poniedziałek, 30 grudnia 2013

Sylwestrowa opowieść (II)

     Czasem warto zgrzeszyć, by być szczęśliwym...

link do części I - klik

          Sylwestrowa opowieść (II)
Obudziło ją dziwne, nieznane uczucie, kumulujące się w dole brzucha. A także natarczywa, męska dłoń, która pieściła wnętrze jej ud.

Kitty jęknęła, ale nie wyrwała się z uścisku na wpół śpiącego mężczyzny.
Wiktor leżał wtulony w jej plecy, gorącymi wargami pieszcząc skrawek szyi, delikatnie poruszając biodrami. Wyraźnie czuła jego nabrzmiałą męskość na swych pośladkach, doskonale wpasowaną w rowek między nimi. Jeszcze mocniej wypięła pupę, pragnąc poczuć go każdym skrawkiem ciała. To było takie omdlewająco rozkoszne, jak w cudownym erotycznym śnie. A może faktycznie to był sen? Podświadomość spłatała jej prawdziwego figla i przekuła potajemne marzenia w nocne majaki?
Męska dłoń powędrowała do góry.
Stanowczo odwrócił dziewczynę tak, że leżała teraz na plecach. A potem pochyliwszy się nad nią, pocałował. Najpierw delikatnie, zaledwie muskając wargi, delektując się ich aromatem i smakiem, później coraz mocniej, wpychając niecierpliwy język do wnętrza jej ust. Niezdarnie odpowiedziała na ten pocałunek, zarzucając mu ramiona na szyję i próbując jeszcze mocniej wtulić się w męskie ciało.
Tym razem jego ręka powędrowała w dół. Dziewczyna nie miała na sobie bielizny, więc bez przeszkód wsunął palce w rozgrzaną i pełną soków szparkę. Była tak podniecona, że czuł to niemal w zapachu jej skóry, w każdym ruchu, zmierzającym do tego, by mogła być bliżej niego. Zaczął w końcu kolistymi ruchami masować łechtaczkę, czując, jak wbija paznokcie w jego kark. Nie mogła krzyczeć, bo wciąż przyciskał swoje usta do jej warg, ale wiedział, jak bardzo jest podniecona.
Znalazł ją zupełnie przypadkiem, szary, skulony tłumoczek, leżący na białym śniegu. Gdy rozbierał w domu, musiał na chwilę przerwać i pójść do łazienki, by móc sobie ulżyć. I to nie dlatego, że dawno nie był z kobietą. Dziewczyna była cudowna, apetycznie okrągła, delikatna, a jej usta naprawdę doprowadzały go do szaleństwa. Gdyby mógł, pozbyłby się jej bez wahania.
Pewnie nawet nie przypuszczała, jak bardzo musiał nad sobą panować w jej towarzystwie?
Wiedział, że ta nocka będzie trudna. I nie mylił się. Na wpół przebudzony całował teraz te cudowne usta, dłońmi pieścił gładką skórę i gorące, dziewicze wnętrze. Nie powinien tego robić, ale już dawno przestał nad sobą panować. Na dodatek wypity w nadmiarze alkohol, nie tylko nie pomógł, ale wręcz dodatkowo go nakręcił.
Sama Kitty zachowywała się jak we śnie. Była jednym wielkim pragnieniem, prośbą o więcej i nawet przez moment nie pomyślała o sprzeciwie. A kiedy na dodatek poczuła na sobie ciężar nagiego, męskiego ciała, od tej chwil dążyła do całkowitego spełnienia. Przestała mieć jakiekolwiek wątpliwości, bać się bólu czy porażki. Opasała go nogami, palce zacisnęła na ramionach i po omacku poszukała jego warg.
– Poczekaj maleńka – wyszeptał, na chwilę się od niej odsuwając. – To twój pierwszy raz, nie mylę się?
– Tak – patrzyła na niego zarumieniona, w taki sposób, że o mało co całkowicie nie stracił panowania nad sobą.
