piątek, 26 lutego 2016

Bo tylko czarne oczy... (XVI)

Przypominam że musicie wziąć poprawkę na moje warunki życiowe :-) Czas na pisanie mam jedynie wieczorem i nie zawsze jest go dużo. Szczyt szaleństwa to dwie godzinki pisania i popijania herbatki. Po 23 umysł zaczynia mi szwankować, literki się dwoją, a oczy zamykają. Mały budzi się na karmienie, a w konsekwencji zasypiamy oboje. I tak to leci dzień za dniem... A na dodatek opowiadanie poniżej zaczęło żyć własnym życiem i czuję się tak, jakbym nie miała najmniejszego wpływu na kierunek, w którym zmierza akcja...

Nieustępliwie i bez litości przypominam również o głosowaniu na Bloga Roku, czyli wysyłamy smsa o treści B11185 na numer 7124. Koszt 1,23 z vatem, szybko, anonimowo, bez zobowiązań (zaznaczam, bo niektórzy mogą mieć wątpliwości, co do takiej metody). Wszelkie informacje na blogu www.mikakamaka.pl

link do części XV - klik

            Bo tylko czarne oczy... (XVI)
Chciałam czy nie, musiałam z powrotem cofnąć się do domu. Mokra, wściekła i głodna, ukradkiem skradałam się wzdłuż niewysokiego, kamiennego muru, aż w końcu zauważyłam otwarte okno. Bez namysłu wdrapałam się na nie, wpadając do środka z głośnym rumorem. Kwaśno pomyślałam, że jakoś mi ta ucieczka nie wychodzi. Wstałam, otrzepałam się i rozejrzałam. Pokój jak pokój, niczym się nie wyróżniał. Poza tym było dość ciemno, bo widocznie nie był przez nikogo zamieszkany. Ostrożnie uchyliłam drzwi, zerkając przez powstałą szparę.
W domu panował chaos. Służba biegała z obłędem w oczach, ochrona strasząc bronią, pan domu wyrywając sobie włosy z głowy. Przypomniał mi się Javier i mimowolnie się uśmiechnęłam. Jednak ten tutaj nie był ani tak przystojny, ani tak… Nagle jeden z mężczyzn, który dotychczas stał w bezruchu, co odróżniało go od całego tego szalejącego towarzystwa, odwrócił głowę i spojrzał prosto na mnie. Już wiedziałam, że zostałam zdemaskowana. Miał ciemne, prawie czarne oczy, porażające swym chłodem i obojętnością. W panice cofnęłam się, zatrzaskując drzwi, ale to nic nie dało. Jak i ucieczka przez okno, bo wpadłam prosto w ramiona dwóch ponurych ochroniarzy. Niestety, nie reagowali na moje niegrzeczne zaczepki, prowadząc mnie do szefa.
– Moja piękna! – wrzasnął przykurcz z wyraźną ulgą. – Jak mogłaś?
– Jak ktoś nie bierze pod uwagę mojego zdania – burknęłam nieuprzejmie, poprawiając ubranie – to właśnie tak się dzieje.
– Nieładnie, bardzo nieładnie – pogroził mi palcem. Za jego plecami zauważyłam mężczyznę, który przyczynił się do mego schwytania. Stał w bezruchu, z dłońmi skrzyżowanymi za plecami, wwiercając we mnie beznamiętne spojrzenie. – Kochanie, poznaj mojego brata, Adána.
– Żadne kochanie! – warknęłam, podejrzliwie przyglądając się temu drugiemu. Bracia? Być może, ale na miejscu ich rodziców, zaczęłabym rozważać pomyłkę w szpitalu. Był wysoki, bardzo wysoki. Szerokie ramiona kontrastowały z wąskimi biodrami, czarne oczy w szczupłej, pociągłej, śniadej twarzy i wąskie usta stwarzały nieprzyjemne wrażenie nadmiernej surowości. Ciemne włosy przyprószone były siwizną. Na dodatek ten zakrzywiony nos, blizna biegnąca ukosem przez policzek, nadnaturalny spokój. Mężczyzna, który mógł się podobać, gdyby nie to, że wyglądał na strasznego ponuraka. I na pewno nie przypominał niskiego, krępego i pyzatego Manuela.
– Jakaż z ciebie dzika kotka! – zachwycił się mój adorator.
I wtedy na twarzy Adána pojawił się uśmiech. Szyderczy, pełen drwiny, bardziej przypominający grymas niż cokolwiek innego.
