środa, 26 października 2016

Tysiąc odcienie bieli (VII)

link do części VI - klik

         Tysiąc odcieni bieli (VII)
Uśmiechnęła się, nie otwierając oczu. Lekko przeciągnęła, pozwalając aby chłód pościeli jeszcze przez chwilę pieścił nagą skórę. Dopiero potem uchyliła powieki i rozejrzała się dookoła.
To było cudowne miejsce. Pokój, gdzie rolę dwóch ścian pełniły ogromne, szklane tafle, a za nimi rozciągał się pełen surowego piękna krajobraz. Zapierał dech w piersiach, fascynował, oszałamiał. Dom zbudowany został na samej krawędzi klifu, więc za oknami widać było budzącą lęk otchłań, gdzie skłębione fale rozbijały się o ostre skały. Matowe, szare morze miało barwę lustra zamglonego wilgocią, której nigdy nie da się zetrzeć. Niebo nad nim było równie bezbarwne, tak dalece, że nie dawało się określić granicy między wodą a niebem.
W przestronnej sypialni, gdzie centralnym punktem było łóżko, znajdowała się jedynie ona sama. Rafała nie było, chociaż poduszka obok wciąż zachowała kształt jego głowy. Zarumieniła się na wspomnienie tego, co robili w nocy. Niesamowite było jednak to, że momentami potrafił być taki delikatny. Nie, nie czuły, ale delikatny. Lecz czy nie było to częścią jakiegoś planu? Tego nie mogła być pewna, bo w przypadku Rafała nic nie było takie oczywiste.
Wstała, zastanawiając się, jak zakryć swą nagość. W końcu zdecydowała się na cieniutkie jak pajęczyna, jedwabne prześcieradło. Uchyliła jedne z drzwi i odetchnęła z ulgą, widząc za nimi lśniącą biel łazienki. To czego potrzebowała, to długa, pachnąca pianą kąpiel. Prysznic pomógł pozbyć się resztek snu, odświeżył ciało i umysł. Potem skorzystała z wiszącego nieopodal szlafroka. Boso, z wilgotnymi jeszcze włosami i bijącym jak oszalałe sercem, ruszyła w głąb domu. Kuchnia, salon, druga sypialnia, jadalnia, kolejna łazienka. Taras i basen. Nigdzie nie zauważyła śladu ludzkiej obecności. Zaniepokojona wróciła do kuchni, rozglądając się dookoła z uwagą. Miała ochotę na kawę i coś do jedzenia. Odnalezienie lodówki nie okazało się trudne, ale obsługa ekspresu już tak. Nigdy wcześniej nie widziała podobnego cudeńka, designersko wkomponowanego w wystrój wnętrza. Zadowoliła się więc zwykłym sokiem pomarańczowym. Ze szklanką w dłoni usiadła na otomanie pod oknem, bezmyślnie gapiąc się na rozciągający się za nim krajobraz.
Gdzie się podział Rafał?
Zostawił ją tu? Uwięził? Chciał dostać więcej czy przeciwnie, nie miał ochoty na kontynuowanie znajomości? Przysięgłaby, że to pierwsze, ale czy mogła być tego pewna? W takim razie dlaczego po prostu nie odstawił jej do domu? Przypomniało jej się, że nie sprawdziła garażu. Odłożyła szklankę i odnalazła schody prowadzące na dół. I ogromne, puste pomieszczenie na ich końcu. Samochód, którym przyjechali, zniknął równie tajemniczo jak Rafał. Zresztą, jakie tam tajemniczo. Zaniepokojona wróciła na górę, do sypialni. Naprawdę coraz mniej rozumiała z tego wszystkiego. Potem przypomniała sobie o telefonie, ukrytym gdzieś w bocznej kieszonce eleganckiej torebeczki. Lecz kiedy go znalazła, powróciło rozczarowanie. Czarny ekran świadczył o wyładowanej baterii. Raczej nie przypuszczała, aby na wyposażeniu tego nowoczesnego apartamentu znajdowała się ładowarka do jej nieco wiekowej komórki. Odłożyła aparat na miejsce i popadła w zadumę. W zasadzie to czuła się rozczarowana. Oczywiście nie obiecywała sobie zbyt wiele po zeszłej nocy, ale żeby tak zniknąć bez słowa? Mógł chociaż zostawić jakąś wiadomość.