Podniósł się, a potem szeroko rozsunął jej uda. Klęczał między nimi, wpatrując się w cudowny widok, jaki się przed nim roztaczał. A ona leżała w bezruchu, nie odrywając wzroku od ogromnej, twardej męskości, pod którą w takt każdego ruchu, kołysały się duże, nabrzmiałe jądra. Gdy uświadomiła sobie, że najprawdopodobniej za chwilę ten olbrzym znajdzie się w jej wnętrzu, głośno zajęczała.
– Zaraz, cierpliwości – położył palec na ustach dziewczyny, lekko rozbawiony i nieziemsko podniecony.
A potem klęknął nad nią i przycisnął główkę penisa do jej dziurki. Delikatnie nacisnął. Później zrobił to zwiększą siłą.
– Boli?                                              
Zaprzeczyła ruchem głowy. A więc wszedł głębiej i dopiero wtedy poczuła ból. Zapiszczała jak skrzywdzone zwierzątko, usiłując się wycofać, ale nie pozwolił jej na to. Z całej siły przytrzymał jej biodra i wbił się jeszcze mocniej.
Z oczu Kitty popłynęły łzy. Rozkosz zamieniła się w cierpienie. Nie wiedziała, że aż tak to może boleć. Ale mężczyzna chyba zrozumiał w czym rzecz, bo położył się na niej i delikatnie zaczął całować, a jednocześnie wchodził kawałeczek po kawałku, coraz bardziej zanurzając się w ciasnym i wilgotnym wnętrzu.
Bolało, lecz ten ból potrafiła znieść. Równocześnie w całym ciele narastało nieokiełznane podniecenie, a kiedy na samym końcu, wbił się w nią jednym, stanowczym ruchem, krzyknęła przejmująco. Czule pogładził ją po policzku i zaczął się poruszać. Najpierw powolutku, ostrożnie. Kiedy jednak zauważył, że każdy taki ruch więcej przynosi przyjemności niż cierpienia, zaczął przyspieszać, robiąc to coraz ostrzej, coraz brutalniej, ale wciąż niesłychanie rytmicznie. Pokrywał pocałunkami twarz dziewczyny, a na samym końcu wtulił ją w aksamitne, pachnące czymś nieokreślonym włosy. Jęczał tak samo jak ona. A gdy zaczęła krzyczeć, gdy wręcz unosiła się, by jeszcze mocniej poczuć go w sobie, eksplodował gorącym strumieniem w jej wnętrzu. Doszli w tej samej chwili, a potem opadli na łóżko, wycieńczeni, wciąż słysząc echo swych krzyków i ekstazy, której przed momentem doświadczyli.
Położył się z boku i czule przytulił dziewczynę do swojej piersi.
– To nie jest sen? – wyszeptała, wciąż zdumiona tym, co przeżyła.
– Nie. Wolałabyś, żeby to był sen.
– Nie – nieśmiało się uśmiechnęła. – Myślałam, że bardziej będzie bolało. Tymczasem było… było…
– Dla mnie cudownie – wymruczał do jej zaczerwienionego uszka, widocznego spod rozsypanych włosów. – I za chwilę będę miał ochotę na więcej.
– Ale ja… – spojrzała na niego z przestrachem.
– Nie zrobię nic wbrew twojej woli.
– Moja wola jak widać jest bardzo słabiutka – odparła z lekkim przekąsem. – A może zamarzłam, tam na śniegu i znalazłam się w raju?
– To raczej nie w moim towarzystwie – odsłonił piersi dziewczyny i bardzo delikatnie zaczął pieścić sterczący sutek. Lekko go szczypał, muskał opuszkiem palca, a na końcu pochylił się i zacisnąwszy na nim wargi, ssał i przygryzał na zmianę. Słyszał jak jej oddech przyspiesza, jak ponownie rośnie podniecenie.
– Najpierw muszę się umyć – wyszeptała zmieszana.
Nie odpowiedział słowami. Zaniósł ją do łazienki i postawił na zimnej podłodze. A gdy ściągnął koszulkę, stała przed nim całkiem naga, może nie do końca doskonała, lecz tak cudowna i kusząca każdym zaokrągleniem, pełnymi, dużymi piersiami, że z trudem opanował pokusę brutalnego zerżnięcia jej tu i teraz.
