czwartek, 22 września 2016

Tysiąc odcieni bieli (III)

Zarwałam pół nocy. Drugie pół czuwałam przy Małym, bo dostał wysokiej temperatury. Ogólnie niewyspana jestem , ale po prostu muszę się wypisać...

link do części II - klik

         Tysiąc odcieni bieli (III) 
– Owszem. – Odwrócił się i posłał zaskoczonej dziewczynie ostrzegawcze spojrzenie. – To właśnie ta niespodzianka. Poznaj ciociu moją narzeczoną, Agnieszkę.
Zamarła. Akurat tego się nie spodziewała. Zrozumiała kim była starsza pani, lecz zachowanie Rafała… Co on kombinował? Dlaczego dziewczynę do towarzystwa, wynajętą za pieniądze, którą miał za luksusową dziwkę, przedstawił jako swoją narzeczoną? Przecież to wszystko nie miało sensu! Zmieszana, oszołomiona, przyjmowała gratulacje pani Anny, jej pocałunki i słowa zachwytu. Była tak zaskoczona, że nie potrafiła nawet zaprotestować. Zresztą ostre, przeszywające spojrzenie Rafała nakazywało milczenie, zawierając w sobie ukrytą groźbę. Nie wiedziała w jaką grę ją wciągnął, lecz na wszelki wypadek wolała na razie nie protestować.
Dlatego uśmiechając się zdawkowo, usiadła na powrót przy stole, w towarzystwie mężczyzny, który jeszcze kwadrans temu usiłował ją zgwałcić. Niewiele mówiła, jedynie się uśmiechała, obserwując bacznie reakcję Rafała. Ten z kolei wydawał się być zadowolonym. Jeden jedyny raz o mało co nie wypadła z roli, wtedy gdy pochylił się i delikatnie musnął jej policzek wargami. Spojrzała na niego spłoszona, ale nie odsunęła się. Bo ten gest, niemal subtelna pieszczota, był bardzo przyjemny. Powoli w jej umyśle torowała sobie drogę myśl, że tak naprawdę, gdyby nie sytuacja z damskiej toalety, to miałaby ochotę na o wiele więcej. Zepchnęła ją gdzieś na obrzeża, stłumiła, usiłując o niej zapomnieć, lecz ona istniała, nie chciała zniknąć. Podsycała delikatny płomień fascynacji, który wkrótce miał się przerodzić w coś więcej.
***
– Cześć kochanie! – roześmiana Baśka otworzyła szeroko drzwi, gestem zapraszając do środka. – Jak się czuje moja świeżo co upieczona gejsza?
Agnieszka bez słowa weszła do mieszkania, a potem odchyliła włosy, ukazując siniak na policzku. Był doskonale widoczny, bo nie maskował go żaden makijaż. Basia skamieniała w bezruchu, błyskawicznie poważniejąc.
– Chyba żartujesz? – odezwała się zdławionym głosem. – Uderzył cię?
– Tak.
– Ale… – Jej przyjaciółka wyglądała na potężnie zszokowaną. – Przecież to absurd! Z jakiego powodu?
– Nie chciałam dać się przelecieć.
– Chodź do kuchni. Zrobię kawę i pogadamy. Przecież nie można tego tak zostawić – dodała oburzona.
– A co zrobimy? Pójdziemy na policję?
– No nie. – Baśka pstryknęła włącznikiem czajnika i wyciągnęła z szafki dwa pękate kubki. – Będę szczera, nie mam pojęcia. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
– To nie wszystko – Agnieszka sięgnęła po jabłko leżące w koszyku na stole. – Najpierw proponował pieniądze, potem usiłował zgwałcić, a na sam koniec pojawiła się pani Anna, której przedstawił mnie jako swoją narzeczoną.
Łyżeczki, które Baśka trzymała w ręce z głośnym hukiem uderzyły o podłogę.
– Słucham? – spytała z niedowierzaniem. – Jako co?
– Narzeczoną.