Poirytowana, wstała z zamiarem ubrania się. Na podłodze leżała jej sukienka z wyraźnymi śladami brutalnego traktowania. W zasadzie do założenia nadawał się jedynie biustonosz, bo nawet majtki posklejane były jej sokami. Zaklęła na głos i to przyniosło odrobinę ulgi. Potem rozejrzała się uważnie dookoła. Tuż obok drzwi do łazienki, zauważyła drugie. Tam jeszcze nie była, ale przypuszczała, że garderoba. Kusząca wydała się myśl, że pożyczy sobie od Rafała jedną z jego koszul Weszła do środka i rozbłysło światło. Prawie że zaparło jej dech. Pomieszczenie nie było wcale takie małe, za to całe w bieli. Nawet na podłodze leżała śnieżnobiała wykładzina. Na jednej ścianie wisiały garnitury. Wszystkie w tym samym kolorze, o tym samym kroju. Policzyła, dokładnie dziesięć sztuk. Dalej koszule. Ta sama długość rękawa, krój, fason. Różniły się jedynie kolorami. Pięć czarnych, pięć szarych, pięć białych. Dziesięć par butów, wszystkie równe, lśniące. Z coraz większą fascynacją przyglądała się identycznym zegarkom, okularom, skarpetkom i bieliźnie. Jedynie krawaty odrobinę się wyłamały. Były ich trzy rodzaje, jakby dopasowane do każdej z koszul. I to wszystko zawieszone, ułożone w prawie idealnej harmonii, niczym wystawa luksusowego sklepu. To było nie tylko fascynujące, ale i przerażające.
Nagle zamarła. Na samym końcu wisiała sukienka w kolorze wina. Zwiewna, elegancka i tak piękna, że od razu poczuła ochotę, aby ją na siebie założyć. Obok leżała kartka, na której napisano trzy słowa: skoro zaczęłaś szukać. I nic więcej, a jednak wiedziała, że zostały skierowane do niej. Obok stały dwa kartony. Jeden z bielizną, drugi z butami. I kuferek z elegancko poukładanymi kosmetykami. Widać Rafał nie szedł na żywioł, lecz starannie się przygotował. Trochę ją to wystraszyło, trochę ucieszyło. Bo to oznaczało, że wkrótce się pojawi. Wzięła to wszystko i pół godziny później przeglądała się w dużym lustrze. Podziwiała nie tylko swoje odbicie, ale i precyzję, z jaką wszystko zostało dobrane. Rozmiar, fason, kolor. Wszystko. Pokręciła ze zdumieniem głową, a potem poszła do kuchni. Nadal miała szaloną ochotę na kawę. W końcu po kilku nieudanych próbach, udało jej się przygotować filiżankę aromatycznego napoju. Znów usiadła na otomanie, podziwiając widok za oknem. Nie miała innego zajęcia. Mogła jedynie czekać.
Upływający czas wlókł się niemiłosiernie. Krążyła po mieszkaniu, ucięła sobie krótką drzemkę, wyszła na zewnątrz. Posiedziała na leżaku przy basenie, ale było zbyt chłodno i szybko uciekła do domu. Gdy zaczęło padać, z coraz większą irytacją patrzyła w okno. Spróbowała znaleźć coś do czytania, ale na próżno. W całym mieszkaniu nie było ani jednej książki. Nie było również telewizora czy komputera, żadnego źródła muzyki czy radia. Kompletnie nic. Narastała w niej złość. Kiedy zapadł zmierzch, zamieniła się we wściekłość. Miała dość, chciała wrócić do domu i niepokoiła się, co o jej nieobecności powie Baśka. Poza tym jutro musiała być w pracy. Co za parszywy drań! Traktował ją jak swoją własność, którą może rozporządzać według swego uznania.