– Faktycznie, jesteś trochę zakrwawiona – odkręcił kurki i pociągnął wciąż zarumienioną dziewczynę za sobą. Bardzo delikatnie zmywał każdą plamę, pieszcząc przy tym jej ciało i wgryzając się w te cudowne, ponętne usta. Kitty nic nie mówiła, wciąż zbyt oszołomiona tym co zaszło i tym, co nadal się działo.
Kiedy już była całkiem czysta, uniósł ją w górę i przycisnął do ściany. Poczuła się taka bezbronna, tak maleńka przy tym nagim olbrzymie. Na dodatek patrzył na nią z niesłychanym głodem w ciemnych źrenicach, z nietajoną fascynacją. Nie tylko jej to pochlebiało, ale i coraz mocniej podniecało.
– Chcesz więcej? – wydyszał, a lecąca z góry woda, wąskimi strużkami spływała po jego twarzy.
– Chcę!
– Tym razem nie będę aż tak delikatny.
– To nie bądź – wyszeptała mu na ucho i ukąsiła go w kark.
Więcej nie musiała mówić. Ostrym, gwałtownym ruchem wbił się w nią, tłumiąc krzyk pocałunkiem. A później zaczął poruszać się jak w transie, z coraz większą siłą nabijając jej ciało, na swego ogromnego członka. Woda zmyła pot i resztki krwi, a Kitty jęczała coraz głośniej, zaciskając palce na jego ramionach. W przedziwny sposób pieścił jej piersi, czasem tak mocno, że czuła ból. Zwłaszcza gdy zaciskał na sterczących sutkach zęby, a potem ciągnął je w górę, dostarczając zarówno cierpienia jak i nieopisanej przyjemności.
Minuty mijały, a mężczyzna stawał się coraz bardziej dziki. Nawet w najbardziej skrytych marzeniach nie myślała, że seks może być tak nieokiełznany, dostarczać tak wielu przedziwnie splatających się doznań.
A także przynieść ze sobą uczucie, że całe ciało rozpada się na drobniutkie kawałeczki, z których każdy nasiąknięty jest przeżywaną właśnie rozkoszą. Drżała, głośno krzycząc, podczas gdy on tryskał w jej wnętrze, kolejnym, obfitym strumieniem spermy.
– Bolało? – spytał z niepokojem, ciężko oddychając, jakby dopiero teraz do niego dotarło to, co zrobił.
– Nie – uśmiechnęła się promiennie. – Ale wiesz? Chyba jestem głodna.
Rozbawiony, podał jej ręcznik, a potem suszarkę.
– Jak skończysz wskakuj do łóżka, przyniosę coś do zjedzenia i herbatę.
Jeszcze raz pochylił się i czule pocałował, a potem zostawił samą.
Kitty była niczym w transie. Na dodatek nieziemsko szczęśliwa.
Jak to możliwe, by działo się to wszystko tak szybko, tak… I z najzupełniej obcym człowiekiem! Czy ona kompletnie oszalała?
Lecz z drugiej strony, było cudownie. Lepsze niż sobie mogła wymarzyć. Te jego delikatne pieszczoty, namiętne pocałunki, dawały nadzieję, że nie tylko jest przygodą na jedną noc, ale i może czymś więcej? Czyżby naprawdę się mu podobała?
Przełknęła ślinę i poczuła, że znów się rozpłacze. Tym razem z powodu rozpierającego ją szczęścia.
Gdzieś tam w głębi duszy, jakiś głosik szeptał, by nie robiła sobie nadziei. To nie był mężczyzna dla niej, dla takiej szarej, niepozornej myszy. Był znacznie lepszy niż Tobiasz, męski i seksowny, choć pozbawiony chłopięcego uroku tamtego. Co mógł w niej widzieć ciekawego?
Grzecznie usiadła na łóżku. W tej samej chwili zjawił się Wiktor, dzierżąc w dłoniach sporych rozmiarów tacę. Kopniakiem zamknął drzwi i wszystko postawił na łóżku.
