poniedziałek, 2 grudnia 2013

W mojej głowie, w twoim sercu (VI)

Wiecie... Napisałam już zakończenie i dotychczas byłam pewna, którego z panów wybierze Nika. Ale ostatnio tak jakbym trochę zwątpiła w swój własny wybór...  Mateusza z jego chłopięcym urokiem czy też seksownego Dawida? Jasny gwint! I na co mi było wprowadzanie dwóch bohaterów?
Co do Pechowej, to musicie zaczekać. Mam świetne pomysły, z których sama się śmieję, ale muszę to ująć w słowa, tak byście i Wy mogli się pośmiać. 

PS. Podziwiam Was za cierpliwość. Ja bym chyba wolała poczekać, aż wszystkie części będą dostępne...

link do części V - klik

          W mojej głowie, w twoim sercu (VI)
Sprawdziły się najgorsze przypuszczenia. Zaledwie zjawiła się w pracy, dostała wezwanie by stawić się u prezesa. Z duszą na ramieniu udała się w kierunku biura. Samopoczucia z pewnością nie poprawiła pełna złośliwej satysfakcji, mina sekretarki.
Ale Dawid wcale nie wyglądał na rozgniewanego. Raczej trwał w ponurej zadumie, dłońmi podpierając podbródek.
– Usiądź – niedbałym gestem wskazał na fotel po drugiej stronie biurka.
Jakoś nie miała ochoty na sprzeciw. Posłusznie zajęła miejsce i czekała na to co powie. A raczej na zwolnienie. Czegóż by innego mogła się spodziewać?
– To było strasznie głupie – w końcu się odezwał, nie spuszczając z niej wzroku.
Poczuła, jak się rumieni pod wpływem intensywności tego spojrzenia.
– Wiem.
– I tylko tyle masz mi do powiedzenia?
– Przepraszam. Ale byłeś taki arogancki i pewien siebie, gdy proponowałeś mi kolację…
Zmilkła zmieszana, z pochyloną głową i duszą na ramieniu. Dosłownie.
– W takim razie ja również przepraszam. Chyba po prostu miałem zły dzień – dodał usprawiedliwiająco.
– Czy teraz mnie zwolnisz? – spytała cicho, podnosząc wzrok.
Zwolnić ją? Jeszcze czego! Jego piękny plan od razu spaliłby się na panewce.
– Nie mam mowy. Dopiero wtedy okazałbym się ostatnią świnią.
Wyglądała na zadziwioną jego słowami.
– Mam pracować dalej jak gdyby nigdy nic?
– Jeśli chcesz. Mnie nie przeszkadza twoja obecność.
– Teraz to dopiero mnie zaskoczyłeś!
– Musisz mi tylko jedno obiecać…
No tak. Wiedziała, że nic nie ma za darmo. Ale Dawid wstał i podszedł bliżej. Potem ukląkł tuż obok niej i przykrył swą ręką splecione dłonie dziewczyny. A kiedy na dodatek spojrzał na nią z niesłychaną powagą w oczach, poczuła najprawdziwszą panikę. Już wolała, gdy był chamski i grubiański.
– Jedną kolacją, sam na sam ze mną. Tym razem bez obstawy. Dwie godziny i zadecydujesz czy naprawdę jestem łajdakiem, którego lepiej unikać.
– Ale ja…
– Daję słowo honoru, że więcej nie będę ci się naprzykrzał, jeśli nie zachcesz.
– Raczej podejrzewam, że nie wierzysz w porażkę?
– Widziałem wczoraj jak całowaliście się przy pożegnaniu – aż zabrakło jej tchu – widziałem i wcale nie jestem pewien zwycięstwa.
– To co chcesz osiągnąć?
– Chcę, byś dała mi jedną, jedyną szansę.
Patrzyła na niego nieco podejrzliwie. Był zbyt spokojny, zbyt opanowany, kiedy o tym mówił. Ale jednocześnie tak delikatnie, niemal czule pieścił jej dłoń.
– Jesteś ode mnie dużo starszy…
– Osiem lat.
– I bardziej doświadczony…
– To czasami może być zaleta.
– Żyjesz w innym świecie, obracasz się w innym towarzystwie…
– Jesteś tchórzem Dominiko? Skoro nic do mnie nie czujesz, to będzie jedynie udana kolacja. Nic poza tym. Przecież o tym wiesz?
– Kto powiedział, że nic? – spytała cicho, patrząc wprost w jego oczy.
Poczuł słodki powiew zwycięstwa. Ale nie mógł sobie pozwolić na żaden fałszywy ruch. Inaczej spłoszy już i tak wystraszoną zwierzynę.
– A więc jedna kolacja?
– Dobrze. Tylko jedna.
