niedziela, 12 stycznia 2014

W mojej głowie, w twoim sercu (XIII)

     Nie rozumiem dlaczego, ale mam wrażenie, że przekombinowałam. I będzie jeszcze jedna część, tym razem na pewno ostatnia. Chyba w poniedziałek? Zobaczymy...


         W mojej głowie, w twoim sercu (XIII)
Kolejny list, ale tym razem przywieziony przez szofera, który uprzednio zawiózł ją do miasta.
Odgarnęła włosy do tyłu i ze smutkiem spojrzała na nieotwartą jeszcze kopertę.
Co za przebrzydły tchórz!
Zanim przystąpiła do czytania, podniosła się na duchu kilkoma łykami czerwonego wina. I kostką wytrawnej czekolady.
Potem poszła na werandę, usiadła w wiklinowym fotelu i zaczęła czytać. W zasadzie nie było tego dużo. Tylko tyle, że postanowił zrezygnować. Pisał jeszcze jakieś brednie o hormonach, o braku możliwości porozumienia się i o tym, że nie miał ochoty na dziecko. Nawet takie, którego nigdy by nie poznał. I że lepiej będzie, kiedy przestaną utrzymywać tę znajomość, bo nie ma ona żadnej przyszłości.
Prychnęła.
W każdym słowie wyczuwała nieszczerość. Pytanie tylko czy Dawid chciał przekonać ją, czy też samego siebie?
Powinna zaczekać, aż na powrót sam do niej przyjdzie. Powinna, ale nie leżało to w jej naturze. Jutro pojedzie do miasta i odwiedzi tego skończonego idiotę w biurze. I postara się, by wszystkie te jego postanowienia wzięły w łeb. To nie będzie trudne, bo on i tak trzyma się resztkami sił.
Roześmiała się. Uparty drań! Hormony? Też coś! Już ona pokaże mu hormony i brak przyszłości. Ale paradoksalnie podobał się jej przez to znacznie bardziej. Nareszcie facet z prawdziwymi jajami, choć trzeba będzie popracować nad jego wrodzoną arogancją i zadufaniem. Strącić z piedestału i pokazać, że czasem i on musi się ugiąć. Jeśli się to uda, dalej będzie już tylko przyjemniej.
Ilona rozpogodziła się. Pozostałą część dnia spędziła szkicując pamięciowy portret Dawida. Pierwszy nie bardzo jej wyszedł, drugiemu brakowało seksapilu, dopiero trzeci okazał się niemal wierną kopią oryginału. Cmoknęła z uznaniem, a potem ziewając postanowiła pójść wcześniej spać. W końcu jakby nie było czekał ją jutro bardzo pracowity dzień.
Zwykle nie bardzo dbała o wygląd zewnętrzny, ale tym razem postanowiła to zrobić. Biała, rozkloszowana sukienka, czerwony pasek i czerwone szpilki. Do tego włosy upięte w ciężki węzeł na karku, ozdobione białą różą. Zabrała ze sobą również butelkę zimnej miętowej herbaty. Latem praktycznie piła tylko to.
Na koniec posłała całusa swemu odbiciu w lustrze i z garażu na tyłach posesji wytargała małe, zakurzone autko. Nieczęsto z niego korzystała, wolała rower. Ale stu kilometrów nie da się pokonać jednośladowcem, zwłaszcza w eleganckiej kiecce i pantoflach na wysokim obcasie.
Nie spieszyła się. Jechała, podśpiewując przeboje z radia i wyobrażając sobie minę Dawida. Z pewnością będzie protestował, oj, będzie! Nie da się jednak tak łatwo przepędzić. Chciała mieć tego mężczyznę, przynajmniej w łóżku. Może trzeba było nie straszyć go tym dzieckiem? Ale nie, założyłaby się, że nie tego tak bardzo się przeraził. Powodem nie była ona, a jedynie jego własne uczucia.
Ilona roześmiała się. Nareszcie prawdziwie pokręcony facet, uparty tak jak ona sama. I do tego jaki przystojny! Tydzień temu nawet nie pomyślałaby, że cała ta znajomość może być tak emocjonująca. Ba! Przed sobotnim spotkaniem nie wiązała z osobą Dawida najmniejszych planów. A teraz? Teraz to co innego. Gdzieś tam pojawiła się iskierka nadziei na coś zupełnie wspaniałego, coś kompletnie zwariowanego. I na pierwszy rzut oka całkiem niemożliwego.
Na zewnątrz panował upał. Autko Ilony nie miało klimatyzacji, więc po dotarciu do celu musiała napić się herbaty i odrobinę odpocząć. Oczywiście pokonanie ochrony nie sprawiło jej najmniejszego problemu. Tak samo nieufnej sekretarki samego prezesa.
Otwarła energicznie drzwi. Chciała z radością rzucić się w jego ramiona.
Tylko, że one były już zajęte.
Bo Dawid właśnie całował z zapałem złotowłosą dziewczynę. Zresztą nie tylko całował. Miał rozpięte spodnie, a ona siedziała na skraju biurka z podwiniętą sukienką. Marynarka leżała tuż obok, na podłodze.
Odwrócił się ze złością, że ktoś śmiał mu przerwać i wedrzeć się do środka z taką bezczelnością. I zamarł.
Naprzeciwko stała Ilona, z której twarzy powoli znikał szeroki uśmiech. Oczy miała ogromne i pełne zaskoczenia. Była jeszcze cudowniejsza niż zapamiętał. Na jej widok wszystkie jego zmysły oszalały, ale w tej chwili zorientował się w sytuacji.
W zielono brązowych oczach ukazał się żal. Zagryzła wargi, po czym odwróciła się na pięcie i zaczęła biec.