– Nie tylko ty zgłodniałaś – odparł, widząc jej pytające spojrzenie. – Wiesz, że kiedy się tak rumienisz, to potrafisz doprowadzić zwyczajnego faceta do szału?
– Nie jesteś zwyczajny – mruknęła, pazernie wgryzając się w pierwszą kanapkę. To dziwne, ale jego zachwyt ją peszył.
– Herbata z miodem. Lubisz?
Skinęła głową. Usiłowała nie patrzeć mu w oczy, ale wciąż czuła jego spojrzenie na sobie. Gdy odstawiał puste naczynia, Kitty usiadła na łóżku i otuliła kolana ramionami.
– Co tak facet jak ty, widzi w takiej dziewczynie jak ja? – wybuchła nagle.
Miał ochotę przekornie odpowiedzieć, że okazję do darmowego bzykanka, ale wiedział, że ten jego niewinny żart, może zostać potraktowany całkiem serio.
– Chodź – postawił ją na łóżku, a sam stanął przy jego krawędzi. Uśmiechnął się, bo mimo to nie zrównali się wzrostem.
– Nie jestem ani zboczeńcem, ani tak mało wybredny, jak pewnie sądzisz – jego dłoń bardzo delikatnie zaczęła pieścić jej szyję, a ciemne oczy wpatrywały się w lekko przerażone zielone oczy dziewczyny. – Jest w tobie coś, co sprawia, że nie potrafię nad sobą zapanować. I pierwszy raz w życiu zrobiłem to, co całkowicie zaprzecza zdrowemu rozsądkowi.
– To źle? – spytała drżącym głosem.
– Źle. Ale nigdy wcześniej nie czułem się tak cudownie.
– Ja też…
– Wiem – zaczął delikatnie ją całować. To była zaledwie pieszczota, bez uprzedniej namiętności, ale wciąż z żarem i głodem, którego nie umiał się pohamować.
– Wszystko mnie boli – szepnęła. To było okropne – zarazem pragnęła się z nim kochać, jak i bała, bo naprawdę czuła się zbyt obolała.
– Nie bój się. Na dziś koniec. Chcę cię tylko tulić, całować, pieścić. Czuć, że jesteś blisko mnie.
To były chyba najcudowniejsze słowa, jakie zdarzyło się jej usłyszeć.
– Pójdziemy spać, a porozmawiamy jutro. Będziemy mieli cały dzień – ostrożnie położył ja na łóżku i otulił ramionami. Przedtem jeszcze zdążył zgasić światło. W jego objęciach, pod ciepłą pierzyną, Kitty szybko zasnęła, szczęśliwa jak nigdy dotąd w życiu.
Wiktor jednak jeszcze długo leżał, wpatrując się w leżącą u jego boku dziewczynę. Bardzo delikatnie pocałował lekko rozchylone usta, pogładził wciąż gorący policzek.
Od dwóch lat mieszkał na tym pustkowiu, bo tego chciał. Nie pragnął niczyjego towarzystwa, a nade wszystko jakichkolwiek związków. I przede wszystkim żadnych uczuć, żadnej kobiety, w której znów by się zakochał.
Tymczasem znalazł to kurczątko i natychmiast wszystkie jego postanowienia wzięły w łeb. Dla niego była śliczna, z tym swoim nieśmiałym spojrzeniem, rzucanym spod długich rzęs i wyrazistymi ustami, które wręcz prosiły się, by je całować. A jak cudownie reagowała na jego dotyk, na każdą pieszczotę. Nie było w niej nic sztucznego, żadnego fałszu. Kiedy się kochali, była tak spontaniczna, tak prawdziwa i tak spragniona jego samego, że o mało co nie oszalał z podniecenia. Pewnie nawet nie przypuszczała, jak bardzo musiał nad sobą panować, by nie zrobić tego tak, jak domagało się całe jego ciało.
Lecz co dalej? Był jej pierwszym facetem. Gdy minie początkowa fascynacja, co pozostanie? Nie chciał znów przeżywać tego samego, znów cierpieć.
Na szczęście zmęczenie wzięło górę i kwadrans później zasnął i on.
***
Tym razem pobudce, towarzyszyło rozpierające ją od środka uczucie szczęścia.