– Nieźle – mruknęła. – Dobrze że akurat nie nalewałam wrzątku, to dopiero by było. Rozumiem że masz na myślę tę panią Annę?
– Tak.
– Pił dużo?
– Nie, lampka wina i to wszystko.
– A może prochy? Miał rozszerzone źrenice? Zachowywał się nietypowo?
– Cały ten mężczyzna był nietypowy – odpowiedziała w zamyśleniu Agnieszka.
– Brzydki? Stary?
– Nie, w żadnym wypadku – lekko się uśmiechnęła, wyciągając telefon. – Internet to jednak niewyczerpane źródło wiadomości. Sama zobacz.
Baśka aż gwizdnęła z podziwu.
– No wiesz – powiedziała w końcu z udawanym wyrzutem, siadając naprzeciwko. – Ja bym go wzięła bez namysłu. Boże! W całej swojej karierze nie miałam takiego klienta, a tobie się trafił już na pierwsze zlecenie.
– Czy to znaczy, że miałam raźno wyskoczyć z kiecki i rzucić się na niego z okrzykiem „bierz mnie ogierze”?
– Nie rób takiej zniesmaczonej miny – roześmiała się przyjaciółka. – Przecież żartowałam. Z drugiej strony, nie mów, że ci się nie spodobał?
– Nie wiem – Aga oparła podbródek na złączonych dłoniach i zamyśliła się. – Był jak lód i ogień. Na zewnątrz zimny, opanowany, a wewnątrz prawdziwy pożar. To fascynująca mieszanka. Niestety, ta fascynacja przeszła zaraz po tym, jak się na mnie rzucił, o uderzeniu nie wspominając.
– Wiesz… Tacy jak on zazwyczaj nie szukają płatnego towarzystwa. Jeśli to robi, to jednak musi być z nim coś nie tak. Może właśnie to?
– Był brutalny. Roszczeniowy. Nie dopuszczał do siebie myśli, że mogłabym na serio odrzucić jego propozycję. Na szczęście udało mi się wyswobodzić. Też mu zostawiłam pamiątkę na twarzy.
– Odwiózł cię do domu?
– Nie, skąd! Zwariowałaś? Cały ten plan wziąłby w łeb. Wymknęłam się, gdy on żegnał panią Annę. Skłamałam, że muszę do toalety i uciekłam. Chyba coś podejrzewał, ale nie mógł wypaść z roli troskliwego narzeczonego.
Obie zamilkły. Agnieszka zamyślona, Basia nieco rozbawiona. Chociaż była także wściekła, że ten bydlak w ten sposób potraktował jej przyjaciółkę, to jednak cała sytuacja była bardziej niż nietypowa.
– Musiał mieć w tym jakiś interes – odezwała się w końcu. – Przysłuchałaś się ich rozmowie? Coś mówili o kamienicy?
– Nic – odparła Aga z niechęcią. – Ani słowa. Zresztą to pani Anna prowadziła monolog, który jej siostrzeniec łaskawie przerywał co kilka minut, wypowiadając jedno lub dwa zdania.
W tym momencie ktoś załomotał do drzwi. Nie nacisnął dzwonka, ale z ogromną siłą walnął w drewniane skrzydło. Obie kobiety spojrzały na siebie z niepokojem.
– Myślisz to samo, co ja? – spytała Basia, podnosząc się i wskazując palcem drzwi.
– Tak. – Agnieszka nerwowym gestem poprawiła włosy. Cholera, trzeba było jednak się umalować. Zerknęła na swoje ubranie, sprane dżinsy i zwykłą, białą koszulkę. Potem zbeształa się za te myśli.
– Nie otwieraj.
– Aguś, muszę. Trzeba go wpuścić i z nim porozmawiać, inaczej się nie odczepi. W końcu cię znajdzie. Lepiej zrobić to teraz, gdy jesteśmy razem.
– Skoro tak sądzisz – mruknęła, zaciskając dłonie w pięści i usiłując uspokoić serce, ruszające powoli do morderczego galopu.