Wściekła na niego, a przede wszystkim na siebie. Jak mogła pomyśleć, że ten drań się zmieni? Że w ogóle coś do niej czuł. Wkręciła się w fałszywą rzeczywistość, która nie istniała i nigdy nie będzie istnieć. Skrzywdziła przy tym samą siebie. Ponownie.
Ktoś gwałtownym szarpnięciem zatrzymał ją w miejscu.
– Zaczekaj!
– Po co? – odważnie spojrzała mu w twarz, opanowawszy targające nią emocje.
– Co tu robisz?
– W tej chwili sama zadaję sobie to pytanie.
– Pisałem, że nie chcę już więcej cię widzieć.
– I słusznie. Nie będziesz – odparła, zadzierając dumnie podbródek.
Dawid nadal jednak ściskał jej ramię. Nie wiedział co jeszcze powinien powiedzieć. Był zły, a nade wszystko zawstydzony. Pragnienie, by przytulić ją i pocałować, ogarnęło go z taką siłą, że z trudem je opanował. Wiedział, że nie pozwoliłaby mu.
– Jesteś zazdrosna? – spytał, tłumiąc satysfakcję.
– Nie. Jedynie rozczarowana. Stworzyłam sobie w marzeniach obraz mężczyzny, który absolutnie nie pasuje do jego prawdziwego wizerunku. To było głupie i niepotrzebne.
– Sama twierdziłaś, że jestem zimnym draniem.
– I miałam rację – odparła ze smutkiem, wyplątując się z jego uścisku. – Żegnaj Dawidzie. Nie będę cię już więcej nachodzić. Tak, jak tego chciałeś.
Patrzył, jak odchodzi, znika za zakrętem, otulona własnymi ramionami, z lekko pochyloną głową.
Zacisnął stanowczo usta. Nie, nie pójdzie za nią. To by oznaczało poddanie się, porażkę. Dlatego nie zrobi tego. Wróci do Dominiki i…
Wszedł do biura i z hukiem zatrzasnął za sobą drzwi. Dziewczyna siedziała wciąż zarumieniona w fotelu. Doprowadziła już do porządku własne ubranie, podniosła jego marynarkę i zawiesiła ją na oparciu krzesła.
– Co to było? – odważyła się ostrożnie zapytać.
– Raczej kto.
– Wiem kto, dawała nam klucze od chatki nad jeziorem. Też wtedy tam byłeś.
– Byłem.
– Nagi, opasany tylko ręcznikiem.
– Nie zadawaj zbyt wielu pytań dzieciaku – odparł odrobinę poirytowany. Co on ma z tymi babami. Już lepiej mu było samemu.
– Nie jestem dzieckiem – powiedziała oburzona, nagle wstając.
– No już dobrze. – Nie może dopuścić, by obie wyrwały się w jego sideł. Ilonę spisał na straty, ale Nika właśnie skapitulowała. Cudownie było czuć miękkość jej ciała, delikatność ust i trochę niepewne jeszcze pocałunki. Od samego początku był pewien, że kiedyś ją będzie miał. Tylko szkoda, że zwycięstwo zostało zaprawione goryczą porażki i wcale nie dostarczyło mu satysfakcji, na którą liczył. Było tak jakby włożył palce do spodeczka z letnim mlekiem, podczas gdy każde spotkanie z Iloną, każdy pocałunek dawały odczucie dotknięcie gołego przewodu elektrycznego.
– Przepraszam – dodał niesłychanie łagodnie.
– Sama nie wiem, po co to robię? – Dopiero teraz dziewczyna wyglądała jakby naszło ją tysiące wątpliwości.
Kiedy na rano stawiła się w biurze Dawida, on wszystko jej opowiedział. Beznamiętnym tonem, choć z satysfakcją w oczach, wyjawił dlaczego Mateusz pałał do niego taką niechęcią. Ona była jedynie środkiem do zemsty, zemsty za to, że kiedyś inna, nieznana jej dziewczyna wybrała Dawida. Powinna więc zastanowić się czy jego zainteresowanie było szczere, czy było nim coś więcej niż chęć odwetu.
W pierwszej chwili Nika zareagowała śmiechem. Ale później pojawiły się wątpliwości. Ta feralna kolacja z Mateuszem w roli brata. To, że tak szybko, nawet pomimo jej sprzeciwu, uprawiali seks. A przecież była przekonana, że on jest z nią szczery. Ona była. Wyznała mu wszystko, bo była pewna, że ukrywanie prawdy nie sprzyja żadnemu związkowi. A tymczasem on… Jednak czy naprawdę ją oszukiwał, mówiąc o miłości?
Dawid wyczuwając jej wahanie od razu postanowił działać. Na pierwszy pocałunek zareagowała dość anemicznie, lecz później wszystko potoczyło się w błyskawicznym tempie. Zresztą każdy jego dotyk elektryzował, dostarczając czysto fizycznej rozkoszy. I kto wie, gdzie by to ich zaprowadziło, gdyby nie nagłe wejście rudowłosej kobiety.
– Sądziłem, że podałem ci już wystarczająco wiele powodów?
– Muszę porozmawiać z Mateuszem – odparła stanowczo.
– Pewnie powie jakim byłem potworem, podrywając jego dziewczynę.
– Nie chodzi o to, co ty zrobiłeś. Chodzi o szczerość.
– Bzdura – mruknął. – Widziałem, czułem, że podobało ci się to, co nam przerwano.
– I tak, i nie. Byłam zaskoczona, a poza tym od samego początku masz na mnie dziwny hipnotyzujący wpływ. Od prawdziwego uczucia dzielą go całe lata świetlne.