A jednak była w łóżku sama. Obok na fotelu leżała jej bielizna, spodnie i sweter. Uśmiechnęła się szeroko. Widać Wiktor pomyślał o wszystkim.
Szybko wstała i pobiegła do łazienki. Kilka minut później była już ubrana, uczesana i umyta. Wciąż miała wrażenie, że śni, ale który sen zostawiał po sobie fioletowe siniaki po gorących uściskach?
Kiedy weszła do kuchni, mężczyzna siedział przy stole z nosem w laptopie.
– Dzień dobry – powiedziała, rumieniąc się na sam jego widok. W świetle dnia wyglądał jeszcze cudowniej. I to naprawdę z nim kochała się dwukrotnie tej nocy? Niesamowite!
– Już wstałaś? – poderwał się i podszedł bliżej. A potem czule pocałował na powitanie.
– Jestem strasznym śpiochem.
– Siadaj – odsunął krzesło, by mogła zając miejsce. – Kawa?
– Tak. Czarna i bez cukru.
– Widać hardcorowa dziewczyna z ciebie, nie tylko w łóżku.
Poczerwieniała. To porównanie ją speszyło, ale i uszczęśliwiło. Zwłaszcza, że Wiktor patrzył  na nią z wyraźnym zachwytem. Wyraźnie było widać, co mu chodzi po głowie.
– Proszę. Żaden ze mnie mistrz patelni, ale są tosty, sałatka owocowa, mleko i płatki.
– Pierwszy raz mężczyzna przygotowuje dla mnie śniadanie.
– Chciałem podać do łóżka, ale nie wiedziałem kiedy się obudzisz.
Spojrzała na zegar, który stał na kominku i aż się zachłysnęła ze zdziwienia.
– Już jest tak późno? Prawie dwunasta?
– Chyba za dużo wczoraj się działo – czule pogładził ją po policzku, uśmiechając się. – Boli?
– Nie – odparła ze zdziwieniem. – Ale tutaj – odchyliła kołnierz swetra i ukazując liczne siniaki na szyi – zdrowo przesadziłeś.
– Jeszcze nawet na dobre się nie rozkręciłem – odparł z błyskiem w oku.
Zagryzła wargi, a potem wstała i bez skrępowania, usiadła na jego kolanach. Obie dłonie położyła na szerokiej piersi i spojrzała wprost w ciemne oczy Wiktora.
– A jak się rozkręcisz, to co ze mną zrobisz? – spytała zalotnie. O mało co sama nie umarła na zawał, z powodu własnej odwagi. Ale przy nim coraz mniej bała się wyrażać własne uczucia i pragnienia.
– Kasiu, przestań! – Otwarła ze zdumienia szerzej oczy. – Nie podoba mi się to Kitty. Wolę twoje własne imię.
Dziewczyna milczała, ale doskonale widział, że zbiera się jej na płacz.
– Skąd ty się wziąłeś? – wyszeptała. – Jesteś tak absolutnie cudowny i wspaniały! A na dodatek czuję się przy tobie… Pierwszy raz w życiu mogę zachowywać się naturalnie, być sobą i nie ważyć każdego słowa, które wypowiem. Nie zastanawiać się czy jestem wystarczająco piękna, ani rozmyślać o tym czy na to zasłużyłam.
– I właśnie to mnie w tobie urzekło – odpowiedział szeptem.
– Naprawdę jesteś prawdziwy?
Zaczął ją całować. Z pasją, z namiętnością, która zawładnęła jego zmysłami i ciałem. Czuł, jak jego męskość stwardniała, jak dziewczyna zaczyna delikatnie się o nią ocierać.
– Na pewno cię nie boli? Nie zrobię ci krzywdy?
– Wiktor! – jęknęła błagalnie.
Ściągnął z niej sweter. Zaraz potem swój własny. Wydobył piersi z koronkowego biustonosza i zaczął je pieścić, a ona ocierała się wnętrzem swoich ud o jego nabrzmiałego członka. Nagle, bez słowa, wstała i z pośpiechem zdjęła spodnie wraz z majtkami. W tym czasie on rozpiął swoje własne i wydobył na wierzch ogromną, sterczącą w górę męskość.
