poniedziałek, 20 marca 2017

Do piekła i z powrotem (XIII)

Normalnie, idę jak burza :-) Sama się muszę pochwalić. Jutro Pałka! Potem Wszystko czego pragnę i znów kolejna część Do piekła. To tak z grubsza plan na ten tydzień :-)))

           Do piekła i z powrotem (XIII)
– Tak było cudownie.
– Uhm – mruknął, a potem ponownie przyssał się do jej rozpalonych, pełnych słodyczy warg. Wcale nie miał dość. W jej towarzystwie nigdy nie miał dość.
– Davyan! – Odchyliła głowę i zakryła jego usta dłonią. – Weź ręce z mojej pupy. Żadnego seksu, pamiętasz?
Nie odsunął się, nawet nie drgnął. Za to patrzył na nią ponuro, pociemniałymi z podniecenia oczyma. Jak to się działo, że potrafiła zachować dystans, podczas gdy on zachowywał się niczym napalony młokos? Momentalnie sztywniał, a wszystkie jego postanowienia brały w łeb. Co to do cholery miało znaczyć?
– Jak chcesz – burknął, odsuwając się i łapiąc butelkę z piwem. Za to Daria spojrzała w dół i westchnęła. Pewnych rzeczy nie dało się ukryć. Na przykład podniecenia. A przecież ona nad swoim także panowała z coraz większym trudem. Po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że to mogą być bardzo trudne trzy dni. I to nie tylko dla demona, ale również dla niej.
***
– Siadaj! – poklepała miejsce na sofie. – Mam popcorn, ciasteczka, morze piwa i krwisty horror z udziałem demonów oraz wampirów. Coś się należy po całym dniu pracy.
Skrzywił się. Po malowaniu przyszedł czas na porządkowanie piwnicy, odśnieżenie chodników, bo znów zaczął niemiłosiernie sypać śnieg, a także na wymianę kranu w łazience. Co mógł, załatwiał magią, zgrzytając z wściekłości zębami, że tak niegodnie wykorzystuje swoje moce. Pod wieczór był tak napęczniały złością, że z trudem nad sobą panował.
– Muszę wyjść.
– Nie ma mowy. Jesteś mój trzy dni i nie będzie żadnych przepustek.
Syknął coś niecenzuralnego, pilnując się, aby przypadkiem tego nie dosłyszała. Głupia baba. Zajebie ją, jak tylko przyprowadzi brata. Zatłucze. Nie, najpierw zerżnie. Analnie, oralnie, bez litości. Na wszystkie możliwe sposobu…
– Przestań rozmyślać jak przegryź mi gardło, tylko siadaj.
Co miał zrobić? Usiadł. Kanapa nie była zbyt szeroka, więc na swoim udzie wyraźnie czuł ciepło kobiecego ciała. To zirytowało go dodatkowo. Pęczniał w tempie wykładniczym i nic, nawet piwo, nie pomogło nad tym zapanować.