– Wy, kobiety, bywacie niesamowicie uparte – odpowiedział odrobinę poirytowany. Ale ku swemu własnemu zdumieniu, nie nalegał. Uszykował sobie dużego drinka i usiadł za biurkiem. – Porozmawiaj z nim. Nie wierzę, by cokolwiek to dało.
Dominika nie odezwała się, ale w jej oczach zabłysła złość.
– Zrobiłeś to specjalnie?
– Dopiero teraz się tego domyśliłaś? Stawiam sprawę jasno – chcę cię mieć.
– Po trupach do celu – powiedziała z rozgoryczeniem.
– Gdyby nie skłamał, nie byłoby problemu – Dawid uśmiechnął się drwiąco. – Każdy ma jakąś skazę, dlaczego tylko ja mam być draniem?
– Może masz rację – wstała, szykując się do odejścia. – Ale decyzja należy do mnie.
Złapał ją za nadgarstki i utkwił spojrzenie we wciąż pełnych gniewu, oczach dziewczyny.
– Decyzja zawsze należała do ciebie. Wiele mogę ci dać Dominiko. Bardzo wiele.
– Ale nie miłość?
– Skąd wiesz? Podobasz mi się jak żadna inna kobieta – gładko wygłosił to kłamstwo. Owszem, zanim poznał Ilonę była to prawda. Ale teraz…
– Mówisz szczerze? – spytała z powątpiewaniem.
– Tak.
– W takim razie dam ci szansę, jeśli zdecyduję, że jesteś tego wart – odparła stanowczo. Pora na spotkanie z Mateuszem. Niech wyspowiada się ze swoich grzeszków.
Nika wróciła do domu, zabierając ze sobą wszystkie rzeczy z biura. Tak czy inaczej nie zamierzała dłużej tam pracować. Ledwo postawiła go w swoim pokoju, rozpłakała się. Czuła się niczym maleńka muszka, złapana w siec wielkiego pająka, który mamił ją słodkimi słówkami. Pragnęła w nie wierzyć, a jednocześnie tak bardzo bolało, iż Mateusz zataił przed nią prawdę. Przecież to z nim wiązała swoja przyszłość, tak naprawdę to jego kochała.
Czy miał inne tajemnice?
Wydawał się całkowitym przeciwieństwem Dawida, gdy patrzył na nią rozjaśnionym, pełnym miłości wzorkiem. Szczerym, uczciwym i kochającym. A jeśli to także iluzja? Jeśli naprawdę robił to w innym celu? W takim razie był jeszcze gorszym bydlakiem niż jego znienawidzony szef.
Głośno wydmuchała nos i sięgnęła po telefon.
Czekała ją bardzo ważna rozmowa.
***
– Ten łajdak nie mógł się powstrzymać, by wywlec z zakamarków przeszłości, stare grzechy – odparł ze złością Mateusz, jak tylko wszystko mu powiedziała.
– Pytanie brzmi inaczej. Dlaczego ty mi tego nie wyznałeś? – Otuliła się ramionami i odsunęła, choć chciał ją przytulić.
– Uznałem, że to nie jest ważne.
– Uznałeś? A ta kolacja, na której udawałeś mojego brata?
– Dobrze, przyznaję, akurat wtedy było to coś w rodzaju prywatnej wendety.
– A ja głupia się dziwiłam, dlaczego sam mną zainteresowany, wpychasz mnie w ramiona innego.
– Nika to nie tak. – Mateusz zmieszał się. Było mu cholernie przykro, że jego mały sekret wypłynął na wierzch w tak nieodpowiednim momencie. Tym bardziej, że od samego początku nie traktował tej dziewczyny jako sposobu na odegranie się. – Nie będziemy się chyba kłócić z tak błahego powodu?
– Błahego? Dla mnie szczerość w związku to sprawa priorytetowa. Fundament, na którym można budować całą resztę. Gdy jej zabraknie, walą się najsolidniejsze dzieła architektury. Mam nadzieję, że zrozumiałeś metaforę?
– Tak. Ale musisz przyznać, że ty też nie zawsze byłaś uczciwa. Oszukałaś mnie, gdy umówiłaś się z tym palantem na kolację, mówiąc o spotkaniu z koleżankami.
– Wiem. I za to już cię przeprosiłam. Dokonałam wtedy złego wyboru i prawdomównie wszystko ci wyznałam.
– Tak? A gdyby wtedy cię przeleciał, też byś mi o tym powiedziała? – spytał z sarkazmem.
– Pewnie, teraz zwal winę na mnie!
– Nic nie zwalam, ale sama widzisz, że każdemu zdarza się pobłądzić.
– A skąd mogę mieć pewność, iż nadal nie prowadzisz swoistej gry ze mną w roli głównej?
Zatkało go. Patrzył na nią pobladły z gniewu, zaciskając kurczowo pięści.
– Po tym wszystkim co powiedziałem o mojej miłości, o tym, że już przy drugim spotkaniu czułem, iż będziesz dla mnie tą jedyną, teraz podajesz wątpliwości moje uczucia?
– Sama nie wiem… – Wydała mu się nagle taka bezradna, taka zagubiona. – Ale czuję strach.
– Kochanie – przyciągnął ją do siebie. – Głupio mi, że wspomniałem o tamtym zdarzeniu, ale wierz mi, przestało już dla mnie być ważne.
Tak łatwo byłoby poddać się. Pozwolić pocałować, zanurzyć w bezpieczne objęcia Mateusza. Lecz jeśli Dawid miał rację? Wydawał się szczery, nawet lekko zniecierpliwiony jej niedowierzaniem.
– Dasz mi kilka dni, bym mogła się zastanowić?
– A nie po to, byś mogła się z nim umówić? Tym razem bez wyrzutów sumienia.
Zarumieniła się ze złości.
– A jeśli nawet, to co?
– No pewnie! Takie postępowanie też pewnie jest fundamentem związku. Dokładnie to samo robiła moja eks, zanim się nią nie znudził i nie posłał w diabły.
– Nie porównuj mnie do byłej dziewczyny!
