wtorek, 30 września 2014

On (VI)

Pomimo żółwiego tempa, ogólnie pogody do d... oraz bardzo kiepskiego samopoczucia (którego powód być może się wyjaśni, a być może nie) wszystkim chłopakom składam życzenia z okazji ich święta :-)  

Cholera, widzę od razu, że z kompa korzystał mój ukochany, bo znowu się wszystko blokuje. Trzeba będzie przeskanować drania, bo na pewno załapał kilka wirusików. 

Link do części V- klik

         On (VI)
Kiedy się ocknął, w kominku wesoło buzował ogień, a na zewnątrz wył wiatr, usiłując wedrzeć się do środka przez niezbyt szczelne okna.
Leżał chyba na podłodze, ale na stercie ciepłych kołder, okryty po sam czubek nosa puszystą pierzyną. Zastanowił się rozbawiony, skąd niby wytrzasnęła to wszystko, a potem spojrzał w kierunku stołu, przy którym siedziała dziewczyna. Siedziała i ponurym wzorkiem przyglądała się rozłożonej na blacie broni. Od razu przeszła mu wesołość. Naprawdę nie lubił, gdy ktoś bawił się jego zabawkami.
– O, ocknąłeś się – spojrzała na niego i od razu poweselała. – Bogu dzięki!
Osobiście był zdania, że z pewnością nie Bóg go ocalił. Już prędzej ten drugi. Ręką wymacał gruby opatrunek, a potem spróbował ostrożnie się podnieść.
– Zszyłam brzegi rany. Od razu przestałeś krwawić niczym zarżnięte prosię. Pewnie nadal jest nieciekawie, ale przynajmniej żyjesz. Powiedziałabym, że jesteśmy kwita, gdyby nie fakt, że zarobiłeś tę kulkę, gdy ratowałeś mnie z opałów – dodała, siadając tuż obok. – Chcesz się napić?
Skinął głową. Wbrew samemu sobie postanowił odrobinę poudawać. Owszem, bolało, stracił też z pewnością dużo krwi. Ale przecież bywało gorzej. Jednak nigdy nie miał tak uroczej pielęgniarki. Podtrzymała mu głowę ramieniem, przykładając do popękanych warg kubek z cudownie chłodną wodą. Cierpliwie zaczekała aż wszystko wypije i dopiero wtedy, bardzo ostrożnie, pomogła mu się z powrotem położyć.
– Nie wiem co dalej – przyznała uczciwie. – A jeśli mam w sobie jeszcze jednego biochipa?
– Po co? – spytał krótko.
– Powiedzmy, że ten, który go tam umieścił, okazał się przewidujący.
– List mówił o jednym.
– Możemy ufać komuś, kogo nie znamy? Ta sytuacja wygląda na bardziej skomplikowaną. Szukałam, ale nie wyczułam żadnych zgrubień pod skórą.
– Nic nie znajdziesz. – Nie chciało mu się wyjaśniać, że tak naprawdę biochip był zbyt mały, by go wyczuć, a poza tym, mógł zostać umieszczony tylko w trzech miejscach. On wiedział, gdzie szukać, dzięki przesłanej wiadomości. Poza tym naprawdę wątpił, by był jeszcze jeden.
– Tak więc wracamy do pytania, co teraz?
– Odpoczniemy i prześpimy się.
– Tyle to i ja wiem. Ale co dalej?
– Pomożesz mi usiąść?
– Tak.
Przyniosła jeszcze dwie poduszki, które umieściła za jego plecami. Dopiero wtedy się odezwał.
– Masz książkę?
– No, ba! Sądzisz, że mogłabym zgubić? Pewnie że mam – wyjęła ją z tylnej kieszeni spodni, kładąc na pościeli. – Powiedziałeś, że coś w niej znalazłeś?
– Owszem. W torbie jest lampa z ultrafioletem.
– No tak – mruknęła. – Banalnie i prosto. Ta?