– W ten weekend?
Zawahała się. W zasadzie miała już inne plany. Ale musi najpierw zamknąć tę sprawę. Najwyżej z Mateuszem umówi się na kolejną sobotę. Nie wierzyła, aby mogła wybrać Dawida, ale kusiło ją, by sprawdzić jak to jest. Miała jedyną, niepowtarzalną okazję, również na to, by pozbyć się widma niechcianego adoratora.
– W sobotni wieczór.
– W takim razie przyjadę po ciebie o ósmej – podniósł jej dłoń i pocałował. – Słowo honoru, że więcej nie będę się naprzykrzał.
– Trzymam cię za nie – odparła żartobliwie, wstając. – A teraz wracam do pracy. Pozwolisz?
– Jak najbardziej – odpowiedział szerokim uśmiechem na jej szczere, pełne radości spojrzenie.
Dopiero kiedy wyszła, spochmurniał.
W zasadzie wolał płacić. Ale czuł, że tutaj nie pomoże jakakolwiek kwota. Musiał uciec się do podstępu, czułych słówek. Musiał być cierpliwy i subtelnie zdobywać każdy przyczółek. Na jego twarzy ukazał się dziwny wyraz niezdrowej satysfakcji.
To była tylko uparta gąska, przekonana o swej wyjątkowości. Gdy już się nią nasyci, pokaże jej, że wcale nie była wyjątkowa. Była taka sama jak inne, z którymi sypiał. Upokorzy tak samo, jak ona jego wczorajszego wieczoru.
O, tak! W tym zakresie miał niemałe doświadczenie.
Zatarł ręce, już ciesząc się wizją przyszłych planów. Nic tak bardzo nie poprawiało mu humoru, jak świeża, niewinna zdobycz, z którą będzie mógł zrobić to, czego zapragnie. W tym wypadku warto było nawet odgrywać przez jakiś czas komedię, w której sam siebie prezentował jako szlachetnego i romantycznego adoratora.
Tak. Zdecydowanie zapowiadała się dobra zabawa.
***
– Nie możesz w ten weekend? – Mateusz wyglądał na tak zmartwionego, że niemal pożałowała zmiany planów.
– Zapomniałam, że umówiłam się z dziewczynami na babski wieczór. Ale daję ci słowo honoru, że przyszłą sobotę mam wolną!
Czuła się wyjątkowo podle mówiąc to, ale nie miała wyjścia. Zresztą, jak dobrze pójdzie, Mateusz nigdy się nie dowie o tej sprawie. Jej zostaną wyrzuty sumienia, których łatwo się pozbędzie, bo nadal była pewna, że znajomość z Dawidem nie wypali.
– Dobrze, niech będzie przyszła sobota – roześmiał się i odpalił motor. – Do zobaczenia jutro rano.
Ku cicho skrywanemu żalowi Dominiki, nie pocałował jej. A szkoda, bo miała na to straszną ochotę. Żałowała również, że nie zaproponował jakiegoś wieczornego spaceru czy wyjścia do kina. Czegokolwiek.
Westchnęła. Chyba nie będzie tak wstrzemięźliwy aż do wspólnego wyjazdu? To by dopiero było? Zresztą… Tak naprawdę nic o nim nie wie. A może wcale nie jest wolny, może też się z kimś spotyka?
Nie, nie wolno jej wszędzie wietrzyć podstępu. To głupie.
A więc można powiedzieć, że wszystko ułożyło się idealnie. Jedna kolacja z Dawidem i postara się, by dał jej spokój. Potem wyjazd z Mateuszem. Ciekawe dokąd chciał ją zabrać?
Dominika rozmarzyła się. Leżała w hamaku, z nogą przewieszoną przez jego krawędź, a jej wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Miała taką szaloną ochotę, by Mateusz posunął się nieco dalej poza zwykły pocałunek. Na samą myśl o tym „dalej” robiło jej się gorąco i dziwnie słodko. A gdy jeszcze poczuła wyimaginowany ciężar jego ciała na swoim, dłonie, które docierają w każdy zakamarek... Och! Musi skończyć z takimi myślami!
Co do Dawida, to o sobocie myślała raczej z niechęcią. Nie podobało jej się przede wszystkim to, że oszuka Mateusza. Nie chciała tego.
Z determinacją postanowiła, że jutro z nim o tym porozmawia. To było nieco absurdalne, ale jest to jej winien, za tę hecę wczorajszego wieczoru. Mogła od razu postawić sprawę jasno, jedyne co jej groziło, to wylot z pracy. Akurat to dałaby radę przeżyć.
