wtorek, 1 marca 2016

Bo tylko czarne oczy... (XVII)

Doła mam nadal, a na dodatek boli mnie głowa. O dolegliwościach ze strony układu pokarmowego nie wspomnę ;-) Kolejna część krótka, bo dalej muszę tekst "udekorować", a na to obecnie nie mam siły. Pewnie mi przejdzie lada chwila, bo pisanie to jednak balsam dla duszy. Po statystykach i waszych komentarzach, widzę że nie tylko dla mojej :-)))

Co do samego opowiadania, to rozrosło się one do niebotycznych rozmiarów, choć od samego początku pisane było z przymrużeniem oka. I najgorsze jest to, że mam ochotę jeszcze poszaleć. Wiem że niektórzy czekają na coś bardziej poważnego czy erotycznego, na kontynuacje Głupstwa czy Onego, ale na razie pozwolicie że skończę to. Pisze się lekko, bo myśleć nad nim wiele nie trzeba, stąd pewne gafy (z pistoletem czy koniem), ale to zapowiedziałam. Ten tekst po prostu taki jest :-)

link do części XVI - klik

Zapomniałam załączyć najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla jednej z czytelniczek. Zdrówka i miłości!!! 

            Bo tylko czarne oczy... (XVII)
Pokazałam drzwiom język w całej okazałości. Opryskałam twarz wodą, znalazłam duży ręcznik, którym starannie się owinęłam i wyszłam, bo mój biedny żołądek aż się skręcał z głodu. Na dodatek nigdy nie czułam się tak bezradna, tak słaba. To było bardzo zaskakujące, zupełnie do mnie niepodobne.
Milcząca panienka w schludnym fartuszku, wskazała mi drogę do jadalni, pośrodku której stał lśniący stół. Usiadłam. Po mojej prawej na samym końcu stołu siedział Manuel, gapiąc się na mnie maślanym wzrokiem. Po lewej, też na końcu, z kolei siedział Adán, również nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Jutro każę zorganizować dla ciebie garderobę. Proś o wszystko, czego potrzebujesz – odezwał się gospodarz, rozpływając się w uśmiechu.
– Okłady na opuchniętą twarz – warknęłam, wbijając widelec w kawałek mięsa. – Nic od ciebie nie chcę!
– Ależ w tym ręczniku jest ci pewnie niewygodnie?
– To będę paradować nago – wybełkotałam z pełnymi ustami, posyłając kose spojrzenie milczącemu dotąd Adánowi. Pochłaniałam w pośpiechu zawartość talerza, Manuel także, chociaż nieco wolniej, za to on siedział, popijając tylko wino. I gapiąc się na mnie z coraz większą fascynacją. W końcu nie wytrzymał.
– Gdzie ty to mieścisz? – spytał z wyraźną zgrozą zmieszaną z podziwem.
– Jelito cienkie to około czterech do sześciu metrów. Do tego jelito grube, jeszcze jakieś półtora metra. Więc nie zadawaj głupich pytań. Będzie coś na deser? – zainteresowałam się gwałtownie. Adán o mało nie udusił się winem.
– Po kolacji? – Don Manuel wyglądał na lekko ogłuszonego.
– Macie może w lodówce kawał ciacha? Albo tabliczkę czekolady? Cokolwiek?
– Jest tarta czekoladowa – odezwała się niepewnie usługująca nam dziewczyna. – Podać?
– Tak! – oznajmiłam radosnym głosem. – W całości. I czysty talerzyk.
Nie bacząc na pełen niedowierzania wzrok obu panów, zażarłam równo połowę. Po czym z lubością oblizałam łyżeczkę, wypiłam duszkiem szklankę wody i w końcu poczułam się o niebo lepiej.
– Teraz mogę planować ucieczkę – powiedziałam zadowolona, nie zważając na to, że wzrok jednego z mężczyzn nieoczekiwanie stwardniał. – Albo i nie. Jeszcze się wyśpię.
– Kochanie! – zaskomlał mój niechciany adorator. – Dlaczego nie chcesz nawet dać mi szansy?
Nie miałam ochoty dłużej się z nim kłócić.
– Ten pokój ze świeczkami to moja sypialnia? – upewniłam się, wstając.
– Tak.
– To idę spać.
Odwróciłam się na pięcie, ale gdy dotarłam do drzwi, przystopowało mnie. Warto byłoby zabrać coś na przekąskę. Cofnęłam się, chwyciłam talerz z resztą ciasta i dopiero wtedy wyszłam. Żaden z nich nie odezwał się słowem. I dobrze, bo na głupie rozmowy nie miałam ochoty.
Zrzuciłam ręcznik, spodenki i bieliznę. Do wanny nalałam bosko pachnącego płynu, odkręciłam kurki i gdy wody było już całkiem sporo, jeszcze raz związałam włosy w niedbały kok i zanurzyłam się w pianie, wzdychając z błogością. Niezależnie od okoliczności, kąpiel zawsze poprawiała mi humor. Zastanowiłam się, co teraz robi Javier? Szaleje z niepokoju czy spokojnie romansuje sobie z Rudą? A może po cichu czuje ulgę, bo pozbył się kłopotu? Posmutniałam, dotykając prawego policzka. Adán był intrygujący, a choć znałam go zaledwie parę godzin zdążył mnie pocałować, uderzyć, obrazić i zafascynować. Lecz nie oszukujmy się, to jest drań i draniem pozostanie. Szkoda, pomyślałam zdmuchując pianę z dłoni. Tak w ogóle to każdego z tej trójki powinnam kopnąć w dupę, posyłając do diabła z ich pokręconymi uczuciami. Tak, nawet Adána, bo nie byłam ślepa.