Basia przekręciła klucz i otworzyła drzwi. Potem pomyślała, że w realu mężczyzna prezentuje się jeszcze lepiej. Jednocześnie od razu wyczuła niebezpieczeństwo. To był trudny typ, taki, który absolutnie nie nadawał się na jakiekolwiek związki. Miał w sobie coś, co jednocześnie przyciągało i odpychało. Nie takiego partnera chciała dla swojej przyjaciółki o duszy romantyczki i zajęczym sercu. Ten tutaj potrzebował prawdziwej baby z jajami, z twardym charakterem i jadowitym językiem.
– Słucham? – spytała, grając pozornie zaskoczoną.
– Jest Agnieszka?
Tak po prostu. Żadnego powitania, uśmiechu, wytłumaczenia, tylko dwa słowa, wypowiedziane na dodatek głosem pełnym stłumionej złości.
– Jest. W końcu tu mieszka. Pan w sprawie?...
– Osobistej.
Nie czekał, aż go wpuści. Sam się wprosił, bez ceregieli odpychając zaskoczoną Basię na bok. Z hukiem zatrzasnął za sobą drzwi i podszedł prosto do skamieniałej ze strachu Agnieszki.
– Nie lubię, jak ktoś znika bez pożegnania.
Sięgnął po krzesło i zajął miejsce tuż naprzeciwko. Lekko pochylił się, opierając łokcie na kolanach i zmniejszając dzielącą ich odległość do minimum. Na Basię nie zwrócił najmniejszej uwagi, jakby po prostu nie istniała.
Agnieszka nie odpowiedziała. Siedziała nieruchomo, zarumieniona, oszołomiona. Nie spodziewała się, że tak szybko znów go zobaczy. W jasnym świetle dnia prezentował się jeszcze lepiej niż wczoraj. Idealnie skrojony szary garnitur, dopasowany krawat, skórzane buty wypastowane na wysoki połysk. Smagła cera. I te ciemne, niemal czarne oczy. Lekko zmrużone, pełne ognia, tak bardzo niepasujące do kamiennego wyrazu twarzy, do surowo zaciśniętych ust. Z satysfakcją odnotowała, że jej również udało się zostawić mu pamiątkę po wczorajszym wieczorze. Dwie długie, czerwone pręgi biegły wzdłuż skraju prawego policzka.
– Uznałam… – odchrząknęła, pragnąc, by jej głos zabrzmiał pewniej. – Po prostu miałam dosyć naszego spotkania.
– Nie za twoje „dosyć” płaciłem.
– Halo, halo! – Baśka stanęła obok, marszcząc brwi. – To ty ją pobiłeś?
Bardzo powoli przeniósł na nią wzrok. Uśmiechnął się szeroko, lecz nie było w tym uśmiechu odrobiny radości, a jedynie czyste wyrachowanie.
– Pobiłem? To była gra wstępna. A teraz wyjdź i nie wracaj dopóki nie skończymy rozmawiać.
– Że jak? – Basia zaczerpnęła tchu, ale nagle Agnieszka podniosła rękę, uspokajając ją gestem.
– Daj nam pięć minut. Wystarczy.
– Jak chcesz. Będę w łazience.
Zostali sami.
– Po co przyszedłeś? – spytała sucho, odgarniając kłopotliwe kosmyki włosów z twarzy.
– Ubić interes.
– Już chyba raz powiedziałam „nie”?
– Wtedy chodziło o seks – wzruszył ramionami, wciąż bacznie się jej przypatrując. Notował każdy szczegół, każdy detal, czując narastającą wściekłość. Nie dlatego, że w czymś zawiniła. Bynajmniej. Najbardziej nienawidził chaosu, który wzbudzała w jego ciele i umyśle, podniecenia, które pojawiało się za każdym razem, gdy spoglądał w błękitne oczy. Cholera! Jak on tego nienawidził. Na dodatek, gdy przypomniał sobie, że już raz stracił nad sobą panowanie, wtedy, w toalecie, jego wściekłość rosła. Pojawiło się pragnienie, aby skończyć to, co wczoraj zaczął. Tylko że miał również do załatwienia interes.
– A teraz? – spytała nieświadoma jego poplątanych uczuć dziewczyna.