– Dzikie kotki najlepiej poskramia się w łóżku – powiedział cicho. Głos miał równie szorstki, co powierzchowność, głęboki, wibrujący. I to właśnie on, a nie słowa, które wypowiedział, sprawiły, że zarumieniłam się po korzonki włosów.
– Myślisz? – zainteresował się zachłannie Manuel.
– Ja wam dam poskramianie! – pogroziłam obu im pięścią, nadal czerwona jak burak. – Macie mnie natychmiast odstawić do domu!
– Bo co? – Teraz głos Adána był dziwnie spokojny. – Zrób coś z nią, żeby nie była tak hałaśliwa i tak ordynarna – skrzywił się przy tym z wyraźną odrazą.
– Moja miłość ją zmieni – skwapliwie zapewnił brata Manuel.
– Miłość? Tak się nie wychowuje dobrych żon i doskonałych kochanek.
No i jak ja miałam z nimi dyskutować? Głupie patafiany, pomyślałam rozgniewana na dobre. Stoją tu sobie i rozmawiając o rodzaju tresury, która zamieniłaby mnie w potulną i bezwolną amebę.
– Lobotomia będzie najlepsza – wtrąciłam złośliwie zezując na Adána. – W przeciwnym razie ucieknę i nie przeszkodzą mi w tym nawet zasieki z drutu kolczastego, o głupim oceanie nie wspominając. Ja chcę do Javiera! – rozdarłam się nagle, przytupując przy tym energicznie nogą.
– Kochanie… – wyjęczał mój przyszły małżonek.
Nie wytrzymałam i walnęłam go pięścią poniżej brzucha, bo akurat stał wystarczająco blisko. Dwie sekundy później Adán dopadł mnie, jedną ręką unieruchamiając moje ramiona, drugą zaciskając na szyi.
– Zrób to jeszcze raz, a pożałujesz! – wysyczał. Byłam do niego odwrócona tyłem, nie mogąc zobaczyć twarzy, ale i tak wiedziałam, że maluje się na niej wściekłość. – Mój brat jest człowiekiem o anielskim charakterze, będzie mu ciężko z taką suką jak ty. Ale ma jeszcze mnie i przeczuwam, że będę musiał przysposobić cię do życia w małżeństwie.
– Oszalałeś! – wycharczałam, szamocząc się w uścisku. – Puszczaj psycholu!
Nie odpowiedział. Pochylił się nade mną tak bardzo, że czułam ciepło jego oddechu na karku. Don Manuel stał naprzeciwko, przyglądają się nam z niepewnością. Nie tylko czułam wobec niego złość, ale i odrazę. Żeby być takim mięczakiem… Zamiast poratować panią swego serca, sterczy jak kołek, gapiąc się niczym wół w malowane wrota. Też mi miłość!
– Zostaw nas samych – rozkazał Adán. Jego brat posłusznie skinął głową, szybciutko się ulatniając. W pokoju zostaliśmy tylko my dwoje, przy czym silny uścisk na mojej szyi nie zmalał. Po raz pierwszy poczułam coś więcej niż złość. Pojawił się strach. Nie podobał mi się ten mężczyzna za moimi plecami, jego zachowanie i posyłane mi spojrzenia.
Nieoczekiwanie mnie puścił. Potem gwałtownym ruchem pchnął na stojący nieopodal fotel. Podszedł bliżej i pochylając się, położył obie dłonie na oparciach. Patrzyłam teraz prosto w jego oczy, chłodne, beznamiętne.
– Mój brat ma bardzo miękkie serce – zaczął, bacznie mnie obserwując. – Przyznam, że często zdarza mu się zakochać od pierwszego spotkania, nie jesteś jedyną, której ofiarował małżeństwo. Na szczęście przechodzi mu po kilku nocach. Więc ładnie pomaszerujesz do sypialni Manuela, a potem postarasz się, aby był zadowolony. I wrócisz do domu.
Aż otwarłam usta ze zdziwienia. No ja chyba śnię?
– Zapłacę ci za te… hm, usługi – dodał drwiąco. – Jako blondynka podpadasz pod wyższą stawkę.
– Oszalałeś! – wyjąkałam ze zgrozą. – Mam robić za kurtyzanę, bo jakiś przykurcz dostał nagłego ataku zidiocenia? Nigdy w życiu! Zresztą – rozzłościłam się – sam powinien załatwiać takie rzeczy.
– Pewnie w końcu dostałby to, czego chce. Ale wolałbym, aby pozbył się ciebie dużo wcześniej.