Stali naprzeciwko, mierząc się pełnymi gniewu spojrzeniami, nie rozumiejąc co się stało? Skąd ta cała kłótnia, przykre słowa i złość.
– Mateusz… – szepnęła Nika.
Gdyby był mniej rozgniewany, mniej zawzięty, gdyby tylko otworzył ramiona, w które mogłaby się rzucić… Ale nie! On nagle poczuł się gorszy, mniej atrakcyjny i pokonany po raz drugi przez cień, który go cały czas prześladował. Dawid miał na nią spory wpływ, jeśli zaczęła wątpić w łączące ich uczucia.
– Masz trzy dni – rzucił krótko, odwracając się na pięcie. W tej chwili żałował, że zamiast spuścić paliwo nie uszkodził temu bydlakowi hamulców.
Wsiadł na motor i energicznie ruszył przed siebie. Nie zauważył, że z domu wybiegła Nika, z twarzą mokrą od łez, ale zdecydowana, by mu wybaczyć.
Bardzo długo stała przy furtce, łykając łzy. I tak zastał ją Dawid.
– Co się stało? – spytał miękko, przytulając do siebie dziewczynę.
– Przecież wiesz.
– Domyślam się. No już dobrze – pogładził ją po mokrych policzkach. Później pochylił się i zatopił w niej spojrzenie zielonych oczu. – Nie płacz maleńka. Obiecuję, że wynagrodzę ci tę stratę.
Wynagrodzi? Na czubku języka miał odpowiedź, że to niemożliwe, bo nie jest Mateuszem. Ale nagle poddała się i uśmiechnęła poprzez łzy.
– Punkt za szczerość – rzekła po dawnemu.
– Ale nie przedstawisz mnie swojej rodzinie jako komiwojażera? – spytał rozweselony.
– Nie.
– Całe szczęście. Chodź zabiorę cię na spacer.
– Wolałabym zostać sama. I zbiera się na burzę.
– Wierz mi, najlepsze w takiej sytuacji jest czyjeś towarzystwo.
Posłała mu badawcze spojrzenie. Skąd u niego tak dziwne, podszyte goryczą słowa? Czyżby mówił z doświadczenia? A może to właśnie uczyniło z niego cynika, który bez skrupułów łamał kolejne kobiece serca?
Dawid głęboko odetchnął. W zasadzie mógłby znów ją pocałować. Tylko dlaczego nie miał na to ochoty? Gdzie ten ogień, to pożądanie? Gdzie wszystkie emocje?
Wiedział gdzie.
– No chodź. Daję słowo, że będę grzeczny. Na razie – dokończył z błyskiem w oku.
Udawał. Udawał nawet przed samym sobą. Ale był w tym dobry, najlepszy. Robił to przez całe życie, jeśli tylko wymagała tego sytuacja. Niejedna jego ofiara do samego końca była szczerze przekonana o uczuciach i o tym, że cała przygoda skończy się na ślubnym kobiercu. Nawet wtedy, gdy „udostępniał” je kolegom, przyglądając się jak są posuwane przez innych. Bo przecież to go właśnie podniecało.
Z tą tutaj zrobi tak samo. Niech no tylko z nią skończy.
Lecz tak naprawdę nie miał na to ochoty. Zmuszał się do dobrze znanych sobie zachowań, do starych nawyków, aby móc zapomnieć.
Nieświadoma jednak tych myśli Nika wsiadła do auta. Jechali w milczeniu, pogrążeni, każde we swoich niewesołych myślach.
– Tutaj dają dobrą kawę. – Dawid zatrzymał się przed uroczą restauracyjką. – I desery – dodał po namyśle. Ktoś nauczył go, że nie należy lekceważyć potęgi słodyczy.
– Nie jestem głodna, ale kawę z przyjemnością wypiję.
– Proszę – pomógł jej wysiąść.
Lecz kiedy zatrzasnął drzwi, tuż obok pojawił się wściekły Mateusz. Dosłownie dyszał żądzą zemsty.
– Szybko poszło – powiedział jadowicie. – Ledwo się mnie pozbyłaś i proszę, bajeczna randka u boku tego…
– Jedno obraźliwe słowo, a pokażę ci, kto tu ma przewagę.
– Ty! Ty masz! Nie cieszysz się? Pieprzyłeś moja pierwszą dziewczynę, będziesz pieprzył i tę!
– Mateusz, ja sobie wypraszam! – Nika zareagowała z oburzeniem. - Jakbyś został, a nie unosił się złością, nie byłoby tego spotkania.
– Ile razy obściskiwał cię we własnym biurze? O ilu pocałunkach mi nie powiedziałaś? Ty miłująca prawdę świętoszko!
Dawid stał, patrząc na nich z drwiną. Dobrze, doskonale!
– Proponowałbym wejść do środka, bo zaczyna padać. Nie, nie ty koguciku. Tylko ona.
– Jak z nim pójdziesz, to możesz zapomnieć, że istniałem! – powiedział Mateusz z pozornym spokojem. – Dwa zero dla niego, ale nie zamierzam walczyć o kogoś, kto tego nie chce.
– Ja nie chcę? Ach, tak! Do twojej wiadomości, na lody mogę chodzić z kim mam ochotę – i zadarłszy ku górze podbródek, energicznie weszła do lokalu. Dawid mrugnął okiem do zastygłego w bezruchu Mateusza i szepnął rozbawiony:
– To ona mówiła o lodach…
Ale kiedy tylko zajął miejsce przy stoliku, Nika nieoczekiwanie zerwała się z miejsca.
– Muszę do toalety, poprawić makijaż.
Spojrzał na nią podejrzliwie. Faktycznie, wokół oczu miała grafitowe smugi i cienie. Pewnie dlatego, że znów płakała.
Za oknem rozległ się grzmot i runęła ściana deszczu.
– To idź – powiedział krótko.