– Teraz chodzi o moją ciotkę. Ta stara kwoka siedzi na ogromnym majątku. Nie ma dzieci, więc i tak ja po niej dziedziczę. Problem polega na tym, że nie mam ochoty czekać aż umrze. Chcę ją obłaskawić, a mogę to zrobić tylko w jeden sposób. Ona chce, abym jak najszybciej się ożenił. Miałem po przyjeździe przedstawić swoją narzeczoną.
– No dobrze. Rozumiem, chociaż nie wiem, po co zdradzasz mi takie szczegóły?
Wyciągnął rękę i ścisnął jej podbródek, tak jak wtedy, gdy spotkali się po raz pierwszy.
– Zapłacę. Nie za seks, to mi dasz za darmo – uśmiechnął się ponownie. Z niespotykaną pewnością siebie, z satysfakcją. Oczy płonęły mu dziwnym żarem, ale dłoń, jak i jego głos, pozostała chłodna, sucha. Bardzo delikatnie pogładził sino fioletowy policzek, tak subtelnie, że było to niemal muśnięcie. Głowę przechylił odrobinę na bok, jakby chciał zahipnotyzować siedzącą naprzeciwko kobietę. I niemal udało mu się to osiągnąć. Zamiast oburzenia, na powrót poczuła fascynację. Niezdrową ciekawość, pragnienie, by poznać smak jego ust, ujrzeć prawdziwy uśmiech. Nie taki jak ten, wyrachowany, pełen ukrytych pragnień, ale prawdziwy. Coraz bardziej była pewna, że to niemożliwe, lecz przecież nadzieja umiera ostatnia. Uniosła rękę i palcami przykryła jego dłoń. Nawet nie drgnął, chociaż zauważyła, że jego oddech przyspieszył.
– Zapłacisz? – spytała cicho. – Czy tolerowanie twojego towarzystwa jest warte jakiejkolwiek ceny?
– Powiedzmy… – Bez mrugnięcia okiem wymienił sumę, która sprawiła, że Agnieszka jeszcze szerzej otworzyła oczy. – Zgadzasz się?
– Chyba całkiem oszalałeś?
– Czyżby? Jeśli mój plan się uda, zyskam o wiele więcej – odparł suchym tonem, a jego dłoń opadła. Wyprostował się. Znów przypominał niedostępnego, zimnego drania. Znowu w czarnych oczach można było ujrzeć jedynie wyniosłość i pogardę.
Miała ochotę powiedzieć, że nie chce, nie ma ochoty, albo po prostu powiedzieć „nie” bez żadnego powodu. Jednak w tej chwili przyszedł jej do głowy inny pomysł. Jeśli Rafał faktycznie stanie się właścicielem kamienicy, to będzie koniec. Legalnie lub nie, pozbędzie się wszystkich lokatorów. Była pewna, że zrobi to bez najmniejszego problemu.
– Jesteś wyjątkowo bezlitosnym draniem.
– To nie ma znaczenia – wstał. – Bądź gotowa jutro wieczorem. Przyjadę po ciebie o dwudziestej.
– Nie powiedziałam, że się zgadzam.
– Pomyślałaś – oświadczył z satysfakcją. – A to zaliczka!
Sądziła, że wyciągnie z kieszeni plik pieniędzy, ewentualnie książeczkę czekową, a on pochylił się i brutalnie przylgnął ustami do jej warg. Powinna była wyrwać się z krzykiem, uderzyć go, a jedynie zamknęła oczy. Zatraciła się w tym pocałunku, w jego smaku, w zapachu ciała zmieszanym z delikatną nutą wody kolońskiej. Nikt nigdy tak jej nie całował. Roszczeniowo, bezczelnie cudownie, namiętnie. I krótko. Za krótko, bo gdy przerwał, Agnieszka z wyraźnym trudem wróciła do rzeczywistości.
– O ósmej księżniczko, pamiętaj.
Kiedy Basia pojawiła się w kuchni, Agnieszka siedziała nieruchomo, ze wzrokiem wbitym w niedomknięte drzwi wejściowe, bezwiednie przesuwając opuszkiem palca po ustach.
– Poszedł już?
– Tak.
– Wróci?
– Gorzej – odparła ze spokojem, wciąż zamyślona, wciąż nieobecna duchem. – Zgodziłam się po raz kolejny z nim spotkać.
 