– Ja też. Najlepiej natychmiast. Czy to przypadkiem nie jest jakiś głupi dowcip ze strony Javiera? – spojrzałam na niego podejrzliwie.
– Powiedzmy że maczał w tym palce ktoś, kogo znasz.
– Clarisa czy Isbel? – spytałam krótko. Brwi Adána powędrowały w górę, lecz nie wyglądał na zaskoczonego.
– Ta druga. Postanowiła wykorzystać zauroczenie mojego brata i w tym celu przysłała mnie, abym wszystkiego dopilnował. Zostaniesz dwa tygodnie…
Przerwał, bo dostałam nagłego ataku śmiechu. Ja pierdzielę! Tamten dwa tygodnie, ten dwa tygodnie, normalnie czeski film. Te chłopy! Odwala im znacznie bardziej niż mi.
– Co w tym zabawnego? – spytał z groźbą w głosie.
– Deja vu. Nie rozjechałeś przypadkiem kota? – wycharczałam, ponownie skręcając się ze śmiechu. Wyłam, piałam, trzymając się za brzuch, łzy płynęły mi po twarzy i za nic nie mogłam się uspokoić. Za to on zamarł w bezruchu, a na jego twarzy malowała się coraz większa złość.
– Zamknij się! – wrzasnął nagle tracąc to swoje opanowanie. Ponownie złapał mnie z szyję. Wesołość od razu mi przeszła, powróciła złość. Za mocno trzymał, abym się wyrwała, ale w końcu nogi miałam wolne. Przyłożyłam mu prosto w krocze. Musiało zaboleć, bo oczy prawie wyszły mu na wierzch. Puścił mnie, a potem brutalnie uderzył.
– Suka! – syknął.
Gapiłam się na niego bez słowa, zaskoczona. Bolała mnie cała prawa strona twarzy, piekł znieważony policzek. Dotknęłam palcami ust, potem na nie spojrzałam. Na opuszkach miałam krew, płynącą z rozciętej wargi.
– Uderzyłeś mnie? – spytałam, nadal potężnie zaszokowana.
– Ciesz się, że tylko to – warknął.
Nagle dotarło do mnie, z jakim typem człowieka mam do czynienia. On nie żartował. To nie był Javier, który wpadał w szał, ale na tym się kończyło. Pierwsze wrażenie było słuszne – miałam do czynienia z kimś bez skrupułów, z kimś niebezpiecznym. Cała ta sytuacja przestała mnie śmieszyć czy złościć. Po raz pierwszy poczułam strach.
– Javier by tego nie zrobił – powiedziałam jedynie, czując łzy piekące mnie pod powiekami.
– Marny pisarzyna bez jaj – zaśmiał się drwiąco Adán. – Nie zasłużył na Isbel.
Ach! No, no… Jak w prawdziwej, brazylijskiej telenoweli. Adán miał chrapkę na Rudą, Ruda na Javiera, Javier na mnie, a ja… No właśnie. Na kogo ja miałam chrapkę? I nie mogłam zapomnieć o don Manuelu. Pomyślałam kwaśno, że naprawdę pora wracać do domu. Tego prawdziwego, w zimnej Polsce, z cieplutkim łóżeczkiem i lampą o czerwonym kloszu, dającej wrażenie przytulności.
– A ty zasłużyłeś?
– Może – odparł. Gdy wyciągnął w moim kierunku rękę, wzdrygnęłam się. Kiedy lekko dotknął czerwonego policzka, skamieniałam. Oczy mu pociemniały, usta ułożyły się w dziwny grymas. Miał szorstkie palce, ale bardzo delikatnie wodził nimi po mojej twarzy. – Mam twoje słowo, że będziesz grzeczna?
– Nie. Masz moje słowo, że nie dam się nawet dotknąć, o całej reszcie nie wspominając.
Myślałam że uderzy mnie jeszcze raz. W zamian za to wplótł palce w moje włosy, a potem brutalnie nimi szarpnął.
– Uparta jesteś – stwierdził ze spokojem. – Powiedzmy że zapłacę…
I tu wymienił sumę, od której powinno zakręcić mi się w głowie. Problem polegał na tym, że ten cały don Manuel za cholerę mi się nie podobał. Gdyby jeszcze Adán mówił w swoim imieniu, mogłabym sprawę przemyśleć. Otrząsnęłam się ze zgrozą. Facet obraża mnie, bije i traktuje jak przedmiot, a ja biorę pod uwagę seks z nim? Chyba mnie pogięło!
– Nie.
– Drugi raz nie zaoferuję takiej sumy.