Skinął głową. W zasadzie było mu wyjątkowo dobrze: ciepło i niezwykle przytulnie. Jak w domu. To skojarzenie było jedynym trafnym, chociaż prawie nie pamiętał swojego dzieciństwa. Kiedy miał sześć lat, rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a on trafił do sierocińca, później do poprawczaka. Tam bardzo szybko dorósł, wybierając drogę, którą wytrwale podążał aż do teraz. Zerknął na pochyloną Orinę i po raz pierwszy poczuł ochotę, by skończyć z tym wszystkim. Tak po prostu. Był zmęczony, zniechęcony. Zabijaniem, samotnością i panującą wokół niego ciszą. To prawda, dawno nie miewał nocnych koszmarów, przestał już nawet pamiętać twarz każdej z ofiar. Zbyt wiele ich było. A to przedostatnie zlecenie… Pokręcił głową, ściągając zdumione spojrzenie Oriny. Nie, nie powinien rozmawiać z nią na ten temat. Przynajmniej nie teraz.
Zajęła miejsce tuż obok i w skupieniu analizowała zawartość książki. Od razu zauważyła, że niektóre litery i słowa są podkreślone. Szukała ich kartka po kartce, rezultaty zapisując w zeszycie leżącym na kolanach. Mężczyzna przez ten czas milczał, obserwując ją z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Jednak daleko był od myśli związanych z sytuacją w jakiej się znaleźli.
Czuł, jak jego oddech przyspiesza. Tym razem nie miał ochoty nad tym panować. Przytrzymał opatrunek i pochylił się do przodu. Zdziwiona dziewczyna uniosła głowę, ale nie zdążyła wypowiedzieć ani jednego słowa, gdy poczuła na swych ustach dotyk suchych, gorących warg mężczyzny. Głodnych. Bezwiednie oddała pocałunek, czując, jak do jej serca wkrada się dziwne, nieznane dotąd uczucie. Jedną dłoń położyła na jego ramieniu, nieznacznie przymykając oczy. Przypomniała sobie silne ciało, pokryte tatuażami, silne i umięśnione, a jednak takie bezbronne, wtedy, gdy stracił przytomność. Przypomniała sobie z jaką delikatnością obmywała zakrwawioną skórę, jej żar i zapach. Może dla innych był jedynie mordercą, dla niej jednak stał się również bohaterem. Potem pomyślała z rozbawieniem, że temu bohaterowi tylko jedno w głowie. Coś za często ją całował.
– Chyba zdrowiejesz? – powiedziała cicho, lekko go od siebie odpychając.
– Nie – wcale nie miał ochoty przerywać. – Odkrywam tajemnicę.
– Dziwny z ciebie człowiek, wiesz o tym, prawda?
– Bo mało mówię?
– Nie – zaczęła się śmiać. – To akurat bywa irytujące. Ale powoli się rozkręcasz.
– Uhm – mruknął, zastanawiając się, jakby tu wrócić do przerwanej czynności.
– Ja również lubię odkrywać tajemnice – powiedziała powoli Orina. – Co się kryje pod przepaską?
Zamarł. Tym razem wyczuła w nim niechęć. Widać nie było to temat, który lubił poruszać.
– Nic.
– Rana odniesiona w zaciekłej walce czy dzieło przypadku?
– I to, i to – burknął, lecz się nie odsunął. Zamyślona, uniosła dłoń i placami pogładziła szorstki materiał. Kusiło ją, by uchylić rąbka tajemnicy i wedrzeć się podstępnie na zakazany teren. Bo przecież skoro zasłaniał to miejsce opaską, to chyba nie dla szpanu? Zanim zdążyła pomyśleć, wyraziła swoje wątpliwości na głos. I raptownie urwała, przerażona własną śmiałością i błyskiem złości w szaroniebieskiej źrenicy.
– Przepraszam, nie chciałam…
Bez słowa, ujął jej rękę i wewnętrzną stroną położył na swoim policzku.
– Jeśli chcesz i masz odwagę, przekonaj się sama.
Nagle zrozumiała, że to co robi jest dla niego prawie jak pieszczota. Wcale nie pragnęła żadnych bliższych kontaktów. Miał być jedynie środkiem do celu, a tymczasem znalazła się tutaj, na całkowitym zadupiu, w tak intymnej, a wcale nie wymuszonej sytuacji. No i pokusa była tak silna, że nie potrafiła się jej oprzeć. Czuła, że serce zaczyna jej bić jak szalone i bardzo delikatnie odsunęła ten mały skrawek materiału.
Po czym zamarła, zbyt zdumiona tym co zobaczyła, by od razu przekuć to w słowa.