Kitty, aż zachłysnęła się zachwytu. Był olbrzymi, ciemnoczerwony i poprzecinany grubymi żyłami. Jednak nie miała czasu na dalsze rozmyślania, bo mężczyzna przyciągnął ją ku sobie, a potem nabił na twardego jak kamień członka. Krzyknęła, zarówno z bólu, jak i z rozkoszy, która falą przetoczyła się po jej ciele.
– Jesteś tylko moja! – wychrypiał zmienionym pod wpływem pożądania głosem.
Patrzyła prosto w czarne, nieprzeniknione oczy, dyszała coraz głośniej za każdym razem gdy wbijał się w nią coraz głębiej i mocniej. Świat dookoła przestał się liczyć, byli tylko oni i bliskość, której doświadczali.
Tym razem oboje doszli bardzo szybko. Kiedy krzyczała z rozkoszy, on pieścił jej piersi, a chwilę później sam kończył, z głuchym jękiem spuszczając się w jej wnętrze. Bardzo długo siedzieli w bezruchu.
– Jestem tylko twoja – wyszeptała cichutko i pocałowała go.
Siedziała na jego kolanach, z wciąż sztywnym członkiem w swoim wnętrzu. Kolejne pocałunki i pieszczoty sprawiły, że Wiktor z przerażeniem odkrył, iż znów ma ochotę. Był twardy i gotowy na kolejną akcję. Przecież to niemożliwe! A poza tym zrobi jej krzywdę.
– Musisz zejść…
– Dlaczego? Przecież czuję, że chciałbyś więcej?
– Kasiu!
– Proszę! – lekko ukąsiła go w szyję, poruszając biodrami.
– Doprowadzasz mnie do prawdziwego szaleństwa.
– I o to chodzi.
– Zatrę cię!
– Mam dwie dziurki – powiedziała, przerażona własną odwagą.
Tym razem dosłownie zaniemówił. Gdzie się podziało to skromne i płochliwe dziewczę? Przecież ona proponowała mu seks analny. Ona?!
– Zrobiłem z ciebie potwora – roześmiał się, ale jego palce zanurzyły się w rowku pomiędzy krągłymi pośladkami dziewczyny. Zaczął delikatnie masować maleńką dziurkę, potem poślinił palec i powolutku go tam wepchnął. Robiąc to, wciąż patrzył na zamglone pożądaniem oczy Kitty. Na jej rozchylone wargi i czerwieniejące policzki. Do pierwszego palca, dołączył kolejny. Tym razem głośno jęknęła.
– Wracamy do sypialni. I przyniosę oliwkę – powiedział, z ledwością powstrzymując się, by nie zrobić tego tu i teraz.
Najpierw rozebrał ją i siebie.
– Połóż się i wypnij pupę – rozkazał. Zrobiła to, drżąc z niepewności i lęku Mimo wszystko bała się nieznanego, które miało nastąpić. Bała się, ale nie zamierzała zrezygnować.
– To wszystko moje! – zanurzył twarz pomiędzy jej pośladkami. Potem klęknął i bardzo delikatnie zaczął wciskać swą męskość, w ciasną i zwartą dziurkę. Zaskomlała cichutko, ale kiedy chciał się wycofać, sama natarła biodrami na jego członka.
Pragnęła go. Pragnęła wszystkiego, co mógł jej dać. Seksu pełnego czułości i tak wyuzdanego, że wcześniej nawet wstydziła się o nim pomyśleć. Pomyślała, że całkiem oszalała, że kompletnie jej odbiło. A później tylko krzyczała, gdy zanurzył się w niej po sam koniec, tak, że czuła jak jego ogromne jądra ocierają się o obolałą cipkę, dostarczając dodatkowych bodźców, dodatkowej rozkoszy.
Wiktor pochylił się i przytulił do pleców Kitty. I zaczął się poruszać, najpierw bardzo wolno, a następnie coraz szybciej. Wypełniał ją całą, podarował doznania, o których wcześniej nie ośmieliła się nawet marzyć. Jedną dłonią dodatkowo pieścił nabrzmiałą łechtaczkę, całował wrażliwą skórę karku i posuwał coraz szybciej, zmierzając do upragnionego finału. Jęki i krzyki, jakie wydobywały się z ust dziewczyny, sprawiały, że nadszedł on szybciej niżby oboje tego pragnęli.
