czwartek, 16 marca 2017

Wszystko czego pragnę (IV) - treść płatna

Plan jest następujący: w tym tygodniu przewidziane są jeszcze dwa posty - Pałka oraz Do piekła i z powrotem. Później znów kolejna część Wszystko czego pragnę, a po niej Do piekła i z powrotem. Dalej w przyszłość nie wybiegam :-) chociaż chyba przyjdzie kolej na Pałkę.

         Wszystko czego pragnę (IV)
Prostokątne pomieszczenie, nagie ściany w odcieniu lekkiego błękitu. Okno, wąskie, długie, z widokiem na pustynny krajobraz. Siedziała na skraju łóżka, bezmyślnie gapiąc się przed siebie. Nie miała siły na nic więcej. Nadal czułą jakby w jej głowie eksplodowało tysiące fajerwerków, a ściśnięty żołądek nie pozwalał nawet na głębszy oddech.
W końcu opanowując mdłości, zeskoczyła na podłogę i podeszła do okna. Na samym początku sądziła, że wróciła na ziemię. Jednak po dłuższej chwili zrozumiała, że to miejsce, chociaż tak podobne, jest obce.
Czerwonawy odcień i niebo, na którym widać było dwa księżyce podsunęły myśl o Marsie. Westchnęła z żalem. Tęskniła do błękitu, do zieleni, do otwartej przestrzeni. Tęskniła również do tego szubrawca, chociaż minęło zaledwie kilka godzin. Do niego nawet bardziej, chociaż była pewna, że gdyby się spotkali, zabiłby ją bez wahania. Nie dlatego, że udało jej się uciec, ale dlatego, że udaremniła jego plany.
Zaraz po teleportacji straciła przytomność. Odzyskała ją kilka minut później. I wtedy posługując się obcym językiem, zażądała widzenia z dowódcą. Chwilę potem zjawił się wysoki, surowy mężczyzna, który wysłuchał jej nieskładnych tłumaczeń. Lecz nie zlekceważył ich i zanim Amara po raz kolejny pogrążyła się błogiej nieświadomości, zdołał wydobyć z niej jeszcze kilka szczegółów.
A teraz obudziła się tutaj, w tym pustym, smutnym pokoju.
Oparła rozgrzane czoło o chłodną taflę szyby, czując jak do oczu napływają jej łzy. Owszem, to dziwne, ale naprawdę tęskniła. I bała się, że może mu się stać krzywda.
Za plecami usłyszała delikatny szelest otwieranych drzwi. Do środka weszła kobieta, uśmiechając się łagodnie. W dłoniach niosła tacę, na której stały różnej wielkości pojemniczki. Za nią mężczyzna, ten sam, który wysłuchał jej słów. Podszedł bliżej i stanął tuż obok, obserwując ją beznamiętnie, ze znikomym zaciekawieniem.

– Nie posługujesz się naszym językiem? – spytał.
– Nie – przytaknęła. – A jeśli chodzi o mowę obcych, to przeszłam przyspieszony, bardzo bolesny kurs już na samym początku.
– Rozumiem. Chciałbym zaproponować powtórkę.
– Nie! – prawie wykrzyczała te słowa.
– Nie teraz – po raz pierwszy lekko się uśmiechnął. – Rozumiem że to była twoja pierwsza teleportacja?
– Tak.
– Trochę trwa, aż człowiek się do tego przyzwyczai.
– Serio? – mruknęła, siadając na krześle stojącym pod oknem. Zaczynało brakować jej siły. – Można się do tego przyzwyczaić?
– Większość twierdzi, że tak. Ale nie o tym chciałbym rozmawiać.
– Czy ich atak się udał?
– Nie do końca. Zdołali opanować stacje za Jowiszem. Dalej się nie przesunęli, bo uszczelniliśmy obronę.
– Nie rozumiem…
– Jakimś cudem wydobyli z Kristofa kody zabezpieczające. Ich znajomość pozwoliła im wyłączyć pole siłowe, które chroni przed atakiem. Z ich strony taka napaść nie jest czymś nowym, ale po raz pierwszy byli tak znakomicie przygotowani.
– Dalej nie rozumiem – zmarszczyła czoło. – Przecież to logiczne, że skoro zauważyliście, że łamią wasze szyfrowane zabezpieczenia, to błyskawicznie trzeba ja zmienić.
– To nie tak. Gdyby zdołali się wedrzeć do sytemu, nic byśmy nie zdziałali. Zablokowaliby nas. Dlatego po rozmowie z tobą rozkazałem, aby w trybie natychmiastowym zaczęto zmieniać wszystkie kody dostępu. Każdy rejon naszego układu ma inne. Zdołaliśmy wprowadzić ponad połowę, kiedy zaczął się atak.
Skinęła głową, ale bez zbytniego zapału. Rehn musiał być wściekły, tak doskonale przygotowana akcja spaliła na panewce, bo zaniedbał jedną rzecz. Pozwolił zwyciężyć swemu pożądaniu.
– Czy ten mężczyzna, którego sprowadziliście wraz ze mną, żyje?
– Admirał? Tak. Kristof, ma na imię Kristof. Z pewnością uratowałaś życie nie tylko jemu.
– Ironia losu – mruknęła.
Mężczyzna sięgnął po drugie krzesło i usiadł naprzeciwko, wpatrując się w skuloną dziewczynę. Kim ona do diaska była? Jeńcem? Ukrywała się na statku wroga? Wydostała z niewoli? A może plotki o wykorzystywaniu ziemskich kobiet w pewnym określonym celu, były prawdziwe? I ona była jedną z takich ofiar? Ale w takim razie dlaczego nie znała innego języka, poza kolanińskim?
– Kim jesteś? – spytał w końcu ze spokojem. – I jak się znalazłaś na ich statku?

Jeśli chcesz przeczytać więcej, kliknij tutaj!

8 komentarzy:

  1. Strony nie znaleziono 😔
    Co się dzieje 😔
    Czy tylko ja tak mam 😔

    AG_ucha

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie da się przeczytać ciągu dalszego: "Strona nie została znaleziona".

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wszystko jest okey, u mnie nie widziałam, że się nie wyświetla, chociaż sprawdzałam. Musiałam wejść w inną wyszukiwarkę i od razu się zorientowałam, co jest nie tak :-)
    Przyjemności!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka głupia ta Amara! Ma na wyciągnięciu ręki faceta - człowieka, a jest zakochana w jakimś kosmicie co i tak chce ją wykorzystać i zabić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewna, że chce ją zabić? Okazji miał bez liku, a nie dość, że pozostawił ją przy życiu, to nie przykuł do pierwszej lepszej rury...

      Usuń
  5. Gdyby się dało rozumem pokierować zakochaniem, to co by to miało wspólnego z uczuciami? Pojawienie się Amary siekło Rehna z siłą wyrzutni rakiet i zupełnie sobie z tym nie radzi. Od dawna hoduje w sobie gniew i nienawiść i sam przed sobą nie chce się przyznać, że Amara wiele dla niego znaczy. I słowem i czynem próbował temu zaprzeczać. Myślę, że ucieczka Amary bardziej go zabolała, niż wkurzyła. No nic, trzymam kciuki za kosmiczną parę:)
    Nie musiałby jej przykuwać - mógł ją po prostu wysadzić na najbliższym rogu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Babeczko co z tym newsletterem miał już się pojawić? Pozdrawiam Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie ta rzecz, która mnie męczy i dołuje... Sama tego nie zrobię, a informatyk, a w zasadzie informatycy... Szkoda gadać :(

      Usuń