46 komentarzy:

  1. Troche trąci tym Grey'em... ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z prawdziwą satysfakcją muszę napisać NIE CZYTAŁAM GREYA! I dobrze, tyle mojego. A inspiracji szukać na youtubie Emma Hewitt - Adeline.

      Usuń
    2. Nie trąci Grejem.
      Chyba, że ona dziewica i on przystojniak z kasą, to już Grey :D
      Babo! Teraz u Ciebie koczuję :D
      Zadam bardzo nietypowe pytanie:
      Kiedy kolejna część?

      Usuń
    3. Dziewicy nie będzie, bdsm także, bo to nie moje klimaty :-) Z moim charakterem to szybko bym takiemu facetowi wyperswadowała ten układ ;-D

      Usuń
  2. Babeczko kochana, coz za cymbała wykreowałaś?? Hehehe mam nadzieję, a znając Twoje opowiadania jest ona jak najbardziej uzasadniona, że Agnieszka da panu cymbałowi nieźle popalić. Całuski
    Cupcake

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę krótko - postaram się, abyście bardzo, ale to bardzo znielubiły/li głównego bohatera... :-D

      Usuń
    2. Hahaha😊 nie moge sie doczekać, co wymyśliłaś tym razem, zawsze jest zabawnie, wiec mimo mojej niechęci za te próbę gwałtu, a za policzek to juz wredote w garniturze klasyfikuje między bezkręgowcami, czekam na rozwój wydarzeń 😊😊😊 buziaki

      Usuń
    3. Ja go nie 'znielubię' :D Chyba że okaże się ukrytym romantykiem :D

      Usuń
    4. Ja go znienawidzę jeśli się zmieni.Teraz jest genialny 😂

      Usuń
    5. Rafał? Ukrytym romantykiem???
      Ha ha ha!!!
      Nie, to z pewnością mu nie grozi :-D

      Usuń
  3. Czytam twojego bloga juz bardzo dlugo i po raz pierwszy pisze komentarz. Sa ta bardzo rewelacyjne opowoadania. Za kazdym razem przenoisz mnie w calkiem inny świat. Dziekuje Ci ze urozmaicasz mi wieczory i zycze wielu sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo i powiem tylko, że takie słowa nie tylko podnoszą na duchu, ale i motywują!

      Usuń
  4. Daleko mu do Greya, oj daleko ;p
    A kawałek oczywiście boski, nic tylko czekać na więcej ^^
    Monia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tyle razy porównywano moje opowiadania do Greya, że sama przestałam liczyć. Nie czytałam, nie oglądałam filmu, za to mam ochotę obejrzeć parodię czyli 50 twarzy Blacka :-)

      Usuń
  5. Świetne! :) Nie mogę doczekać się następnej części. :D Ehh dlaczego takich bohaterów lubię najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Dlaczego? Obawiam się, że pytanie "dlaczego kobiety lubią czytać takie opowiadania" to dłuższy temat.

      Usuń
  6. Chyba niebiosa się rozstapily! Nareszcie dodajesz tysiąc odcieni bieli ^^ dziękuję! dziękuję! dziękuję! O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że niebiosa nie miały z tym nic wspólnego ;-)

      Usuń
  7. Ja tam nawet darzę bohatra nawet lekką sympatią. Nie pochwalam przemocy to akurat mi sie w nim nie podoba ale lubie dominujący typ faceta . Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wyjdzie mi coś więcej niż egoistyczne bydlę :-D

      Usuń
  8. Jejuuu jak cudownie przeczytac cos na co tak dlugo sie czekalo, dziekuje :) Naprawde zapowiafa sie rewelacyjnie i mimo wszystko mam wrazenie, ze zapamietam tego bohatera, czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy, pozdrawiam

    M.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja tak bardzo bym chciała żeby mu nie uległa tylko żeby to on ją błagał o odrobinę miłości i czułości to by była odmiana :) extra. Mam ciarki w trakcie czytania i jeszcze dodam że za krótkie te opowiadania ech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaby mu wlasnie tak szybko nie ulegać.

      Usuń
    2. Hm... Nic nie napiszę, bo zdradziłabym fabułę. Poczytacie, zobaczycie :-)

      Usuń
  10. Zrobimy z niego grzecznego, ułożonego chłopca? :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko spróbuj ! :D :D :D

      Usuń
    2. Ohh Babeczko, właśnie Rafał dołączył do nielicznego grona twoich postaci których szczerze nie cierpię. Mam nadzieję, że w nim pozostanie i barwnie opiszesz perypetie tej dwójki bez babeczkowego happy endu, choć muszę przyznać, zazwyczaj wolę słodkie zakończenia opowiadań ;)

      Usuń
    3. End już jest napisany i tak mi się podoba, że na pewno go nie zmienię... Nie zdradzę jaki :-)))

      Usuń
    4. Żadnego grzecznego ☺ on mi trochę przypomina Graya a ona Anastazje 😂

      Usuń
    5. @Marta Ratajczak: Mi właśnie też przypomina 🙄

      Usuń
  11. Uwielbiam zdecydowanych facetów. Deficyt ich na rynku. Jestem ciekawa jak to się skończy. Zaskocz mnie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deficyt? Coś w tym jest... ;-)