Pod Kitty dosłownie ugięły się i nogi i ramiona. Padła wyczerpana na łóżko, czując na sobie ciężar kochanka i jego wciąż pulsującą męskość. Bardzo powoli wysunął się z niej i położył obok, na plecach, ciężko dysząc, z przymkniętymi powiekami.
Przysunęła się odrobinę bliżej i wtuliła nos w jego ramię.
– Teraz chyba w końcu mam dość – roześmiała się cicho. – A jak jeszcze raz spytasz czy boli, to ostrzegam, że cię pobiję!
Gładził ją po włosach, wpatrując się z prawdziwą czułością.
– Nie spytam. Ale jeśli będzie…
– Wiktor!
– No już dobrze, dobrze.
Kitty zamknęła oczy. Czuła się wspaniale, choć naprawdę bolało ją całe ciało. I była zmęczona, tak bardzo, że kilka minut później zasnęła.
Mężczyzna bardzo długo leżał w bezruchu. Potem podniósł się i przykrył ją kołdrą, a sam udał się do łazienki. Stanął naprzeciwko lustra i ponuro wpatrywał się w swoje odbicie. A zwłaszcza we wspaniałą erekcję, której znów doświadczał. Lecz tym razem postanowił, że nie będzie budził dziewczyny. Oparł się o ścianę i przymknął oczy. Wyobrażając sobie cudownie krągły, wypięty tyłeczek Kitty, zaspokajał się silnymi i szybkimi ruchami. Wytrysk nie był może tak imponujący jak poprzednie, ale w rozładował pozostałe napięcie.
Ubierając się, zastanawiał się nad tym wszystkim. Czy z tego szaleństwa mogło wyniknąć coś trwalszego, coś znacznie cudowniejszego niż seks? Czy mogłoby towarzyszyć temu uczucie?
Była młoda, być może za młoda na związek, którego on pragnął. Może to głupie porównanie, ale z brzydkiego kaczątka jeszcze nie wykluł się łabędź. Czy więc miał prawo zawłaszczyć ją całkowicie dla siebie? A może pewnego dnia odeszłaby jak tamta, oświadczając mu, że chce zakosztować życia, a nie wiązać się z pierwszym lepszym facetem?
Przemknął się do kuchni i ze szafki pod zlewem wyjął butelkę szampana. Prawdziwego, kupionego po to, by mógł go wypić ze swą świeżo poślubioną małżonką.
Uciekając w to miejsce, nie zabrał ze sobą niczego, poza kilkoma książkami, laptopem i właśnie tą butelką. Nawet ciuchy kupił inne, nowe. Takie zwyczajne bazarowe, tanie i pospolite. Zostawił również wspomnienia.
Teraz, rozmyślając nad tym, doszedł do wniosku, że bardziej cierpiała jego duma niż zranione serce. Był zbyt wielkim egoistą, żeby zrozumieć, że to kobieta może go rzucić. Drobne skoki w bok traktował jako normę, bo przecież jemu wolno. Niezobowiązujący seks to przywilej prawdziwego mężczyzny.
Uśmiechnął się z goryczą na to wspomnienie. Dwa lata na tym pustkowiu dały mu wiele okazji do przemyśleń. W zasadzie nie chciał wracać do swego dawnego świata. Tu było mu całkiem dobrze. Raz w miesiącu zakupy, raz na pół roku wyrwanie jakiejś panienki w pobliskim barze. I spokój, jakiego nie zaznał od dzieciństwa.
Przejrzał szafkę i wyciągnął z niej paczkę makaronu. Najlepiej wychodziła mu kuchnia włoska. Do tego wino, a na deser o północy szampan i czekoladki. Gdzieś tu powinna być jeszcze jedna paczka…
Kiedy już wszystko było gotowe, usiadł z kubkiem gorącej herbaty przed komputerem. Po głowie chodził mu wspaniały pomysł na nowatorski projekt domu. Musiał szybko przelać go na ekran, bo przypuszczał, że kiedy Kitty się obudzi, nie będzie miał już na to czasu.
 