Nagle odczuł niezwykłe znużenie całą tą sytuacją. Nigdy wcześniej nie miał wrażenia, że robi coś na siłę, pod taką presją. Przecież to wszystko nie miało najmniejszego sensu. Dzieciaki pokłóciły się o głupotę, a on wykorzystuje ten fakt, by załatwić swój własny interes.
Ale po co?
Nika zniknęła za zakrętem.
Jednak nie poszła do łazienki.
Wyszła na zewnątrz, rozglądając się, z mocno bijącym sercem.
Nagle z niezwykła wyrazistością wszystko zrozumiała.
Patrzyła na zgarbione plecy Mateusza, na jego smutek, gdy powoli oddalał się od niej w nieokreślonym kierunku.
Kochał ją. A ona tak bardzo kochała jego. Dawid był tylko substytutem prawdziwych uczuć, fizycznym zauroczeniem.
Ale to nie przy nim chciała się budzić każdego dnia, nie przy nim pragnęła się zestarzeć, nie jego dzieci urodzić.
Głupia kłótnia o coś tak mało ważnego, nie mogła ich rozdzielić.
Nie. Nie! Nie, nie, nie!
Krzycząc te słowa, ruszyła przed siebie, najpierw marszem, potem biegiem.
Zaskoczony Mateusz obejrzał się do tyłu i stanął w bezruchu.
Wystarczyło, by tylko rozłożył ramiona, a padła w jego objęcia, zatonęła w silnym uścisku, oszołomiona pocałunkami pełnymi bezbrzeżnej tęsknoty.
- Kocham cię, kocham! Tak bardzo kocham – szeptała, błądząc ustami po jego wargach. Czuła słony smak, ale nie wiedziała czyje to łzy, jej czy ukochanego? – Przepraszam, tak bardzo żałuję…
- Nie masz czego – odpowiedział również szeptem. Ujął jej twarz w dłonie, kciukami pieścił mokre policzki. – Każdy czasem błądzi. Poza tym gdybym był od początku szczery…
I wtedy na dobre się rozpłakała. Tulił ją, pocieszał i wciąż nie wypuszczał z ramion.
A na końcu podniósł i wolnym krokiem skierował się ku nadbrzeżu.
W taki deszcz musiało tu być pusto. Byli przemoczeni do suchej nitki, ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Z Dominiką w objęciach, schronił się pod wiotką brzózką, oparł ją o pień i zaczął łapczywie całować.
Zapomnieli o całym świecie. Zwłaszcza o paskudnej pogodzie, bo dla nich świeciło słońce. Znaleźli się w raju, do którego wstęp mają tylko nieliczni.
Udało im się.
Przez chwilę pomyślała o samotnym, zgorzkniałym Dawidzie, otoczonym przez luksus. Czekającym na nią w eleganckiej i drogiej restauracji. Tak bogatym, a jednocześnie tak biednym.
A później posłała to wspomnienie do diabła.
To już nie była jej sprawa.
Nie jej przeznaczenie.
Ona swoje znalazła w całkiem innym miejscu. W całkiem innych ramionach.
– Dominiko – oznajmił poważnie Mateusz. Zaśmiała się, bo woda kapała mu z czubka nosa, ujmując powagi. – Oświadczam ci dwie rzeczy. Po pierwsze kocham cię i nie oddam więcej żadnemu palantowi. A po drugie, kiedy za mnie wyjdziesz?
– Kiedy? – zaczęła się z nim przekomarzać. – A nie powinieneś spytać „czy”?
– Nie. Może być jutro?
– Wariat!
– Dzisiaj?
– Kompletny wariat!
I pocałowała go tak, że nie miał już więcej wątpliwości.
Mogli zacząć od nowa budować własne szczęście.
A słońce uciekło ciemnym, deszczowym chmurom i kilka jego złocistych promieni padło na stojącą w bezruchu parę. Zapaliło iskierki szczęścia w oczach kobiety i mężczyzny, przyniosło ukojenie.
Po pochmurnym poranku, nadszedł w końcu jasny, piękny wieczór.
Wypogodziło się.
Jednak nie dla wszystkich.
Dawid siedział przy stoliku popijając wino. Po pięciu minutach zaczął się niecierpliwić. Po dziesięciu zrozumiał, że dziewczyna najzwyczajniej w świecie go zostawiła. Doskonale wiedział, do kogo poszła.
Powinien być wściekły. Lecz nagle poczuł tylko smutek. To nie była porażka, a jedynie naturalna kolej rzeczy. Odstawił kieliszek i szybko zapłacił. A potem wsiadł do samochodu i zacisnął zęby. Wiedział już gdzie powinien jechać.
Dominika umiała dokonać wyboru. On też musiał to zrobić.
Znów zaczęło padać. Nie była to jednak ulewa, zaledwie mżawka, delikatnie rosząca łaknącą wilgoci ziemię.
Trafił bez problemu i tym razem nie potrzebował nawigacji.
I nic nie mógł poradzić na to, że czuł coraz większą ulgę, coraz większą radość.
Kiedy zapukał nikt nie otworzył. Cierpliwie stał przed drzwiami jeszcze kilka minut, a potem obszedł dom dookoła. Może Ilona siedzi na werandzie? Jeśli nie, to tam na nią zaczeka.
Ale nie było takiej potrzeby.
Stała pośrodku małego ogródka. Ramiona miała rozłożone, twarz wzniesioną ku niebu. Mokra koszula kleiła się do jej ciała, wyraźnie pokazując, że nie miała nic pod spodem. Rude włosy, teraz o kilka tonów ciemniejsze, kosmykami opadały na plecy.
Uśmiechnął się z czułością. Powinien już przywyknąć do tych drobnych dziwactw.
Ostrożnie podszedł do niej od tyłu i nagle otoczył ją ramionami.
– Cześć ruda żabo – wyszeptał drżącym głosem wprost do jej ucha. 