Na końcu tych ponurych rozważań, wylazłam z wanny, otuliłam się ręcznikiem i pomaszerowałam z powrotem do sypialni. Wszystkie świece już pogaszono, jedynie w rogu paliła się mała lamka, dając przytulne, złociste światło. A na ogromnym łóżku siedział Adán, opierając łokcie o kolana i przyglądając mi się w uwagą.
– Czego chcesz? Przyłożyć mi z drugiej strony, bo nierówno spuchłam? – spytałam jadowicie. Dawno mnie nic tak nie zirytowało, jak jego obecność.
– Podjedź bliżej – rozkazał schrypniętym głosem.
– To moja sypialnia. Chcę się wyspać, więc wynocha! – wskazałam na drzwi.
– Nie.
– To złaź z łóżka. Śpisz na podłodze.
– Nie po to tu przyszedłem. Podejdź bliżej.
Sapnęłam z oburzenia. Siedzi przystojne bydle na moim łóżku, wlepia we mnie wzrok i rozkazuje. Na dodatek wygląda nieprzyzwoicie dobrze. Biała, na wpół rozpięta koszula, obcisłe dżinsy, bose stopy i ten błysk w oczach. A ja w samym ręczniku. Poczułam niepokój. Jakoś nie wyglądał na przejętego moim stanowczym sprzeciwem.
– W tej chwili! – warknął. Oczywiście mogłam nie posłuchać, ale to jego nietypowe zachowanie, zaintrygowało mnie. Podeszłam na wyciągnięcie ręki. Adán uniósł głowę, spoglądając mi w oczy.
– Bliżej!
– Może od razu wskoczę ci na głowę?
– Nie, nie na głowę – odparł z szerokim uśmiechem, a pode mną ugięły się kolana.
– Zdaje się, że mam zostać żoną twojego brata? – powiedziałam, silnie akcentując każde słowo.
– Co w rodzinie, to nie zginie.
Mój niepokój sięgnął zenitu. Nogi miałam jak z waty, serce przyspieszyło do prędkości nadświetlnej, a w głowie zawył ostrzegawczy alarm. Ten facet nie przyszedł tu na pogawędkę, o nie! Normalnie tupnęłabym nogą, pokrzyczała, nawymyślała mu od kretynów i wygoniła. Lecz nie całkiem bezpodstawny strach sprawił, że wolałam zachować spokój. Kto wie, co takiemu odbije?
– Ale ja nie chcę!
– Nie? – Obie dłonie położył na moich udach, wciąż nie spuszczając ze mnie wzroku. Bardzo wolno przesuwał je ku górze, aż w końcu wkradły się pod puszysty materiał ręcznika. Wtedy oprzytomniałam, chcąc się wyrwać, ale mi nie pozwolił. Ścisnął moje biodra z taką siłą, aż jęknęłam z bólu.
– Przestań! Robisz mi krzywdę!
– Bzdura! Jeszcze nawet nie zacząłem.
– Fioletowy siniak na mojej twarzy mówi co innego.
Nie odpowiedział, a jedynie krzywo się uśmiechnął. Ten asymetryczny uśmiech, blask oczu, nie zapowiedziana intymność sprawiły, że zrobiłam coś, czego bym się po sobie nie spodziewała. Uniosłam rękę i bardzo delikatnie przeczesałam jego włosy. Potem dotknęłam czoła, bokiem dłoni pogładziłam policzek, palcem powiodłam po linii żuchwy.
– Nic z tego nie rozumiem – odezwałam się zamyślona. Najgorsze że wcale nie miałam na myśli sytuacji, w której się znalazłam, ale własne uczucia i emocje opanowujące ciało. Niespodziewanie Adán zsunął ze mnie ręcznik i stałam teraz przed nim całkiem naga.
– Zwariowałeś? Co robisz? – Chciałam mu go odebrać, lecz zręcznie rzucił nim w przeciwległy koniec pokoju.
– Podziwiam.
I wtulił twarz prosto między moje uda. Zachłysnęłam się powietrzem, potem szarpnęłam, usiłując wyrwać się z tego uścisku. Na daremnie, był o wiele silniejszy. A może to ja okazałam się za słaba?
– Przestań! – Położyłam dłonie na jego ramionach, próbując go odepchnąć. – Bo zacznę krzyczeć!
– Jeszcze nie teraz – wymruczał, dotykając ustami mojej skóry. Pokrywał pocałunkami wnętrze ud, wyraźnie kierując się ku jednemu miejscu. To było zaskakujące, bo nie spodziewałam się po nim takiej subtelności. – Później. Później możesz krzyczeć.
– Don Manuel mógłby poczuć się tym zniesmaczony.
– Poczeka na swoją kolej.
Od razu przeszła mi ochota na cokolwiek. Żeby cię szlag trafił, zaklęłam w duchu. Raz nabyte doświadczenie w kontaktach z Adánem kazało mi działać inaczej niż miałam to w zwyczaju. Wplotłam palce w krótkie włosy, a potem energicznie oderwałam jego głowę od mojego ciała.
– Powiedziałam NIE!
Oddech miał krótki, urywany. Oczy pociemniałe z pożądania, wargi rozchylone. W zasadzie to powinnam być dumna z wrażenia, jakie na nim wywarłam, ale jakoś nie byłam. To już bardziej pochlebiałam mi propozycja zamążpójścia od don Manuela. Ten tutaj chciał mnie jedynie przelecieć. Uśmiechnął się szyderczo, jakby nie dowierzał mojemu sprzeciwowi.
– Jesteś piękna, zwłaszcza gdy się złościsz.
– Zwłaszcza z tym siniolem pod okiem.
– Przestań nawijać w kółko o tym samym.
– Pewnie. Pomówmy lepiej o tym, że najpierw mnie uderzyłeś, teraz chcesz wykorzystać, a na sam koniec zostawisz bratu.
– Wykorzystać? – roześmiał się, przesuwając dłonie wyżej. Teraz obejmowały mnie w pasie. – Nie nazwałbym tak tego. I mam dosyć bezsensownych rozmów.