    link do części III - klik

21 komentarzy:

  1. Mru mry! Cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne :) musiałam przeczytać bo nie zasnełabym :p
    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejjku *.* Świetne opowiadanie! Przez ciebie Babeczko nie zmrurze oka !


    - Aa

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, super, super. Czekam na więcej już nie mogę się doczekać.:-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm...super!!!!
    Ja chce jeszcze!
    AD

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie na takie opowiadanie czekałam. Jest boskie i ten dziki, zahartowany i twardy mężczyzna, normalnie mój wyśniony ideał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam ;) właśnie takich facetów teraz mi brakuje: "męskich". Opowiadanie cudne;)
      Aneczka^^

      Usuń
  7. Piękne! Marzę, by mnie spotkało coś takiego. :) ahhhh

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna część znowu po północy będzie? ^ ^


    OdpowiedzUsuń
  9. Babeczko przechodzisz sama siebie :) opowiadanie cudowne aż brakuje mi słów z zachwytu ;)

    i jak tu wytrzymać do północy???! :(

    pozdrawiam. youya

    OdpowiedzUsuń
  10. a co z opowiadaniem o księdzu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę tak, pomysł mam, nawet niezły, czekam na natchnienie, bo bez tego kicha wyjdzie, a nie opowiadanie ;-)

      Usuń
  11. i z zakończeniem pechowej dziewczyny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Faktycznie... Jak ja mogłam o tym zapomnieć?

      Usuń
  12. Babeczko to jest znów wspaniałe opowiadanie, pewnie ktoś powie że takie proste i naiwne, ale kobiety chcą takich opowiadań ( o romantycznej i wspaniałej miłości ). Czemu tacy mężczyzni są tylko w bajkach, opowiadaniach, powieściach. Czasem miło by było mieć takiego mężczyznę :) Marzenia.
    Szczęśliwego Nowego Roku dla Ciebie Babeczko i dla wszystkich uwielbiających Twoje opowiadania. Pozdrawiam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i oni powiedzieliby tak o idealnych kobietach ;-)

      Zresztą... W pierwszej fazie znajomości, tak zazwyczaj jest. Później wkracza proza życia i wtedy trzeba nabyć bezcenną umiejętność tolerowania niedoskonałości i wybaczania sobie drobnych błędów i zaniedbań. Drobnych powtarzam! I wtedy też bywa pięknie...

      Usuń
  13. To opowiadanie jest boskie. Nie mogę się doczekać kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz błąd logiczny w tekście. Najpierw się rozebrali, pieprzyli się, a później przeniósł ją do sypialni i ponownie zdjęli z siebie ubrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki, zaraz sprawdzę gdzie i poprawię!

      Usuń