Im dłużej rozmyślała o sobotnim wyjściu, tym większą czuła obawę. Nie przed tym co zrobi Dawid, ale przed tym, na ile ona sama mu pozwoli. Miał na nią dziwny, hipnotyzujący wpływ. Był zbyt przystojny i zbyt seksowny, by pozostać całkowicie odpornym na jego czar.
„A ja jestem pogięta” – pomyślała z niesmakiem Nika, wygrzebując się z hamaku. No bo była. Zakochana w jednym, a pragnąca drugiego. Zresztą, na obu miała ochotę.
Zaczęła chichotać. To naprawdę było zabawne i mocno pokręcone.
Potem nagle spoważniała.
Musi koniecznie coś z tym zrobić. Trzymanie dwóch srok za ogon, zazwyczaj niezbyt dobrze się kończy.
***
Dawid z całej siły starał się dotrzymać słowa. Trochę ciężko mu się pracowało ze świadomością, że obiekt jego pożądania jest tuż obok, zaledwie piętro niżej, ale wiedział, że nie ma wyboru.
Musiał poczekać do soboty. A wtedy, po wszystkim będzie już tylko jego.
Uśmiechnął się drwiąco na samą myśl o tym.
Ta dziewczyna stanowiła jego obsesję. Nie mógł normalnie spać, nie mógł jeść, nie umiał pracować. Pragnął jej tak bardzo, że przekraczało to granice zdrowego rozsądku. A jednocześnie czuł wściekłość, że tak mocno udało jej się zawładnąć jego zmysłami. Kiedy kochał się z inną kobietą, widział przed sobą twarz Dominiki, czuł jej zapach. To było jak choroba, jak szaleństwo.
Musiał się wyleczyć.
Będzie więc aż do obrzydzenia romantyczny i ckliwy. Idealna kolacja, idealna adoracja, a wszystko w jego własnym domu. Po to, aby później mogli kontynuować wieczór w ogromnym łożu w jego sypialni.
Już on się postara, o właśnie takie zakończenie. Wytoczy każde działo, sięgnie do każdego fortelu, tylko po to, aby zdobyć tę kobietę wraz z wieżą, na której próbowała się przed nim ukryć.
Drgnął, gdy drzwi do jego gabinetu gwałtownie się otworzyły.
– Cześć braciszku!
No tak. Któż by inny, jeśli nie Igor, wpadłby z takim impetem nawet nie zapukawszy, do jego biura.
Dawid mruknął coś w odpowiedzi i postarał się przybrać wygląd ciężko zapracowanego.
Jednak gościa nie zraziło chłodne przyjęcie, widać był już do tego przyzwyczajony.
– Mam chwilkę wolnego od tych wszystkich koszmarnych przygotowań ślubnych. Aż się wierzyć nie chce, że to już za dwa tygodnie – westchnął, po czym rozsiadł się wygodnie, kładąc nogi na biurko.
– To nie przydrożny bar, zabieraj je z moich dokumentów – warknął Dawid.
– Coś ty taki drażliwy ostatnio? Gdybyś nie był zimnym draniem bez serca, to powiedziałbym, że się nieszczęśliwie zakochałeś. Co, mam rację?
– Bzdura!
– Oj, braciszku! Nawet mam podejrzenia co do osoby. Widziałem, jak wtedy na nią patrzyłeś.
– Mów po co przyszedłeś i wynoś się. Mam dużo pracy.
– Ta stażystka czy nowa pracownica. O pięknych oczach i niewinnej buzi. Wiesz – Igor pochylił się do przodu, z premedytacją prowokując brata do kontrataku – ona nie bardzo pasuje do takiego drania jak ty.
Dawid zmierzył go chłodnym wzorkiem.
– Owszem, nie zaprzeczę, że mam na nią ochotę. Tobie też się podoba, więc dostaniesz jeden numerek z nią na wieczór kawalerski. Taki prezent ode mnie.
– Nie gadaj głupot. Nie mam zamiaru zdradzać przyszłej żony.
– Chciałeś powiedzieć, że jeszcze nie masz zamiaru? – dodał Dawid w wyraźnie wyczuwalną drwiną.
– Ja cię nie zmuszam byś uwierzył w miłość, więc ty mnie nie zmuszaj, bym przestał w nią wierzyć.
– Naiwniak.
– Zobaczymy co powiesz, jak i ciebie trafi. Idę, bo ciężko się z tobą rozmawia. A co do dziewczyny – na moment przystanął w drzwiach i posłał mu spojrzenie pełne rozbawienia – to jestem pewien, że tak łatwo ci nie pójdzie.