przed nami część ostatnia :-)

67 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwoscia na kolejna czesc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu się budzę, patrzę i aż 16 komentarzy...

      Usuń
  2. Słabe. Niezbyt podoba mi się takie zakończenie, gdyż od początku nie palalam miłością do tej rudej. Moim zdaniem, może tylko moim to jedno z gorszych opowiadań. Zdecydowanie za dużo bohaterów pierwszopl. jak na tak krótkie opowiadanie. Ale przecież każdy ma inny gust ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje że Ilona nie wybaczy mu tak szybko, po tym jak się zachował. Powinien dostać porządną nauczkę. Przyjeżdża do niej jak nie udało mu się z Dominiką i oczekuje zapewne że mu wskoczy w ramiona. Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow.. wiecej mi daj! Rozmarzylam sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże, bosko! *.*
    Tosia

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku! Piękne. ; ) Mateusz i Dominika szczęśliwi, a Dawid wkońcu przyznał się do własnych uczuć przed sobą. Byle nasza płomienna ropuszka nie posłała go w diabły. ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak długo czekałam aż zasnęłam i dopiero teraz przeczytałam :-D Cudowna część :-) Jednym słowem warto czekać! Pozdrawiam MT

    OdpowiedzUsuń
  9. Okej, powiem szczerze, że zrobiło mi się zwyczajnie w pewnym momencie smutno, czytając tę część. Oczywiście przy tym nakryciu. Nie z powodu Ilony, a Niki. I mimo że, tak jak napisałem pod poprzednią częścią, nadal uważam ją za nieco głupią (nie wiem, może jestem za mało doświadczony, ale nigdy nie miałem tak, że będąc w związku pragnąłbym kogoś innego), ale już jest lepiej. ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Błagam... nie przetrzymuj nas tak i nie torturuj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo nie byłam przekonana w jakim kierunku to zmierza,ale podoba mi się rozwój sytuacji. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to takie, że nie czuję tej miłości między Mateuszem a Niką. Na początku wszystko super, pierwszy dotyk, pocałunek, później przerwa, następnie pseudo gwałt znowu przerwa i zapewnienia o wielkiej miłości. To, że między nimi jest miłość wiem tylko z Twoich babeczko komentarzy a nie z rozwoju sytuacji niestety. Mam po prostu wrażenie, że zbytnio skupiłaś się na kreacji Dawida i Ilony a młodsza para jest jakaś "płaska"...
    Ale mimo wszystko super i czekam na zakończenie z happu endem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże kocham tego drania i Ilonę. Błagam niech oni w końcu będą razem :D
    A tak wogóle jak można pisać tak dobre opowiadania ? Przez ciebie nie robię nic, tylko czytam i czytam , nawet po kilka razy każde twoje opowiadanie . Są boskie ! Tylko tak dalej !!!
    Madzia ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. o jej :))) w końcu zrozumiał, że Nika nie jest dla niego:) bardzo mnie ucieszyła ta część :) dziękuję, dziękuję, dziękuję :*
    czekam niecierpliwie na cd.
    ps. mam ochotę na słodkie i szczęśliwe zakończenie... ale pozostaje mi się zdać całkowicie na Twoja wyobraźnie Babeczko Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie za dużo Niki a za mało Ilony. Na początku byłam pewna, że Dawid powinien być z Dominiką, ale ostatnio zmieniłam zdanie. Bardziej pasuje do niego Ilona. Tylko w tej części z twardej i pewnej siebie i przebojowej kobiety nie zostało nic. Po przeczytaniu mam wrażenie, że Ilona ta i z poprzednich części to zupełnie inna osoba. Mam nadzieje że koniec będzie należał do poprzedniej Ilony. Babeczko piszesz rewelacyjnie !!! Uwielbiam twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  15. To moje pierwsze opowiadanie gdzie pokusiłam się o wprowadzenie dwóch par. Dlatego musicie mi wybaczyć potknięcia. Choć już teraz widzę, że lepiej jednak mocniej skupić się na jednej, druga niech będzie tłem. Faktycznie, jak zauważyła jedna z czytelniczek, nawet ja przestałam czuć tę miłość Niki i Mateusza, pewnie dlatego tekst jest nieco blady i taki jakiś anemiczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst nie jest blady i anemiczny wręcz przeciwnie fabuła jest fajna i dość rozbudowana. Mam tylko wrażenie, że w trakcie pisania zmienił się główny bohater - zamiast opowiadania o Dominice napisałaś opowiadanie o Dawidzie. :)
      Czekam na ciąg dalszy - mam nadzieję, że Ilona da Dawidowi popalić.