W końcu, chociaż na początku wcale nie chciała tego robić, wyjęła z lodówki całą butelkę szampana. Otworzyła ją i nie kłopocząc się o kieliszki, zaczęła pić. Miał słodki smak, załamany nutą goryczy. Bąbelki przyjemnie łaskotały w podniebienie, a w głowie zaczynało niebezpiecznie szumieć. W pewnym momencie wstała i lekko się zataczając, wyłączyła światło. Zapadła ciemność, rozświetlana jedynie bladą poświatą księżyca. Podeszła do okna, z fascynacją wpatrując się we wzburzone morze, w spienione fale. Przestała zwracać uwagę na upływający czas. Dopiero kiedy poczuła na swoich ramionach ciepły dotyk, drgnęła zaskoczona.
– Nie poczekałaś na mnie z szampanem?
Błyskawicznie odwróciła się i uderzyła go. Po prostu nie mogła się powstrzymać, a alkohol sprawił, że stała się bardziej odważna. I doczekała się równie błyskawicznej reakcji. Brutalnym ruchem chwycił ją za włosy i szarpnął z taka siłą, że w błękitnych oczach ukazały się łzy. Krzyknęła, lecz ten krzyk uwiązł jej w gardle, gdy zobaczyła jak podnosi rękę. Skupiła się w oczekiwaniu na cios, lecz mężczyzna zamarł w bezruchu, a potem powoli się wycofał.
– Dziwka – odezwał się beznamiętnym głosem. Ta obelga była dużo gorsza od fizycznej przemocy, bo została wypowiedziana tak obojętnym tonem, Jednocześnie w oczach Rafała ukazała się pogarda. Pstryknął palcami i w zapaliło się światło, przeganiając mrok z wszystkich kątów. Zamrugała zdezorientowana oczyma.
– Chcę do domu! Teraz, zaraz!
– Ty chcesz? – Uniósł drwiąco brwi. – Nadal nie rozumiesz, że nie liczy się, czego ty chcesz? Mam powtórzyć wczorajszą lekcję?
– Przecież nie możesz mnie tu uwięzić!
– Kto mówi, że cię uwięziłem?
Nie widziała sensu w dalszej dyskusji. Stał przed nią niewzruszony, tym razem w białej koszuli, która doskonale uwypuklała jego karnację. Poczuła szaloną chęć, aby dotknąć jego twarzy, przesunąć dłonią po szczupłych policzkach, obrysować usta. Jak ktoś mógł być jednocześnie tak doskonały i tak okaleczony? Jego dusza, wnętrze, było niczym odbicie ciała w krzywym zwierciadle. Wszystko, co było idealne, wypaczyło się. Zresztą, jak dusza? Czasami miała wrażenie, że wcale jej nie posiada.
– Pozwolisz mi wrócić do domu? – spytała, tym razem ze spokojem.
– Pozwolę.
– Kiedy?
– Kiedy będę miał na to ochotę.
Odwrócił się i zdjął marynarkę, kierując się ku lodówce. Po drodze rzucił ją na oparcie krzesła i podwinął rękawy. Wyjął ze środka butelką bursztynowego płynu oraz jabłko. Przygotował sobie drinka, podczas gdy Agnieszka obserwowała go w milczeniu. Był tak męski, tak cholernie przystojny, że mimowolnie poczuła narastający żar w dole brzucha.
– Dlaczego ja? – spytała w końcu, kiedy dał pierwszego łyka.
– Co ty?
– Nie udawaj idioty. Nie wychodzi ci. Dlaczego akurat ja?
– Nie jesteś pierwsza, nie jesteś ostatnia. To tylko kaprys.
Zrobiło jej się przykro po tych słowach. I właśnie wtedy Rafał podszedł bliżej, najpierw na wyciągniecie ręki, potem prawie otarł się o jej ciało. Uniosła głowę, lecz nie odezwała się. W jednej ręce wciąż trzymał szklankę, drugą dotknął jej policzka. Tak delikatnie i pieszczotliwe, że drgnęła zaskoczona. Parzyła prosto w ciemne oczy, w których budziły się właśnie ukryte pragnienia.
– Ślicznie wyglądasz – powiedział miękko. Zanim zdążyła poczuć radość z tych słów, on dodał:
– Tak ślicznie, że mam nieodpartą ochotę zniszczyć to piękno, ujrzeć cię u moich stóp, skamlącą o to, bym zerżnął cię jak sukę.