– Film fajnie się zapowiada. Jest o dziewczynie, którą miano złożyć w ofierze demonowi, ale jeden chłopak się w niej zakochał i pokrzyżował im plany.
 – Durny jakiś – mruknął, sięgając po butelkę. – Dlaczego wy ludzie we wszystko musicie wplatać niepotrzebne uczucia?
– Bo my ludzie tak mamy.
– Szybko z was tego wyleczymy.
– Nie strasz, bo się wycofam. I nie patrz na mnie tak złowróżbnie. Akurat ciebie się nie boję…
– Hrrrrrr!!! – Wyrwało się z jego ust, a butelka pękła w zaciśniętej pięści. Daria przygryzła wargi, z całej siły opanowując wesołość. Bulgoczący jak garnek z zupą demon, to widok szalenie rozweselający. Jednak gdy spojrzała na jego dłoń, cicho krzyknęła.
– Zraniłeś się. Daj, opatrzymy to.
– Zostaw! – przyciągnął ku sobie krwawiącą rękę.
– Daj, inaczej zachlapiesz mi całą kanapę.
– Zostaw! – wrzasnął. Jeden ruch i cała krew zniknęła. Daria zamrugała oczami. Właśnie uświadomiła sobie, że demony to nie tylko nadludzka siła, pragnienie krwi i wieczna ochota na seks. To również magia. Czary, coś, w co większość ludzi nie wierzyła.
– Ja też tak potrafię? – spytała zdumiona, dotykając jego ramienia.
– Nie mam pojęcia.
– A mój ojciec?
– Z tego co wiem, to w niewielkim stopniu. On należał do wojowników.
– Czyli dzielicie się ze względu na talenty, jakimi dysponujecie?
– Coś w tym rodzaju – odparł niechętnie.
– A ty? Jesteś bardziej wojownikiem czy czarownikiem?
– Pół na pół. Zresztą, nie określamy tego w ten sposób. Po prostu niektórzy z nas dysponują większą mocą niż inni.
– Gdybym ja się zraniła, też mógłbyś tak zrobić?
Skinął głową. Wolał nie kontynuować tego tematu. Został wybrany do tej misji ze względu na swoje moce. I co mu to dało? Gówno! Robił teraz za chłopca na posyłki tej tutaj. Wykrzywił twarz, sięgając po kolejne piwo i nie zwracając uwagi na zapatrzoną w niego dziewczynę. Drgnął dopiero, gdy poczuł subtelny dotyk jej dłoni na swojej twarzy.
– Jesteś niezwykły – powiedziała, lekko się uśmiechając. – I bardzo cię lubię – dodała, rumieniąc się.
– Też mi zaszczyt – burknął, odtrącając jej rękę. – Włącz ten film i podaj popcorn.
Ale kiedy siedzieli już wygodnie oparci, podjadając z ogromnej michy, co chwila zerkał na nią ukradkiem. Nie chciał się do tego przyznać, ale pochlebiały mu ostatnie słowa. Co prawda wolał być nazywany krwawą bestią lub demonem z piekła rodem, ale słowo „niezwykły” miało nowy, niepokojący wydźwięk. I kojarzyło się z czymś przyjemnym, chociaż nie dotyczyło wypruwania flaków czy przegryzania gardeł. Te rozmyślania nie pozwoliły mu się skupić na filmie i całe szczęście, bo był strasznie głupi. Davyan ze złością pomyślał, że skoro tak ludzie ich oceniają, to nie powinno dziwić, że nikt się ich nie boi.
– Co za gamoń z tego demona – podsumował z niesmakiem w głosie zakończenie. – Żeby tak się dać wyprowadzić w maliny. Totalny idiota.
– Co się dziwisz – ziewnęła Daria. – Zakochał się biedaczysko i ciężko mu było z tym walczyć.
– Taaa, zakochał się. A w ogóle to te efekty specjalne były strasznie tandetne. Ty widziałaś, że mu tam coś koło ucha dyndało? Jakby kawałek skóry.
– To kino klasy b, nie wymagaj za wiele. Mam jeszcze jeden, ale chyba bez udziału demonów. Moja przyjaciółka Iga mi go poleciła. Twierdziła, że muszę to obejrzeć.
– Dawaj – rozsiadł się wygodniej, kładąc nogi na stół. – A piwo masz?
– Skończyło się. Może być czerwone wino?
– Może – zgodził się wspaniałomyślnie.
Kolejny film wyglądał bardzo kiczowato. Daria dopiła swój kieliszek wina i ponownie ziewnęła. Jeśli akcja będzie się rozkręcać w tym tempie, to za pięć minut zaśnie. Już teraz dziwnie kiwała jej się głowa. Poszukała wzrokiem poduszki, ale żadnej nie znalazła. Więc z głośnym westchnieniem oparła się o ramię siedzącego obok demona. Wyraźnie poczuła jak zdrętwiał, ale przynajmniej się nie odsunął.
– Tylko na chwilę – wymamrotała. – Nie zasnę.
Davyan patrzył z góry na czubek zgrabnej główki, na kawałek policzka, na lekko zadarty nosek. Przestało go interesować to, co widać było na ekranie. Za to z niechęcią rozmyślał nad swoimi uczuciami w tej chwili. Gniew się ulotnił, wściekłość minęła i miał ochotę na zupełnie coś innego. Ostrożnie wyciągnął ramię i objął dziewczynę, przysuwając ją ku sobie. Teraz nie opierała się o jego bark, a pierś, tuląc się do lewego boku. Westchnęła cichutko, przymykając oczy. Tak było cudownie. Davyan był taki gorący, męski. Położyła jedną dłoń na jego torsie, tuż przy swym policzku. Czuła jak szybko i mocno bije mu serce. Czuła też jak kciukiem gładzi jej ramię, jak ustami muska włosy. Tym razem nie zachowywał się jak wściekła bestia, jak demon. Tylko jak kochanek. Nawet nie drgnęła, bojąc się zakłócić tę chwilę. I po raz pierwszy naprawdę uwierzyła, że pomiędzy nimi może wydarzyć się coś więcej.
– Zaniesiesz mnie do łóżka? – spytała szeptem.
– To rozkaz?
– Nie – wtuliła nos w szorstki materiał bluzy. – Prośba.
Wcale nie była pewna, że teraz jej nie odepchnie. Ale widać Davyan miał inne plany, bo wstał, a potem chwycił ją na ręce.
– Niech ci będzie. Przynajmniej w spokoju obejrzę sobie do końca film.
Wyczuła kłamstwo. A skoro kłamał, to musiał mieć coś do ukrycia. Lecz w tej chwili nie miała ochoty się nad tym zastanawiać. Pozwoliła się zanieść do łóżka, pomóc sobie w zdjęciu spodni i swetra. Nie zareagowała nawet, gdy jego palce muskały wewnętrzną stronę ud. Potem naciągnęła kołdrę i przytuliwszy się do poduszki, natychmiast zasnęła.