35 komentarzy:

  1. Babeczko jesteś cudowna! Dziękuję Ci, że piszesz i jesteś tak dzielna! Bardzo Cię przytulam i mam nadzieje, że dzisiaj poczujesz się lepiej... może herbata z sokiem malinowym? Zrób dla siebie coś, dzięki czemu się uśmiechniesz ;* a co do opowiadania - jak zwykle jest dokładnie tym, czego potrzebuje, idealne do sytuacji i sprawiające olbrzymią frajdę ;) trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko będzie dobrze. Wszędzie trafiają się przeszkody, ale jak to w Twoich opowiadaniach, człowiek jest w stanie przez wszystko przejść z uniesioną dumnie głową i być jeszcze silniejszym. Także głowa do góry i do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Babeczko kochana. Powinno być chyba zeżarłam a nie zażarłam ;) Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczyna mi się mieszać. Jestem rozdarta między Javierem a Adanem.Jeżeli bohaterka będzie z Adanem to będzie mi szkoda Javiera. Jeśli na odwrót to nie wiem jak zareaguję. Byleby była z którymś z nich bo inaczej oszaleję ;)Jak dla mnie wprowadzenie elementu porwania bohayerki było zbędne. To znaczy, podoba mi się, ale miesza. Pisz dalej. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Weny i jak najwięcej spokoju. Ps. W opisie pokoju zamiast lampka napisałaś lamka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie story telling. Opowiadania dobrze wpływały na mnie już w dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak mi przyszło teraz do głowy... a może jej się to śni? Porwanie z domu Javiera, Manuel i Adan ? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby całkiem dobre :D