link do części VII - klik

40 komentarzy:

  1. Babeczko,więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, Babeczko, kogo wybierze Nika... Wydaje mi się jednak, że to trochę nie fair, ze zawsze wygrywają piękni i bogaci. Tacy ciepli Mateusze też mają prawo do miłości, potrafią kochać bezwarunkowo i dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa, miłość. A może Dawid powinien zrozumieć, że istnieje coś takiego jak miłość patrząc na Nikę i Mateusza i może ustąpić im? A może na ślubie brata pozna tą jedyną? Chodzi mi po prostu o to, że "zwykli" ludzie są równie fascynujący, jak ci z "wyższych sfer". Ale to tylko moje zdanie.
    A te bóle głowy to mogą też być od kręgosłupa przemęczonego przez długie przesiadywanie przed kompem? Mogłabym o tym wiele powiedzieć... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze... Ja tam bym wolała Mateusza. Ale jakoś żal mi się zrobiło Dawida... I teraz jestem w kropce ;-D

      Usuń
    2. To popatrz na to w ten sposób: taki facet jaak Dawid nie chciałby, litości, żeby komuś było go żal. Też wolę Mateusza dlatego napisałam to co napisałam we wcześniejszym komentarzu. Pozdtawiam ciepło.
      Frania

      Usuń
    3. Też bym wolała Mateusza. Mam alergię na typków pokroju Dawida, aroganccy, bogaci i przekonani o swojej doskonałości oraz możliwości kupienia wszystkiego i wszystkich.