– Więc mnie zwiąż i przeleć w ramach wychowania do życia w rodzinie – odparłam ze spokojem, odważnie odwzajemniając jego pełne złości spojrzenie. – Potem zaproś brata, niech zrobi to samo. Innej opcji nie widzę.
– Ja? – uśmiechnął się nagle. Nie był to przyjemny uśmiech, o nie. Pełen wyrachowania, za którym czaiło się coś nienaturalnego, jakbym miała do czynienia z psychopatą. – A wiesz, że mam na to coraz większą ochotę?
– Yyy – wyjąkałam, ukradkiem się rozglądając. Czym by go tu w razie czego walnąć w łeb? Powinno być ciężkie, ale bez przesady. Nie zamierzałam zostawać morderczynią.
– Jesteś piękna, pełna ognia – kontynuował zamyślony, ponownie wodząc palcami po mojej twarzy. – Zaczynam dochodzić do wniosku, że ten pisarzyna ma doskonały gust.
– Akurat! – prychnęłam, próbując pozbyć się dziwnego uczucia nagłej słabości. – Po pierwsze porwał mnie przez pomyłkę, a po drugie, nie interesują mnie mężczyźni bijący kobiety.
– Zasłużyłaś – oznajmił ze spokojem. Przyglądał mi się przy tym badawczo, pociemniałymi z emocji oczyma.
– Jestem ofiarą fatalnego zbiegu okoliczności. Na dodatek wściekle głodną i spragnioną, więc pozwolisz, że wstanę i udam  się na tę kolację z Manuelem.
Odsunął się od fotela, robiąc mi przejście i uśmiechając się przy tym szyderczo. Udałam że nie zwracam na niego uwagi. Niestety, kiedy go minęłam, silna dłoń chwyciła moje ramię, gwałtownie zatrzymując mnie w miejscu.
– Zaczekaj.
– Na co? – spytałam z niechęcią. – Muszę zrobić sobie okła…
– Na to – odpowiedział, przyciągają mnie i brutalnie miażdżąc usta w pocałunku. Zabrakło mi tchu, ale tylko na kilka sekund, bo nagle Adán przerwał, odpychając mnie. – A teraz idź zabawiać mego brata.
Najchętniej bym mu przywaliła. Boląca twarz nie pozwalała jednak zapomnieć, że nie powinnam prowokować tego mężczyzny. Wbiłam paznokcie w skórę, zaciskając dłonie w pięści i dumnie zadarłszy głowę, wyszłam z pokoju. Za drzwiami natrafiłam oczywiście na zakłopotanego Manuela.
– Moja piękna! – krzyknął ze zgrozą. – Co ci się stało?
– Spytaj braciszka – warknęłam. – Gdzie kuchnia i lodówka? Gdzie ta cholerna kolacja?
– W jadalni. Ale nie możesz przecież jeść tak ubrana!
Spojrzałam w dół. No tak, całkiem zapomniałam że pozbyłam się bluzki, zostając jedynie w fikuśnym biustonoszu. Prawie przejrzystym. Zaklęłam pod nosem. To dlatego Adán miał momentami tak dziwny wyraz twarzy. Dobrze że nie pozbyłam się spodni. Nadal przeklinając parszywy los, udałam się do łazienki. Tam zamarłam ze zgrozy, bo pod prawym okiem miałam pięknego siniaka, rozciętą wargę i ślady krwi na brodzie. Wyglądałam jak przepity wampir po posiłku. W dodatku zaczynało mi to dokuczać. Pomacałam się delikatnie, momentami posykując, a na końcu usiadłam na stojącym nieopodal krześle i rozpłakałam. Miałam dosyć. Potrzebowałam spokoju i mężczyzny, zwłaszcza jego szerokich ramion. Przed oczyma ukazała mi się pełna drwiny twarz Adána. Też miał szerokie ramiona i też był cholernie przystojny, chociaż w zupełnie inny sposób. I co z tego? Javier by mnie nie uderzył, pomyślałam buntowniczo.
– Jesteś tam? – Moje rozmyślania przerwał głęboki, męski głos.
– Nie, utopiłam się w wychodku – mruknęłam. – Zaraz wychodzę.
– Bez numerów, bo tym razem będę zmuszony cię ukarać.
Pokazałam drzwiom język w całej okazałości. Opryskałam twarz wodą, znalazłam duży ręcznik, którym starannie się owinęłam i wyszłam, bo mój biedny żołądek aż się skręcał z głodu. Na dodatek nigdy nie czułam się tak bezradna, tak słaba. To było bardzo zaskakujące, zupełnie do mnie niepodobne.
 