      M.G.

      Usuń
    2. Doszlam do podobnych wnioskow i ani troche mi to nie przeszkadza :) ilona i dawid to swietna para!

      Usuń
    3. Dzięki temu że mamy wkońcu dwie pary na pierwszym planie opowiadanie wyróżnia się spośród reszty! Mnie akurat bardzo przypadło to do gusty ale to raczej zasługa autorki :))))
      P.

      Usuń
  16. Szkoda mi ,że Dawid i Dominika nie będą mogli być już nigdy razem :( Bardzo w nich wierzyłam i trochę ciężko mi się z tym pogodzić no ale i tak przeczytam zakończenie.
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wprowadzenie postaci Ilony bylo swietnym posunieciem :) mam nadzieje ze to jedno z tych opowiadan z happy endem i polaczysz ja z Dawidem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie może być znowu happy endu, bo się porzygam :P
      W świątecznym opowiadaniu i w sylwestrowym jeszcze rozumiem że skończyło się słodziutko, żeby czytelnikom zrobiło się ciepło na sercach. Ale teraz okres świąteczny się skończył, skoro Nika z Mati tak się pięknie całowali w deszczu to przynajmniej niech Dawida i rudą ropuszkę sponiewiera!
      Tak poza tym to pisz, pisz, ogólnie mi się podoba :)

      Usuń
    2. Zycie jest wystarczajace szare, niech przynajmniej tutaj bedzie happy end :)

      Usuń
    3. Happy end już był - u Niki i Mateusza ;)

      Liczę, że Ilona pokaże na co ją stać. W końcu ma ognisty temperament i zwariowane pomysły.

      M.G.

      Usuń
  18. czuję, że będzie gorąco :) Ilona to ognista kobieta i zdecydowanie nie da się tak od razu ugłaskać, nie po tym co zastała w biurze... oj, będzie się działo.
    czekam na zakończenie :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze kiedy zbliżasz się do zakończenia, opowiadanie traci na tym bardzo wiele. Zaczęłam czytać i miałam wrażenie, że to całkiem inny tytuł. Jednak rozumiem, zakończenia bywają trudne. Poza tym, chciałabym być taką Iloną, dla której bogaty facet, pokroju Dawida, rzuca wszystko. Która by nie chciała?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ohohohoho! Czuję niedosyt! Ilona nie może mu tak łatwo wybaczyć. Mam nadzieje że nieźle go opieprzy w następnej części . Dawid na to zasługuje. Nie mogę się doczekać tej ostatniej części ! Niech będzie ostro !

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja jestem potwornie zawiedzione, że wybrała Mateusza. cały czas miałam cichą nadzieję, że jednak zejdzie się z Dawidem ;< no ale cóż, może to jakoś przeżyje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozwój sytuacji bardzo mi się podoba i nie zgodzę się z tym, że jest to Twoje najgorsze opowiadanie. Moim zdaniem jest jednym z lepszych! Wątek Ilony i Dawida jest zdecydowanie moim ulubionym, a Nike i Mateusza traktuje nieco pobocznie. I dobrze mi z tym! ;)
    Pozdrawiam i czekam na płomienną miłość!

    OdpowiedzUsuń
  23. W takim momencie przetwac to tortura dla mnie. Ale opowiadanie jak zwykle doskonale fajnie ze Dominika jest z Mateusze a Dawidcw koncu sie ogarnal i pojechal do ilony mam nadzieje ze za nim mu wybaczy da mu popalic, chociaz znajac ja to pewne :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mozemy liczyc na kolejna czesc piec po polnocy? Jedno z Twoich lepszych opowiadan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tym pytaniem?
      Dodasz tuż po północy czy w ciągu dnia?