Nad nią stał ponuro zadumany demon. Nie był zły, a to, co czuł było raczej rozpaczą. Bo nagle zrozumiał, że dzieje się z nim coś niedobrego, coś czego nie chciał. Mało brakowało, a uciekłby, zrywając umowę. Głupią umowę, co do której nie miał żadnej pewności, że dziewczyna jej dotrzyma. W sumie sam nie rozumiał, dlaczego się zgodził.
Usiadł na dywaniku przy łóżku, gapiąc się na padający za oknem śnieg.
I nigdy w całym swoim życiu, nie czuł się tak zagubiony jak teraz.
***
Kiedy się obudził, pod głową miał poduszkę, a przykryty był ciepłym, puszystym kocem. Pomijając to, że cały zdrętwiał, czuł się nie najgorzej. Znacznie bardziej denerwował go fakt, że zasnął pod jej łóżkiem. Jaki jakiś pies czy co, pomyślał poirytowany. Pora zakończyć tę zabawę, bo do reszty zczłowieczeje. Zresztą, już zauważył, że potrzebuje coraz więcej snu. Na samym początku nie spał w ogóle. Potem czasami ucinał sobie krótką drzemkę. Dopiero od niedawna sypiał w miarę regularnie.
– Do stu szatanów! – warknął. – Co za debilna rzeczywistość! Jak tak dalej pójdzie, to zupełnie się ustatkuję i dorobię gromady demoniątek. To dopiero porażka!
Popędził pod prysznic. Po długiej, lodowatej kąpieli dla przywrócenia równowagi, owinął się ręcznikiem, starając nie zwracać uwagi na stwardniałą męskość. Zszedł na dół, zwabiony zapachem kawy i zastał Darię siedzącą przy stole nad parującym kubkiem.
– Cześć! – rozpromieniła się niczym słoneczko, a on o mało co, nie rzucił się jej do gardła. – Chcesz kawy?
I tylko tyle. Skinął głową, nie chcąc zniżyć się do rozmowy na banalne tematy. Dość miał tego… człowieczeństwa!
– Co dziś w planach? – spytał po długiej chwili milczenia.
– Mam trochę zajęć na uczelni.
– Czyli wolne?
– Ty? Nie, tego nie powiedziałam. Coś ci znajdę, żebyś się nie nudził. Może będziesz przeprowadzał zniedołężniałe staruszki przez ulicę, albo ściągał małe kotki z drzew?
Prychnął kawą.
– Bądź poważna.
– A nie jestem?
Spojrzał na nią z wyraźnym wyrzutem.
– Nie – odpowiedział krótko.
Podsunęła mu talerz z kanapkami.
– Jedz. A ja znajdę ci coś do ubrania. Coś, co nie będzie przypominało szmaty do podłogi, albo dziadkowych gaci.
– Mnie tam wszystko jedno.
– Zauważyłam – stwierdziła z rozbawieniem, wstając.
Nie poszła do pokoju brata. Z przepastnej szafy w sypialni matki, wydobyła sporych rozmiarów pudło. Dobrze wiedziała, co jest w środku. Nadzieja. Z ciężkim sercem zdjęła pokrywę, wyjmując ciemne dżinsy, białą koszulkę i grafitowy sweter. Do tego czarna bielizna Calvina Kleina i skórzane, czarne adidasy. Ze smutkiem wzięła do ręki niewielką saszetkę. Wewnątrz leżały nigdy nieużywane, zjełczałe kosmetyki. I nagle poczuła słone łzy na policzkach. Tanja tak długo miała nadzieję, że Daren wróci. A on nigdy…
– Nie wierzę, że mógłby ją skrzywdzić – pokręciła głową. – I nie wierzę, że Davyan skrzywdzi mnie. Już nie.
Karton wsunęła na swoje miejsce, otarła oczy i wzięła ubrania. Nie miała pojęcia, czy pasują, ale co szkodziło spróbować.
– Proszę. – Położyła przed nim na stole odzież. – Sprawdź, czy pasuje.
Wstał, bez skrępowania zrzucając ręcznik. Cóż, już się przyzwyczaiła. Bez słowa, ale za to z uśmiechem, podała mu najpierw bieliznę, potem resztę.
– Prawie idealnie – podsumowała.
– Kupiłaś? – spytał podejrzliwie, wiążąc buty.
– Nie. To Darena.
Zamarł w bezruchu. Darena? Do czego to doszło, żeby paradował w ciuchach swego pechowego poprzednika? I co tu dużo ukrywać, obecnego zwierzchnika. Zachmurzył się, lecz postanowił nie drążyć tematu. Co za różnica, co wciągnie na grzbiet. Byle przetrwać te trzy dni.
Pół dnia przesiedział w uniwersyteckiej bibliotece. Na początku znudzony i wściekły. Poczytał trochę, podumał, a potem zainteresowała go pewna dziewczyna. Jednak zanim zdążył ją zbałamucić, pojawiła się Daria. Razem z nią delikatna blondyneczka, która na jego widok dostała krwistych rumieńców. Gapiła się na niego zachłannie, aż poczuł się nieswojo.
– To Iga – przedstawiła ją Daria. – A to Davyan.
– No, no! – Iga sapnęła z satysfakcją. – Gdzież znalazłaś takie ciacho?
– Nie uwierzyłabyś – mruknęła przyjaciółka, posyłając demonowi rozbawione spojrzenie. – Idziemy na zakupy, ruszże się!
– Na zakupy? – spytał z niechęcią. – Po co?
– Mam dziś randkę, muszę sobie kupić sukienkę.
Wmurowało go w podłogę.
– Randkę?!
– Nie wiedział? – Iga równie zachłannie zaczęła się gapić na przyjaciółkę.
– Nie z nim – mruknęła Daria. Gracjan oczywiście dobijał się od samego rana i w końcu mu uległa. Powiedzmy, że chciała czegoś nauczyć pewnego przystojnego, seksownego drania.
– Jak to nie z nim? – Iga aż skamieniała z grozy.
– Jak to nie ze mną? – Davyan wydawał się równie zaszokowany.
– A zaprosiłeś mnie? Nie. Więc skąd to zdziwienie?
Zamurowało go. Dosłownie. Stał i gapił się, nie wiedząc, co ma powiedzieć i jak zareagować. A na dodatek czuł coś dziwnego, nieprzyjemnego. Wwiercało się w jego umysł, wyczyniało coś nienormalnego z żołądkiem. Jakby ktoś wymierzył mu bardzo silny cios w brzuch. Pomyślał, że zanim dojdzie do realizacji umowy, oszaleje. Zwariuje przy tej cholernej babie. Zgrzytnął zębami, ruszając przed siebie prawie biegiem.