21 komentarzy:

  1. Co tak krótko? I w takim momencie?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, ale czy mogłabyś dodać tej historii trochę romantyzmu 😂 czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, lepiej niech nie dodaje romantyczności.

      Usuń
  3. Babeczko szukam twojego opowiadania...mężczyzna znalazł za stacja benzynowa dziewczynę ktoś ją zgwałcił a on był lekarzem zawiózl ja na pogotowie potem ona mieszkała u niego i on ją kochał itp. Ona miała sen że ktoś tam napadł na ich szpital a on nie wracał ale okazało się że przeżył proszee pomóż chce je doczytac do końca ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Babeczko, nigdy wcześniej nie udzielałam się na Twoim blogu jednak początkowo to opowiadanie tak mi się spodobało, że nie mogę czegoś nie napisać. Pomysł na opowiadanie jest bardzo fajny, w ogóle przyjemnie czyta się Twoje teksty, jednak czy mogłabyś nadać im trochę więcej realizmu? Jakby nie było mamy tutaj kobietę, która jest z facetem, który nie ma dla niej ani krzty szacunku. Rozumiem, że jeden raz mogło się jej zdarzyć, że pozwoliła mu na więcej, ale czy to normalne, aby kobieta, którą facet nazywa dziwką, ogólnie ma jej uczucia głęboko gdzieś, za każdym razem kiedy tylko ona ma na niego ochotę, wyskakiwała dla niego z majtek? ;) Wiem, że to opowiadanie "dla dorosłych", więc seks jest nieodzowną jego częścią, ale czasami zastanawiam się czy to te bohaterki są takie głupiutkie, czy to ja nie znam życia ;). Pomyśl o tym ;)
    Niemniej gratuluję jednocześnie kolejnej bardzo przyjemnej serii i czekam na kolejne części z nadzieją, że będą zawierały coś więcej niż tylko sceny seksu czy rozmowie o seksie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Nie powiem że nie znasz życia, bo nie znam Ciebie... ale w opowiadaniach Babeczki (no, poza tymi fantastycznymi;) jest niesamowicie dużo realizmu. Emocje, zachowania bohaterów są realne. Czy bohaterki są głupie? Możliwe, ale w taki sposób jak wiele kobiet. Jeśli znajomość opiera się na seksie, to większość tekstu o tejże znajomości będzie na temat seksu. Tak, to normalne że wyskakuje z majtek, jeśli ma na to ochotę. Jeśli oboje czegoś chcą, to wszystko co robią jest normalne;). A jeśli on nazywa ją suką, a ona ściąga majtki, to nie znaczy ze jest dziwką tylko ze on potrafi wydobyć jej uległość.

      Do komentarza poniżej:
      Czy jeśli czerpie z tego przyjemność, to jest prostytutką? Chcąc uzyskać coś więcej niż kasę na ciuchy, jeśli dąży do celu za pomocą seksu jest dziwką?

      Pozdrawiam obie Panie, Babeczko - jak zwykle gratuluję świetnego tekstu i życzę dużo czasu dla siebie <3

      Usuń
    2. Ja powiem tylko jedno - czasami muszę coś napisać inaczej. Zastanowić jak bym się zachowała na miejscu głównej bohaterki. Poeksperymentować. Nie mogę mieć jedynie agresywnych bab, energicznie broniących swej świętej cnoty :-D
      I doskonale zdaję sobie sprawę, że różnie mi to wychodzi - raz lepiej, raz gorzej. Prawie każdy tekst ma swoich zwolenników i przeciwników. Zerknijcie na ankietę obok. Na widełki wieku. A przecież obok wieku jest również cała masa innych preferencji.
      Nie chodzi o to, że lekceważę sobie niektóre głosy. Tylko reaguję po swojemu. Następne opowiadanie staram się stworzyć jeszcze lepszym od poprzedniego. Wystarczy wspomnieć, że w ten właśnie sposób powstał "Czas poświęcony zemście". To była właśnie moja swoista reakcja na komentarze czytelników i czytelniczek. Nie tłumaczę się, nie pyskuję, nie wykłócam, nie biadolę. Piszę. Bo po to założyłam tego bloga :-)))

      Usuń
  5. Pomijając całość traktowania bohaterki, to akurat za nazwanie jej dziwką nie powinna się obrażać, skoro ona wciela się w rolę prostytutki. I jeszcze nie wyprowadziła faceta z błędu.
    Co najwyżej dziwne, że on nie ustalił ceny za usługi. Ale pewnie wychodzi z założenia, że go stać.

    W sumie zażądałabym kamienicy za usługi, trzeba się cenić :D
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah słuszna uwaga co do samego określenia ją mianem dziwki, jakby nie było on uważa ją za prostytutkę, ale chyba moja kobieca godność wywołała u mnie oburzenie, że po takim traktowaniu czy to w tej czy poprzedniej części ona ochoczo mu się oddaje, stąd też mój komentarz ;)
      Jednak to opowiadanie i inwencja twórcza naszej Babeczki, więc pozostaje mi czekać na dalszy rozwój akcji :D

      Usuń
    2. Uzupełniając wypowiedź o brakach realizmu - ponieważ to opowiadanie erotyczne, nikt nie myśli o chorobach wenerycznych i niechcianej ciąży. Zakładanie prezerwatywy burzy nastrój :D

      A tak w kwestii samca-macho, to badania seksuologów wskazują (cytuję za artykułem z sieci):

      "Z badań prof. Bogusława Pawłowskiego (kierownika Zakładu Antropologii PAN we Wrocławiu) wynika, że najbardziej interesujący mężczyźni wykazują subtelne natężenie cech psychopatycznych. Brzmi groźnie, ale zwracam uwagę na słowo subtelne. "
      Chodziło głównie o pewność siebie, pewną skłonność do ryzyka i nonkonformizmu w przeciwieństwie do niepewności, bierności i zachowawczości, na którą narzekają kobiety.