 

46 komentarzy:

  1. Czekam z utęsknieniem na Jawiera :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynam obawiac sie o pieknego Javiera... jesli szybko sie nie zjawi to obawiam sie, ze nie bedzie mial po co przyjezdzac :) Brawo Babeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie jest Javier ? Co się w ogóle dzieje ? Babeczko, błagam, wyjaśnij to szybko

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chce Javiera !!! Zakochałam się w nim :) proszę, niech po nią przyjedzie, w następnej części, blaaaaagam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam, gdy dodajesz kolejne części dzień po dniu. Tylko błagam nie dopuść do żadnego zbliżenia między Julią i tym całym Adánem :o

    OdpowiedzUsuń
  6. Javier, Javierem, ale trzeba przyznać, że Adan podkręcił atmosferę i zabrał się za naszą bohaterkę od razu. Uderzył ją, ale coś mi się wydaję, że to Javier jest tutaj tym złym. No nic :) Czekać trzeba.

    PS: Więcej Adana.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pewnie wiekszosc wolalabym Javiera, ale jednak wolalabym chyba zeby okazalo sie ze jest nie tylko pisarzem. Najlepiej tez jakims czarnym charakterem mimo wszystko i dopiero da popalic porywaczom:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Adan wzbudził kontrowersję!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :)
    Z góry przepraszam za spam, ale chciałam Cię zaprosić na mojego bloga: http://niestracilamnadziei.blogspot.com/2016/02/12.html
    Jeśli Ci się spodoba, zapraszam do czytania i częstego odwiedzania mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O niee! Nienawidze mężczyzn którzy biją kobiety! Przez ten jeden ruch Adan jest dla mnie skreślony na starcie i na zawsze. Jeśli babeczko Julia go wybierze to ja się chyba załamie

    OdpowiedzUsuń
  11. Szybko potrzeba Javiera i jego bardziej opiekuńczej strony :) Julka musi być z Javierem i nie dopuśc do zbliżenia z Adanem

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tam Javier . Gdyby Adan zdobyl jej serce to na prawde to bylo by cos ! Nie zawsze wszystko musi konczyc sie w sposob oczywisty . pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ona nie jest dziwką. Raz z Javierem, a raz z Adanem ...beez przesady. Javier sie liczy i tylko on !