      Usuń
    2. Taki "zdecydowany" facet, jak ten bohater w realu miałby Policję na karku i pozew o dopuszczenie się do "innych czynności seksualnych".
      Nic dziwnego, że ich jest deficyt. I bardzo dobrze. Umawiasz się z kolesiem na randkę zapoznawczą a on cię gwałci w toalecie, bo go chcica wzięła?
      Te opowiadania to projekcja fantazji seksualnych. I lepiej ich nie przenosić do reala.

      Usuń
  12. Kocham Twoje teksty, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejną część. Kiedy możemy spodziewać się nexta? Pozdrawiam Wiktoria ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. A co z Niedzielnymi Opowiadaniami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Z niecierpliwością czekam na kolejną część. Lubię kiedy piszesz opowiadania z polskimi bohaterami. Są jakieś takie... bliższe naszej codzienności, można się szybko identyfikować z niektórymi postaciami. No i łatwiej się czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie umieszczania akcji tylko i wyłącznie za granicą i nadawania egzotycznych imion. Owszem, trochę można, ale żeby to uczynić regułą? Nie, nie ja :-)

      Usuń
  15. Mega opowiadanie! Na prawdę opłacało się czekać :* buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę,serio wystarczył mi tylko fragment w zapowiedziach żebym zakochała się w tej twórczości, i mam wrażenie ze będzie to moje najulubiensze opowiadanie ;) oby bylo jak najwięcej części i szybciutko dodawane :) pozdrowionka i jak zwykle dużo weny! U.

    OdpowiedzUsuń
  17. Litości kobieto! Dodaj następną część bo inaczej ja tu zejde... na brak tysiąca bieli w organizmie! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz co, Babeczko? Nie cierpię tego typu władczych i brutalnych osobowości - po przeczytaniu dwóch rozdziałów tego opowiadania mam mdłości, obrzydzenie i flaki mi się przewracają. Zresztą, często w swoich opowiadaniach mężczyznę kreujesz na bezdusznego i okrutnego samca, psychopatę pozbawionego ludzkiego serca. Nie dam rafy czytać czegoś takiego. Jestem całkowicie rozstrojona, zniesmaczona i wypełniona obrzydzeniem. Takich delikwentów, jakich kreujesz w swoich opowiadaniach, nie dałabym rady tknąć nawet kijem - a cóż dopiero czuć na ich widok jakiekolwiek pożądanie! Powiem Ci szczerze i wprost - dla mnie seks z kimś takim to jak seks ze zwierzęciem. Coś niewyobrażalnie odrzucającego. Ohyda. Mnie uwodzi delikatność. Tylko i wyłącznie. Nie wyobrażam sobie milosci inaczej. Każda forma agresji odrzuca mnie na drugi koniec swiata raniąc moją duszę. Jak mozna pokochać i pragnąc dla siebie kogos takiego??? Nie, nie można. No way.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, skoro tyle kobiet idiotycznie lokuje uczucia w przemocowcach fizycznych i psychicznych.

      Usuń
  19. Troche sie zgadzam z poprzednim komentazem.uwielbiam twoja tworczosc ale to opowiadanie mnie zirytowalo.bohater niesympatyczny ale dobrze ze dominujacy typ.natomiast bohaterka troche naiwna ges - na pierwszym spotkaniu chlop ja uderzyl i chcial zgwalcic a ona do niego maslane oczy i dalej brnie. W tych lekko kryminalnych opowiadaniach takie zachowanie bylo do zrozumienia ale w tym przypadku nie bardzo... Mimo wszystko oczywiscie kontynuuje czytanie gdyz jestem uzalezniona od twojego bloga :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wam powiem, chociaż to może dziwić, że bardzo cieszę się z Waszych słów, bo to oznacza, że bohater, chociaż okropne bydlę, którego kijem nie tkniecie, to jednak autentyczny. Powiem więcej - taki miał być. Bardzo chciałam, aby czytelniczki i czytelnicy wręcz poczuli do niego jawną awersję. Niestety, niektórym się podoba :-))) Taki to już jest ten świat i dobrze, bo inaczej byłoby pewnie nudno...

      Usuń