link do części VII - klik

36 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwością na resztę. Cudowne opowiadanie. S.W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Założę się, że nie będzie miał oka albo sztuczne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalożę się, że nie masz racji :D

      Usuń
    2. No to niech babeczka da kolejną część! :D

      Usuń
  3. Ależ króciutki ten wpis :( Ale nie szkodzi. Jutro zaczynam studia, panikuję, a ty mi tak osłodziłaś wieczór. Dziękuję :* I zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Noo ejj no.... w takim momencie przerywać. Zdążyłam się rozgrzać do czytania, a tu koniec. A z resztą żaden moment nie jest dobry.Swoją drogą to ta pogoda może wykończyć człowieka jednego dnia słońce i 22 stopnie a następnego 15 i cały dzień deszcz i mnie rozkłada. Cosik mi się zdaje, że twoje złe samopoczucie nie pogodą jest spowodowane ;) Ważne, żeby wszystko było dobrze :)

    Weronikuś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znęcasz się! Tak długo czekać, a na dodatek tak krótką część dodałaś. Opowiadanie oczywiście super, nie mogę się doczekać następnej części ;3 M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowiadanie super! Niestety po takim zakończeniu znów będę tu zaglądać z nadzieją co 2 - 3 godziny.
    Ps. Zanim uznasz że jeden z czytelników jest nie normalny, przyznam się, że to ja zaznaczyłam w reakcjach "zabawne". Czytałam na tablecie, który nie do końca się mnie słucha.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo bardzo krótkie, aż za krótkie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ahhhh świetny cudowny kawałek:) Jestem taka ciekawa co takiego zobaczyła Orina. Kiedy planujesz dać kolejną część?:)
    Jagna

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko nie sztuczne oko, błagam :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sztuczne oko? A może jakiś tatuaż na nim? ;-D

      Usuń
    2. Kolejny schowek na broń? :D

      Usuń
  10. kiedy następna część?

    OdpowiedzUsuń
  11. wiec nie wiem, moze sobie brodawke zamaist oka wszczepil? a moze ma cala piers zanmiast oka zrekonstruowana?


    jka inni gdybaja to ja tez moge

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty tak fajnie gdybasz, że możesz :-D

      Usuń
    2. Będzie normalne, zdrowe oko bo ta opaska to kamuflaż i zmyła.marek

      Usuń
    3. Albo ślepe to oko ma albo ćwiczy oko :-D

      Usuń
  12. Babeczko! A może następna część ? ! :) Bo się tutaj nagrzalam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Będziesz skanowac męża bo ma kilka wirusów? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niezły pomysł, ale chyba nie muszę. Stosuję ideologię - wieczorem przykuć do grzejnika, dobrze nakarmić i wykorzystać ;-) A potem jazda do łóżeczka i spać :-D Nie miałby kiedy nałapać tych wirusów...

      Usuń
  14. Ciekawe.... A może laserowy wzrok jak tego jednego x-mena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! To może inny kolor oka?

      Usuń
  15. Babeczko kiedy ciąg dalszy? *_*

    OdpowiedzUsuń
  16. Potrafisz budować napięcie....;)
    Dzięki...

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha a może urodził się bez oka ?! Hmm.. ciekawe co wymyśliłaś! Em.

    OdpowiedzUsuń
  18. Babeczko, przeczytalam Twoje opowiadanie i jakos poprawil sie moj humor! Leze w lozku unieruchomiona bo mam kolano w szwach i tak czekam z niecierpliwością na kolejny Twoj tekst :)
    Pozdrawiam.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi przyszedl do glowy ze ma tatuaz na oku i tamto oko jest cale czarne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. :) z serii jak emocje sięgnęły zenitu... Co z tym okiem,ech. mam nadzieję, że wkrótce się przekonamy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Droga Babeczko,
    Opowiadanie bardzo mi się podoba(no dobrze, może nie bardzo, ale na tyle, by czekać na kolejne części), ale wydaje mi się, że trudno ci się go pisze. Lekkie opowiadanka piszę ci się o wiele łatwiej, a prawdę mówiąc na jesienne wieczory poytrzebne jest coś z pazurem. :P
    Ponadto nie dokończyłaś kilku ciekawych opowiadań np. Ciemniej strony księzyca, zaczynając milion nowych, wg. mnie nieciekawych i pisanych na jedno kopyto.
    Trochę zawiedziona,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%

      Usuń
    2. A! Pani wilkołak i spółka :-) Kurczę, mam nadzieję, że za zakończenie mnie nie zlinczujecie... ;-)

      Usuń
  22. OH SZYBKO DAJ NASTĘPNĄ CZĘŚĆ. JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć!
    (Przepraszam za spam). Chciałam serdecznie zaprosić na naszego bloga. Jest tam opowiadanie obyczajowe ze szczyptą erotyki oraz liczne one - shoty. Myślę, że można znaleźć coś dla siebie. (:

    http://from-my-sleeve.blogspot.com/

    Pozdrawiam,
    Rita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry że tak długo publikowałam Twój komentarz, ale musiałam sprawdzić czy wszystko oki z podanym adresem i poczytać teksty zamieszczone na Twoim blogu. Jak na razie powiem: tak trzymać! Powodzenia w zdobywaniu czytelników!

      Usuń
  24. A może ma sharningana? Tak jak Kakashi ^^ - chociaż pewnie nie wiesz co to ani kto to więc zakładam, że niestety to nie to. A może ma oko jak Szaolonooki Moody?

    Ps nie wiem czy drugi raz nie daje podobnego wpisu, bo coś mi poprzednio błąd wyskoczył i nie wiem czy się dodało ;)

    OdpowiedzUsuń