle nie z Lidią.
– Nie ma mowy. Po pierwsze dałem słowo. Po drugie, ta dziewczyna oznacza dla mnie kłopoty. I jest za dobra.
– Nie przesadzaj. Kogo masz na oku? Znam ją?
– Niby skąd? Jak trzy dni temu byłem w klubie, Arek przedstawił mi swoją kuzynkę i jej przyjaciółkę. Ta druga była chętna już wtedy. Wziąłem numer.
– I dobrze. – Mariusz rozejrzał się, a potem z niepokojem spojrzał w niebo. – Jadę, chociaż mam wrażenie, że z ogniska nic nie wyjdzie. Pozamykaj okna. Do zobaczenia jutro.
Szymon pomachał mu leniwie ręką. Potem wysączył jeszcze dwa piwa, wypalił kilka papierosów. Dopiero kiedy w pobliżu zagrzmiało, wstał z niechęcią. Zabezpieczył meble na tarasie, pozamykał okna, jak polecił mu brat, po czym wspiął się na górę, idąc prosto do łazienki. Biorąc prysznic postanowił, że nie zostanie w domu i nie zadzwoni. Najpierw pójdzie do klubu, może coś upoluje. W sobotni wieczór roiło się tam od pijanych, napalonych małolat, chętnych na szybki numerek. Co za czasy, pomyślał z niesmakiem. Gdyby to jego córka tak się bawiła wieczorami, to chyba by smarkuli nogi z dupy powyrywał. Ciekawe co na to rodzice, tych pożal się boże lolitek? Pewnie nic. Po raz pierwszy z uznaniem pomyślał o Tymoteuszu. Chociaż z drugiej strony ten idiota zagrożenie widział jedynie w jego skromnej osobie.
Owinął się ręcznikiem, zerkając w okno. Przyroda na zewnątrz zamarła. Nie drgnął ani jeden listek na drzewie, za to niebo na zachodzie rozświetliła kolejna błyskawica. Pomaszerował do swojego pokoju. I kiedy otworzył drzwi zamarł zaskoczony.

Jeśli chcesz przeczytać dalej,  kliknij tutaj!

4 komentarze:

  1. Cnotka niewydymka z tej Lidii trochę xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo proszę, nieważne co się stanie po drodze, o szczęśliwe zakończenie dla tych dwoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee, niech będzie smutne :D

      Usuń
  3. Czy wszystkie Twoje bohaterki muszą być za każdym razem łatwe?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.