      Prof. Zbigniew Izdebski tak komentuje wyniki badań TNS OBOB, z których jasno wynika, że Polki tęsknią za macho: „(...) Polki oficjalnie preferują ugrzecznionego, miłego, dobrze wychowanego faceta, przyparte zaś do muru wyznają, że w głębi serca tęsknią za (…) facetem z krwi i kości.”

      Kobiety marzą o czułym barbarzyńcy. Prof. Izdebski tak go scharakteryzował: „dojrzały psychicznie, wyrozumiały, niezależny, honorowy twardziel”.

      Dr. Mariola Bieńko (socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego) w miejsce czułego barbarzyńcy używa określenia „hemingwayowski bohater”, który „łączy w sobie cechy odważnego komandosa i siostry miłosierdzia”.

      Prof. Zbigniew Lew-Starowicz tak mówi o współczesnym macho: „(...) to nie tylko dobrze zbudowany facet z 3-dniowym zarostem. To mężczyzna decyzyjny, panujący nad emocjami, który daje kobiecie poczucie oparcia, bezpieczeństwa (…). czuły, ale nie rozklejający się, silny psychicznie.”

      Ola

      Usuń
    3. O! O! O! Czyli chciałabym aby mnie trzymał krótko za pysk, ale tylko w sposób, który mi odpowiada :-) To tak brutalnie mówiąc!
      Skrzyżowanie komandosa i siostry miłosierdzia mnie rozwaliło :-D Niestety, w realu to raczej takiego ze świecą szukać...

      Z drugiej strony spójrzmy na męskie fantazje typu: doskonała kucharka, wzorowa gospodyni, namiętna kochanka i na dodatek kobieta pracująca. A, zapomniałam o dzieciach. No i jeszcze super zadbana, o figurze miss, budząca małżonka seksem oralnym z samego rana, ubrana w seksowne łaszki i na dodatek w pełnym makijażu...
      Jak się do nich mamy? Nijak. Jak się ma na przykład roczniaka i dwulatka, to albo się ich wychowuje, albo idzie do pracy na osiem godzin. Oby osiem. I już widzę ten seks oralny jak się smarki od samego rana do łóżka pakują :-D

      Usuń
    4. Jak pozostajemy w sferze marzeń, to para powinna mieć nianię, która smarki przytrzyma z rana, by rodzicom nie przeszkadzały.
      I same smarki oczywiście grzeczne, wychowane, bez ADHD :D

      Ola

      Usuń
  6. Chwila - w poprzednim odcinku ona się wykąpała po seksie, więc dlaczego teraz widok łazienki ją zaskoczył?
    Ola


    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezupełnie zaskoczył. Gdyby to była średniowieczna lepianka, to wtedy mógłby zaskoczyć. Tak sobie myślę, że powinnam lekko zmienić to jedno zdanie, bo można opacznie zrozumieć sens tekstu.
      Zaraz to zrobię :-)

      Usuń
    2. Znaczy się, że niezgrabnie wyraziłam swoje myśli. Spróbuję poprawić, ale już nie teraz, bo mi się czas wolny kończy :-)

      Usuń
  7. Chyba pierwsze Twoje opowiadanie, które no cóż nie przypadło mi do gustu. Początek podobał mi sie, ale z kazda kolejna częścią czuje złość po przeczytaniu, bo nie rozumiem jak mozna dać sie tak traktować. Kazda kobieta słysząc z ust mężczyzny takie słowa, po pierwsze byłaby wściekła po drugie byłaby przerażona, kurde koleś ja uwięził, a ona widzi tylko jaki on jest przystojny. Nie rozumiem tego opowiadania i drażni mnie ono, ale moze komuś sie podoba ;) takie same reakcje miałam gdy czytałam ksiazke "ten mężczyzna" troszkę inna sytuacja, ale główna bohaterka tez robiła wszystko co jej partner sobie zażyczył. Nie wiem moze ja jestem taka kobieta, która nie dałaby siebie tak traktować i moze dlatego mnie to tak denerwuje. I tak w moich oczach jest najlepsza także pozdrawiam ;)
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że ja tez już dawno splunęłąbym padalcowi w twarz, o przyłożeniu w bezczelną gębę nie wspominając. Czasami sztuka jest stworzenie bohaterki, która jest inna niż ja sama. Zadziornych bab u mnie zatrzęsienie, niech ta będzie inna :-)

      Usuń
  8. Nie rozumiem po prostu dlaczego "odetchnęła z ulga" widząc łazienkę, z której korzystała kilka godzin wcześniej.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy kolejna czesc ?

    OdpowiedzUsuń