      Usuń
  7. Świetne ale zamiast podejdź napisałaś podjedź. Weny w pisaniu i fantazji w torturach twojego oprawcy ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. NIE NIE NIE ;-;
    JAVIER MA BYC..
    ZMIENIAS ZHISOTIE NA INNY TOR..
    ten adam przypomina gościa z kłamcy...
    świetne było jak julia robiła tamte scenki typu tej z koksami...
    to było fajne i takie inne... a tak to robi się takie cos jak kłamca i parę inny opowiadań..
    niech wejdzie Javier i zrobi ,,Bum'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te scenki byly fantastyczne, ale uwazam, ze dobrze ze Babeczka zmienila tory opowiesci - swietny humor pozostal, a co za duzo gagow to nie zdrowo - zrobilo by sie zbyt dziecinnie :) PS. Witalij z Kłamcy też byl fantastyczny :D

      Usuń
    2. Kłamca to jedno z lepszych opowiadań !!!

      Usuń
    3. Klamca był super. Ale... to opowiadanie było lepsze... takie inne. Bez tego faceta "władającego" potem jak oni beda razem to bedzie nuudne i głupie... fajnie było z Javierem. Co chwila inaczej i tak zaskakująco. A z tym teraz.. nudna tak i... zwykłe to takie. O wiele ciekawiej jak jest Javier. Ale to tylko moje zdanie.

      Usuń
    4. Zgadzam się z wami :*

      Usuń
    5. Ja też. Teraz troszke przekombinowane ale nadal dobre ;)

      Usuń
  9. Cudowne jak zawsze!! Kocham Twoje opowiadania i już nie mogę się doczekać kolejnych części! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie by było jak Julia się nie dała i uciekła sama od Adana, opowiadanie rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Julia nawet z takim wygra! By było swietnie... albo np. Julia stoi z nożem nad leżącym na podłodze jej porywaczem, i w tej chwili wchodzi Javier z ratunkiem, a ona sama juz sobie poradziła...

      Usuń
  11. Jak zwykle rewelacja. Autorce życzę weny, wytrwałości dużo zdrówka całej rodzinie i zażegnania wszelakich trosk. Głowa do góry Coco jumbo i do przodu 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. No, a tym facetem sie nie przejmuj. Bo i tak masz go pod kloszem :3 możesz to na policje zglosic i juz po nim. Powinnas sie zniego smiac, jako to idiota... Boi sie konkurencji. Powodzenia Babeczko ! ( tak wyszło jakos że napisałam 4 oddzielne komy...)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem Babeczko zrobisz jak uważasz, ale jak dla mnie Javier byłby najlepszy, myślałam, ze w końcu odwiezie Ją do domu, ale będzie kazał obserwować, po jakimś czasie, zacznie tęsknić i porwie ją ponownie. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaak*-* takie 3 porwanie, ciekawa by była pewnie reakcja Juli :D

      Usuń
  14. Jak zwykle cudownie piszesz, ale wolę jednak Javiera....

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuje serdecznie za życzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, co ja z wami mam :)))

    Popiszemy, zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  17. Za dużo absurdu na metr2 jak dla mnie...

    Lily

    OdpowiedzUsuń
  18. już za dużo kombinacji ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Babeczko przerwałaś w taki momencie ze nie dodanie dzis nowej czesci bedzie znacaniem sie ... Prosze ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nie idę dzisiaj spać, czekam na kolejną część ;) Co do opowiadania, moim zdaniem idzie zdecydowanie w dobrym kierunku, nie może być za słodko. Babeczko, zlituj się nad nami...
      Natalia

      Usuń
    2. Nie może, wiec porwanie w sam raz ale teraz gdyby Javiera uratował *-* wtedy gdy Julia by straciła nadzieje na to na przykład

      Usuń
  20. Jestem za tym żeby Julia jakimś sposobem sama uciekła

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham to opowiadanie ale co za dużo to niezdrowo. Przekombinowane a Julia ma chyba rozdwojenie jaźni powinna się na coś zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy następna część będzie? :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Może dzis kolejna część z okazji moich osiemnastych urodzin :D pozdrawiam Em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że zdążę. Na razie idę szybciutko poczytać Młodej przed zaśnięciem :-)

      Usuń
  24. Trzymam kciuki żebyś zdąrzyła ;*

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.