      Usuń
  3. Babeczko ,chyba zwariuję :P , chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. super opowiadanie :) zapowiada się naprawdę ciekawie! :D tak czy siak nie zmieniaj pod wpływem naszych sugestii pierwotnej wersji tekstu :) zostaw wszystko tak jak sobie od początku zaplanowałaś:)pierwszy pomysł zawsze jest najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W mojej ocenie Nika jest bardziej przekonana do Mateusza bo wydaje się taki "przyziemny" a właśnie Dawid przez to że jest z "wyższych sfer" jest przekreślony :-) On w tym wszystkim bardzo się pogubił no i Nika musi mu pomóc wrócić na właściwy tor.Ale mam nadzieje że po drodze utrze mu trochę nosa :-) Dawid i tylko Dawid ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja tam wolałabym Dawida :D Uwielbiam w Twoich opowiadaniach facetów, którzy z początku są tacy niedostępni, zimni, a pod wpływem uczuć do kobiety przechodzą metamorfozę - Jestem pewna, że Dawid właśnie taką metamorfozę przejdzie :3
    Zgadzam się z osobą kilka komentarzy wyżej. Bez wątpienia tacy Mateusze też potrafią kochać bezwarunkowo i dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa, ale nigdy nie będą tak fascynujący jak właśnie takie Dawidy :D
    Babeczko, nieważne kogo wybierzesz. Zakończenie i tak będzie (jak zawsze) idealne xD

    Mad.

    OdpowiedzUsuń
  7. wolałabym, żeby była z Mateuszem, on by jej nie zranił, była by szczęśliwa.
    Co do Dawida, jest zimnym draniem, a do tego bardzo wyrachowanym, dlatego mam nadzieję, że Nika mu nie ulegnie.
    Czekam na cd:)
    Pozdrawiam,
    w.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie piszę słowa serenady dla Darena... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja wolę Mateusza! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym na twoim miejscu nie pytała się czytelników, bo zawsze to szkodzi zakończeniu opowiadania (patrz na "nikomu ani słowa"). Zrob tak, jak ty uwazasz. Pierwsza mysl jest zazwyczaj najlepsza. Proszę, zostaw opowiadanie takim, jakim jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem za Darenem :-D juz nie mogę się doczekać tej serenady :-P a Mateusz i Dawid niech walczą dzielnie o Nike :) czuje ze bedzie się działo =)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak! Mateusz jak najbardziej. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. daj dziś zimowy, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Babeczko, leżę pod kocem lecząc przeziębienie i czuję, że tylko Pewnego Zimowego Wieczoru może przyspieszyć mój powrót do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko podładuję kompa, bo na kablu gaśnie i będzie :-)

      Usuń
    2. życie mi ratujesz :) Dzięki :*

      Usuń
  15. Babeczko niech wygra Dawid. Mateusz bezdusznie wykorzystał Nikę do zemsty na D. i widać, że to na tym mu zależało bardziej niż na Nice.Nawet nie martwił się o to, że dziewczyna może stracić przez to prace. Skoro tamta dziewczyna go zdradziła tzn, że on musi być wybrakowany.
    Dawid górą ! Czekam z niecierpliwością na ich spotkanie. Życzę wspaniałej weny tworczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym w 100% :) Dawid jest lepszy, lubie przemiany drani itd ;P

      Usuń
  16. a kiedy będzie dalsza część Pechowej?:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy następna część? I oczywiście wole Davida :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy będzie ta nastŕpna część? Nie mam siły już dłużej czekać, proszę napisz ją jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy następna część :)? Dawid oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego tak długo nie ma cię na blogu? Z niecierpliwością czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Proszę napisz coś

    OdpowiedzUsuń
  22. Babeczko kiedy następna część? Nie mogę się doczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo bym chciała aby to Dawid był z Dominiką .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ci niegrzeczni chłopcy... ;-)

      Usuń
    2. Babeczko :c Lepiej, żeby Mateusz byłz Niką.

      Usuń
  24. Możemy liczyć dzisiaj na następnną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwcześniej jutro, najbardziej prawdopodobnie pojutrze.

      Usuń
  25. czekamy z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  26. I gdzie ta nasza obiecana część?

    OdpowiedzUsuń
  27. Babeczko czekam z niecierpliwoscia kiedy ciag dalszy....... ;) mam nadzieje ze David bedzie tym ktorego wybierze :D

    OdpowiedzUsuń
  28. David według mnie lepszy. Uwielbiam jak facet zmienia się pod wpływem kobiety. A tak wogóle to czekamy już miesiąc, może dodasz ją nareszcie bo już prawie zapomniałam o czym ono było, ale czekam nadal

    OdpowiedzUsuń