      Usuń
  25. Na twoim miejscu zakończyłabym właśnie w tym momencie. Czytelnik mógłby dopowiedzieć sobie, czy Ilona i Dawid będą razem, czy też nie, ale nie jestem tobą i zrobisz wedle swojego upodobania :) Kocham twój styl pisania i z niecierpliwością czekam na dalszą część :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty! Większość chyba by mnie udusiła ;-D

      Usuń
  26. – Nie może dopuścić, by obie wyrwały się w jego sideł.
    Chyba powinno być z jego sideł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Czytałam to tyle razy i nie zauważyłam :-)))

      Usuń
    2. Cała przyjemność po twojej stronie :D

      Usuń
  27. mamy czkać, czy iść spać?

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziś wieczorem dodam, nawet późnym :-) Ale całość i ostatnią część.

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć Babeczko ;)
    Piszesz fantastycznie i od przeczytania pierwszego akapitu jestem zakochana w każdym Twoim tekście ;) (no może mniej w tylko z elementami fantastyki, ale po prostu za nią nie przepadam).
    Do tej pory wydawały mi się jedynie miłą odskocznią od faktycznej rzeczywistości, która często nie jest taka kolorowa. Zawsze gdy miałam gorszy humor wracałam do Twoich perełek, nawet gdy już kiedyś je czytałam i po cichu marzyłam o takiej przygodzie ;). I udało się! Może nie do końca tak bajkowo, ale jednak. Od kilku lat gram w grę internetową i mam stałą kompanię do grania, nie przypadkowo są to sami faceci :D. I nagle między mną a jednym z nich zrodziło się coś, nie mam pojęcia jak to określić bo nie widziałam go nigdy na oczy.. żaden facet jednak tak na mnie nie działał. Obiecał, że gdy tylko wyrwie się z pracy to do mnie przyjedzie ;) Jest marynarzem, tak jak jeden z Twoich bohaterów.. i z pewnością jest tak samo gorący jak on ;D

    Przepraszam, za uzewnętrznianie się ale chciałam pokazać, że takie historie zdarzają się naprawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, by real sprostał wyobrażeniom :-) Znam taką internetową parę, są doskonale do siebie dopasowani, zaiskrzyło już po pierwszym spotkaniu. Wzięli ślub, dorobili się dwójki uroczych dzieciaków... Więc nikt mi nie powie, że net przynosi tylko rozczarowania. Tobie również życzę takiego szaleństwa i spełnienia marzeń :-))) I koniecznie napisz, jak poszło. Nie musisz publicznie ;-) może być na maila, adres w zakładce kontakt.
      Buziaki
      Aga

      Usuń
  30. Tylko boję się, że na to spotkanie będę musiała czekać do momentu aż morze zamarznie ;D
    Zaraz pewnie zostanę ukamienowana, ale problemem jest też fakt, że mam już narzeczonego. Tylko ja chyba nie jestem w tym związku szczęśliwa, teraz to już bardziej rutyna i kwestia przywiązania niż gorące uczucie..
    Ahh, ci marynarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym nie służy zbyt długi okres "narzeczeństwa". Przyznam się szczerze, że jakbym z moim mężem "chodziła" pięć lat, to nie wiadomo co by było... A tak? Raz, dwa, dzidziuś, wspólne obowiązki, rodzina i wcale nieźle nam się układa :-)))
      Najgorzej jest jak mija pierwsze zauroczenie i nie pozostaje nic...

      PS. Ja myślę, że w tym roku Bałtyk raczej nie zamarznie ;-) A tak poza tym... Marynarz (tutaj proszę sobie wyobrazić długie westchnienie)... :-D

      Usuń
  31. A sam tytuł nie jest odwrotnie? Zawsze było "W mojej głowie, w Twoim sercu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest. Był, bo poprawiłam. To już drugi raz jak pomyliłam :-) Dzięki

      Usuń
  32. Babeczko ! a widzialas ze mikakamaka poszla w Twoje slady i zalozyla bloga :p?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się nazywa. AG@

      Usuń
    2. http://mika-kamaka.blogspot.com/?m=1&zx=bda951ef0478af9e

      Usuń
  33. Ja z moim mężem "chodziłam" 7 lat.I szczerze gdyby mi się nie oświadczył to kopnęła bym go w tyłek :-) Bo ile można ze sobą chodzić? Rutyna i monotonia robi swoje.Taki związek łączy przywiązanie a nie gorące uczucie.A na dzień dzisiejszy jestem mamą cudownej córci i razem z mężem tworzymy zgrany duet :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Babeczko,czekam zniecierpliwiona! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja też już się nie moge doczekać! ;) Dodaj jak najszybciej, proszeeee :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Babeczko błagam! ; )

    OdpowiedzUsuń
  37. kiedy cos nowego?

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie dręcz nas tak :-) Prosimy dodaj szybko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  39. Babeczko! Zniecierpliwieniem czekamy na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
  40. Będzie za niecałą godzinę, bo musi mi się komp podładować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babeczko! ;/

      Usuń
    2. Gdzie opowiadanie? :(

      Usuń
  41. Czekamyyyyyy :-)

    OdpowiedzUsuń
  42. ile mamy jeszcze czekać : <

    OdpowiedzUsuń
  43. i co miało być , a nie ma...::(

    OdpowiedzUsuń
  44. Jeszcze przed rozpoczęciem historii napisałaś głowei :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Babeczko odswiezam Twoja strone co 5 min :) co z tym zakonczeniem. blagam wrzuc je :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Niecała godzina już dawno minęła... :(

    OdpowiedzUsuń