      Usuń
    2. bylaby idiotka gdyby wybrala damskiego boksera ktory ma chrapke na ruda, leci na Julie przy okazji ja bijac i calujac.

      Usuń
  13. Więcej Adana ! Popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ się narobiło. Ta moja upiorna wyobraźnia - nie mogłam wymyślić zwyczajnego happy endu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje tylko rekinów ,które wcinają kogoś żywcem albo czyjeś zwłoki ... :D

      Usuń
  15. Błagam o Javiera ! :) ale co z kuzynką naszej bohaterki? Nie mogłaby się zjawić? Może próbowałaby wrócić do Javiera ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz by się przydała brawurowa akcja ratunkowa w wykonaniu Javiera.

    OdpowiedzUsuń
  17. babeczko wybacz, ale ja również wole bohaterskie zjawienie się Javiera, inaczej nie może się to skończyć, Adan za to uderzenie zginął w naszej kobiecej wyobraźni

    ps. Jesteś wspaniała, kocham cie

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdyby nie to ze ja uderzyl, to jeszcze dalabym szanse mu.. Ale tak to jest u mnie skreslony. Nie wiem jak kobiety moga wolec Adana, zważając na to, ze ja uderzyl. Jak to moze ktorakolwiek z was krecic?? Szacunek do kobiety to podstawa!! Mysle ze adna z was, ktora chce "wiecej Adana", ne przezyla przemocy na wlasnej skorze! I naprawde wam tego nie zucze.. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu życie to nie bajka. To nie znaczy, że to że ją uderzył 'nas kręci' - po prostu jest bardziej realistyczne niż gdyby tego nie zrobil. Połowa facetów na świecie by ją trzasnęła po tych akcjach, które wyrabiała Javierowi... zwłaszcza tak podejrzany typ jak Adan - to nie znaczy, że ona nie może go zmienić i ucywilizować zwłaszcza ze Javier w zasadzie sam nie wie czego chce i jakiś taki jest (jak słusznie zauważyła Babeczka) - letni :)

      Usuń
    2. Połowa facetow by ją trzasnęła?? Serioo? Nie wiem czy wtedy można ich jeszcze nazwać facetami ;)

      Usuń
    3. Piszesz, ze "życie to nie bajka", a później ze ona go może zmienić i ucywilizowac.. Takie rzeczy to tylko w filmach. Facet któremu tak łatwo puszczaja nerwy nie da rady się zmienic. Prędzej czy później wyjdzie jego natura tak czy siak, wystarczy jeden mały impuls. I co? Kobieta ma wtedy cale życie chodzić wokół niego na paluszkach by go czasami czymś nie zdenerwowac? Dla mnie to jest niewyobrażalne godzić się na takie traktowanie. Uwierz, wiem co mowie, bo przezylam niejedno. No a co do tej polowy facetów to w sumie wspolczuje, ze się w kręgu takich "facetów" obracasz i takich znasz. Ja z "mojego" kręgu się uwolnilam. I wien ze istnieją na tym świecie porządnie faceci. I życzę każdej kobiecie, by takiego właśnie znalazła.

      Usuń
    4. Czekaj czekaj :) Nie wiem czy nie mylę opowiadań, ale czy ona go czasem nie postrzeliła w nogę :)? Ja bym ją trzasnęła na jego miejscu, ale fakt - faktem - mnie nie można nazwać facetem :) PS. Żeby byla jasnosc- nienawidze damskich bokserow :) Ale to nie zmienia faktu, iz mysle ze Adan moze okazac sie taki nie do konca zly ...