9 komentarzy:

  1. Super czekam na cd. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że jednak nie będzie wątku między Tanja - Daren. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, kolejne szybko dawaj, bo zwariuje normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne. Już nie mogę się doczekać czegoś więcej między Davyanem a Darią ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyżby taktyka Darii polegała na pokazaniu Davyanowi palety ludzkich odczuć, doznań, emocji? Doskonały pomysł. Tylko,czy demon to przeżyje?:) Mam nadzieję, że Daria pozna się na Gracjanie i nie da się omotać. Żarty żartami i fajnie jest trochę demona poprzeganiać, ale i żal mi go. Najgorsze, co można zrobić bestii, to pokazać jej, dać poczuć, jak to jest nie być bestią i że są większe przyjemności niż zabijanie, a kochanie się z kobietą bije o wiele długości rżnięcie jej. Trzymam kciuki za naszą demoniczną parę. Dorobienie się gromady demoniątek to żadna katastrofa, tylko domowe przedszkole:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Demonie przedszkole :-)

      Co do przedszkola, to pamiętam jak moja mama namawiała mnie, aby zrobiła stosowne uprawnienia i załapała się do pracy w pobliskim przybytku. I nie mogła zrozumieć, że mnie żołądek wywracał się na drugą stronę, jak szłam odprowadzić córcię i patrzyłam na to "falujące" mrowisko... Dla mnie uczeń, z którym lubię kontakty edukacyjne, to taki od gimnazjum wzwyż ;-)

      A Davyana już długo nie pomęczymy, w końcu ile można :-) Może zrobimy zwrot akcji, żeby było ciekawiej...

      Usuń
    2. He, he, słusznie:)
      Kontaktów edukacyjnych, to ja nie lubię na żadnym poziomie - uważam, że przekleństwo "Obyś cudze dzieci uczył" nie wzięło się znikąd:) O tak, odprowadzanie dziecka do szkoły dostarcza wielu wrażeń - ja marzyłam tylko o tym, żeby jak najprędzej przybytek oświaty opuścić. Doprawdy niepojęte jak biedne dzieciątka to wytrzymują:)
      A to nie mamy cały czas zwrotów akcji?! Przychylam się do zakończenia procesu resocjalizacji, bo Davyan wprawdzie demon nie człowiek, ale jednak istota myśląca i czująca, więc nie można się nad nim pastwić w nieskończoność. Złoty środek to podstawa:)

      Usuń
  6. Może ciekawym pomysłem byłoby kontynułowanie wątku czarnoksięzniczki w osobnej histori ? Wydaje się całkiem ciekawą postacią...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy pojawią się kolejne części Onego?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.