      Usuń
    5. Nie rozumiem dlaczego mam tłumaczyć zdrowej umysłowo kobiecie dlaczego wybaczalne jest jeżeli kobieta uderzy mężczyzne, lecz w odwrotną strone jest to już całkowicie sprzeczne z zasadami moralnymi. Błagam.. ręce opadają

      Usuń
    6. A czy ja gdzies napisalam, ze kobieta, ktora uderzyla mezczyzne jest ok? Nie wiem skad to wzięłaź. Zastanów się czasem i dopiero pisz. KAŻDA PRZEMOC czy z jednej czy z drugiej strony jest niewybaczalna. I koniec tematu. Kropka

      Usuń
    7. Dziewczyny, pozwolicie że się wtrącę, zanim pójdę sobie popłakać. Ja również nie toleruję takiego zachowania i facet, który bije kobietę jest dla mnie spalony. Jednak życie potrafi pisać naprawdę zadziwiające scenariusze. Mam w rodzinie małżeństwo, w którym przez pierwszych kilka lat różnie się działo. Dochodziło również do rękoczynów ze strony męża. Jeszcze przed ślubem. I to się zmieniło. On się zmienił. O równe 180 stopni. Nie jest to stan przejściowy, trwa już ponad dekadę. Tym bardziej, że ich związek został wystawiony na próbę. Zresztą do teraz jest.
      Dlatego twierdzę, że nic nie jest czarne i białe, wszystko ma swoje odcienie szarości.
      Zresztą fascynacja brutalnym przystojniakiem to częste zjawisko. Niektóre kobiety uciekają od tego gdzie pieprz rośnie, inne naiwnie wierzą, że coś się zmieni. Jeszcze inne mają to szczęście, że faktycznie się zmienia...
      I to chyba tyle na ten temat?

      Usuń
  19. Happy endy są nuuuuuudne!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj nie. Tylko żeby to sie nie skończyło jak to opowiadanie "W mojej głowie, w twoim sercu." Bo to będzie porażka. ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja tam zdaje się na ciebie babeczko i nie obieram żadnej ze stron. Zwrot akcji mi się podoba, bo zaczynało powoli być zbyt... prosto. Czekam niecierpliwie na nową część ciekawa czym nas jeszcze zaskoczys ^.^
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Może i dla niektórych happy and'y są nudne i przereklamowane. Jednak dla wielu z nas stanowią pewną odskocznie od codziennego ponurego życia. Takie male szczęśliwe zakończenie juz nie raz nie dwa przywróciło mi dobry humor i motywacje do życia ;) pozdrawiam- Twoja wierna czytelniczka :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Pisz kochana pisz bo robisz to świetnie. Mam nadzieje że kolejna część będzie jeszcze lepsza i pojawi się ona niebawem *.*.! Jesteś cudowna. Czekam na boskiego Javiera ♥ Oby wszystko skończyło się dobrze dla Julii i Javiera :). Nie lubię mężczyzn którzy biją kobiety, to nawet nie mężczyźni ;)).

    ~`Ewka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy następna część będzie? :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Babeczko! Jutro obchodze swoje 20 urodziny i wspaniałym prezentem była by dla mnie kolejna część czarnych oczu (najlepiej z pozytywnym zakończeniem ) Czytam twoje opowiadania juz od baardzo dawna, więc mam nadzieje że się nie zawiode :*

    OdpowiedzUsuń
  26. O matko!... Powiem wam, że to opowiadanie poniekąd pisze się "samo", więc nie mam bladego pojęcia jak się to skończy :-)
    Na razie Mały śpi, a ja przygotowuję kolejną część. Jeśli da mi z pół godziny, to pojawi się jeszcze dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzymy pięknych i dłuuuuuuugich snów.
      Maluszkowi oczywiście :)

      Usuń
  27. Cudownie, dziękuje :* :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana jak nie zrobisz happy endu to chyba Cię ukatrupie :D Ale tak czy siak Cię uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja w piątek 4 marca kończę 18 wiec tez proszę o kolejną część w tym dniu :D Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Moze i Javier nie jest typowym przykładem bohatera romantycznego, ale w tym tkwi jego cały urok! Co tu dużo mówić przyzwyczaiłyśmy sie do niego i nie wyobrażamy sobie innego zakończenia tej historii niż z jego udziałem

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie najbardziej usatysfakcjonowało by to : doszło do czegoś miedzy Julia i Adanem ale potem dała mu kopa w dupe i była z Javierem. Tylko niestety troche jest to niemożliwe, ale no... Może jednak

    OdpowiedzUsuń